piątek, 30 stycznia 2015

22. Love me like you do.

You’re the light, you’re the night
You’re the colour of my blood
You’re the cure, you’re the pain
- On jest kim? - spojrzał na mnie zaskoczony.
Jego oczy i usta były szeroko otwarte. Natychmiast pożałowałam swoich słów. On nie wiedział, a ja mu po prostu to powiedziałam. Pozwoliłam, żeby trochę zaufania które dostałam od Harry, poszło w cholerę.
- Ja..Muszę iść - zerwałam się z kanapy.
Niall chwycił mnie za rękę i pociągnął z powrotem obok siebie.
- On jest sadystą? To znaczy wiedziałem o tym całym popierdolonym gównie, ale nie wiedziałem, że zaszedł z tym tak daleko.
- No coś w rodzaju popieprzenia- westchnęłam.
- Rodzaju? - uśmiechnął się. - Myślę, że to mało. Powiedział mi parę rzeczy, które dały mi do myślenia, ale nigdy nie zapytałem dokładnie.
Kiwnęłam głową. To i tak było dużo. Był jego dobrym kolegą, a ja zniszczyłam jego obraz wyobrażenia idealnego Harryego.
- Przepraszam.
Niall machnął ręką.
- W porządku. Zawsze coś podejrzewałem, ale nigdy nie miałem odwagi zapytać. Dziękuję, że mi powiedziałaś.
Harry jest trochę przerażający. Wiem.
Skinęłam głową.
- Tak, myślę że zastanawiasz się, czemu on to lubi. Ja nie wiem dlaczego. Może właśnie nie powinnam ci mówić i wciągać się w to...- przerwałam, nie wiedząc jak to ująć.
Co właściwie było między mną a Harrym? Podrapał się po karku i westchnął.
- Są rzeczy, które do tego doprowadziły i o nich mogę coś wiedzieć.
- Co możesz mi powiedzieć? - zapytałam ciekawa.
Spojrzał na drzwi i wstał.
- Nie tutaj - pociągnął mnie za rękę i prowadził korytarzem. Weszliśmy do jego klasy, gdzie Zayn siedział na jednej z ławek.
Przygryzł wargę, a na jego twarzy pojawił się wredny uśmieszek.
- To był taki szybki numerek? - spytał.
Wyśmiałam go obrzydzona, a Niall posłał mu wściekłe spojrzenie.
- Zamknij się i wyjdź. Dokończymy to później.
- Dlaczego? Bo zamierzasz wziąć ją na biurku? - zapytał śmiejąc się.
Odwróciłam się i wyszłam na korytarz. Miałam go dość. Szłam w kierunku swojej sali, a za plecami cicho usłyszałam jeszcze "Szybko ci uciekła, Niall".
Za mną ktoś szedł. Szorstkie dłonie złapały moje ramiona i odwróciły twarzą do siebie. Wręczył mi małą karteczkę.
- Przyjdź do mnie wieczorem. Tam spokojnie porozmawiamy o.. - spojrzał na mnie i puścił moje ramiona - wiesz.
A potem odwrócił się i odszedł, zostawiając mnie samą na pustym korytarzu. Dokładnie złożyłam kartkę i schowałam ją. Ruszyłam do klasy, ale kiedy podniosłam głowę , zobaczyłam Harry'ego. Wzięłam drżący oddech, wbijając wzrok w podłogę.
- Lowri ja..- szybko mu przerwałam.
- Muszę wracać do klasy.
Po raz drugi w ciągu minionych 12 godzin, zostawiłam go samego.
~*~
Weszłam po schodach. Stałam przed domem Nialla. Nic dziwnego, że potrzebował współlokatora. Jako nauczyciel nie mógł sobie pozwolić, aby utrzymać taki dom. Miałam tylko nadzieję, że wspomnianego współlokatora, nie było.
Zapukałam do drzwi jednorodzinnego domu. Było cicho. Wyglądał na ciepły i zachęcający. Trawa była świeżo ścięta. Byłam zaskoczona tym, że się przejmowali wyglądem. Ona były nawet błyszczące i czyste. Chciałabym mieć takie miejsce i nazywać je domem. Obudziłam się z transu, kiedy niebieskooki chłopak otworzył drzwi. Wyglądał zupełnie inaczej, kiedy nie był w ubraniu roboczym. Biały podkoszulek zdobił jego tors, a na nogach miał podarte spodenki.
- Hej Lowri - uśmiechnął się, otwierając szerzej drzwi, abym mogła wejść. 
- Hej Niall - oddałam mu uśmiech. - Hm...twojego kolegi Zayna, nie ma?
Pokręcił głową i wszedł do czegoś, co przypominało salon. 
- Nie, on jest w pracy. Siadaj. Chcesz do picia?
- Wody poproszę - pokiwałam głową.
- Za chwilę będę, czuj się jak w domu - powiedział i wyszedł z pokoju.
Rozejrzałam się. Na ścianie było powieszone wiele zdjęć. Jedno z Harrym, kiedy byli dziećmi. Brakowało im przednich zębów, ale uśmiechy mieli słodkie. Obejmowali się ramionami i wyglądali na szczęśliwych. Przeniosłam wzrok na kolejne zdjęcie. niall trzymał dziecko i wyglądał na radosnego. 
- Słodkie, prawda? - usłyszałam za sobą.
Odpowiedziałam na pytanie skinięciem głowy.
- Twoje?
- Nie - zaśmiał się. - Mojego brata, ale kocham jak swoje.
Uśmiechnęłam się, siadając na jednej z kanap. Niall usiadł w fotelu, który był naprzeciwko. Wyciągnął rękę i podał mi szklankę wody, a ja mruknęłam ciche "dziękuję" i wzięłam łyk.
Moje usta były suche, a dłonie spocone. Nerwowo odkaszlnęłam.
- Więc ty i Harry przyjaźnicie się od?
- Mieliśmy 4 lata - pokiwał głową.
- Nie jesteś...zauważyłam twój irlandzki akcent. Kiedy się tu przeniosłeś?
- Kiedy moi rodzice się rozwiedli, moja mama uznała, że tutaj będzie lepiej. Praca i wszystko inne.
- Harry był od zawsze taki...agresywny?
 Pokręcił głową.
- To efekt ostatnich sytuacji.
- Co masz na myśli?- zmarszczyłam brwi.
- Cóż wszystko zaczęło się od Harmony - westchnął.
~~~~~*~~~~~
Prawda jest taka, że jak nie zaczniecie komentować, to ja nie będę mieć dla kogo tłumaczyć. Wybaczcie moje oburzenie, ale 8 komentarzy na ponad 60 obserwatorów to trochę malo.

czwartek, 22 stycznia 2015

21. Teenage dream.

Niall. Postanowiłam, że muszę z nim porozmawiać, jeśli chcę wiedzieć więcej. Jeśli chcę wiedzieć, co się dzieje z Harrym. A jeśli ktoś zna odpowiedzi, to Niall. Był jedyną osobą, o której wiedziałam. Która była jego przyjacielem.
Szłam szkolnym korytarzem. Spotkałam miłą nauczycielkę - Kristen.
- Cześć, Kristen - powiedziałam, zatrzymując się, aby ją pozdrowić
Uśmiechnęła się, pokazując lekko krzywe zęby. Jej długie brązowe włosy opadały na jej ramiona.
- Cześć Lowri, jak się masz?
- Czuję się dobrze - zaczęłam nerwowo bawić się końcem mojej sukienki. - Zastanawiam się, czy możesz mi w czymś pomóc.
Pokiwała z entuzjazmem głową.
- Wiesz może gdzie jest sala Nialla?
Pokazała korytarz po mojej lewej stronie.
- Idź tam, sala 209. - machnęła dokumentami, które trzymała w ręku. To zapewne testy matematyczne,. - Muszę iść zrobić kopię, ale zobaczymy się na lunchu.
Pomachałam jej na pożegnanie i udałam się wskazaną drogą. 206...207...208...209. Wzięłam głęboki wdech i zapukałam. Byłam zadowolona, że trafiłam od razu.
- Wejść - usłyszałam, więc to zrobiłam.
Niall byl odwrócony i pisał po tablicy. Widząc mnie, usiadł za biurkiem. Kolejny który nie wyglądał jak nauczyciel. Blondyn odwrócił się i spojrzał na mnie przez ramię.
- Cześć Lowri - był spięty, lecz nie wiedziałam dlaczego. Chyba nie chciał ze mną rozmawiać.
Zaczęłam się wycofywać.
- Ja..przyjdę później.
- Nie - pokręcił głową. - Potrzebujemy do tego świadka.
Skierowałam wzrok na mężczyznę o ciemnej karnacji z licznymi tatuażami na rękach. Wyglądał trochę jak punk.
- Och, dobrze.
Usiadłam przy ławce blisko drzwi. W razie ucieczki. Niall odkaszlnął i wskazał na mulata.
- To jest mój współlokator, Zayn. Nie zapłacił połowy czynszu przez pół roku - wywrócił oczami i wrócił do pisania na tablicy.
- Powiedziałem, że zapłacę. Uspokój się - jęknął.
Niall odwrócił się w jego stronę tracąc wszelkie resztki spokoju.
- Jasne! Może w końcu przestanę tracić połowę pieniędzy, płacąc za chwastów!
Czułam, że moje serce wali w piersi, a w oczach pojawiają się łzy. Tyler. Szybko wstałam i wybiegłam z klasy blondyna.
- Lowri?! Lowri! - słyszałam, że krzyczał za mną, ale nie obchodziło mnie to.
Musiałam uciec.
Pobiegłam do pokoju nauczycielskiego. Nikogo tam nie było tak wcześnie. Zamknęłam za sobą drzwi. Usłyszałam donośne kroki Nialla za mną. Usiadłam na dużej skórzanej kanapie, gdy wpadł do środka. Spojrzałam na niego. Po moich policzkach spływała rozmazana maskara. Jego oczy rozszerzyły się na mój widok. Był zaskoczony i zmieszany. Cicho zamknął za sobą drzwi, aby potem powoli do mnie podejść.
- Lowri, ja...
Wybuchnęłam płaczem, obejmując twarz dłońmi. Nie wiedziałam, co robić. Niall pośpiesznie podciągnął mnie za ramiona, a ja skryłam się w zagłębieniu jego szyi. Zaczął pocierać moje plecy, tworząc kojące kółeczka.
- Ciii Lowri, cii. Wszystko jest w porządku, ciii.
Schowałam twarz bardziej w jego szyi, wzdychając jego cudowny zapach. On dalej mnie koił, pocierając moje plecy, jakby pocieszał zranione dziecko. Staliśmy tak w ciszy. Zaczęłam się zastanawiać, jak Harry i niall mogli być przyjaciółmi. Byli tak rożni. Jak na zawołanie drzwi od pokoju, otworzyły się. W progu stanął Harry z kubkiem kawy w ręce. Moje oczy rozszerzyły się, a serce stanęło. Rozejrzał się i zamarł widząc mnie i Nialla, siedzącego na kanapie. Moje nogi przewieszone przez jego i ja przytulona do blondyna, prosząc o pomoc.
Świąt w tym momencie, wydawał się zwolnić. Filiżanka kawy, rozbiła się o podłogę, a krople ciemnej cieczy, poplamiły jego koszulę. Otworzyłam usta, by coś powiedzieć, ale słowa uwięzły mi w gardle. Harry zacisnął szczękę, po czym odwrócił się i po prostu wyszedł, zostawiając nas samych.
- Czy między wami coś, bo... - spojrzał na mnie.
Położyłam mu rękę na ustach, aby go uciszyć.
- Niall, to jest to, o czym chciałam porozmawiać - powiedziałam szeptem, kiwając głową w stronę drzwi.
Blondyn zmarszczył zdezorientowany brwi.
- Harry?
W odpowiedzi kiwnęłam głową.
- Ta...Ty i Harry jesteście blisko?
Lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy, więc uznałam to za tak.
- Tak, znamy się od drugiego roku studiów.
Odsunęłam się, więc moje nogi nie spoczywały już na jego kolanach.
- Więc, wiecie o sobie wszystko? - bawiłam się nerwowo rąbkiem sukienki.
- Sądzę, że lepiej sprawdzić co z nim. Był wściekły wychodząc stąd. Nigdy go takiego nie widziałem - skinął głową.
Niall zaczął wstawać z kanapy, ale pociągnęłam go z powrotem za ramię.
- Muszę z tobą porozmawiać. Proszę.
Spojrzał w okno, a potem na mnie i westchnął.
- Co chcesz wiedzieć?
Bawiłam się palcami, nie wiedząc jak to ując w słowa. Hej, twój przyjaciel jest sadystą, opowiesz mi coś więcej? Może wytłumaczę to jako troskę? Chcę wiedzieć co się z nim dzieję i martwię się o jego samopoczucie.
Zadowolona ze swojego rozwiązania, przeczesałam palcami włosy.
- Wiesz, on jest taki..uh.  - nie wiedziałam jakiego słowa użyć. W końcu coś mi przyszło na myśl. - Czy on jest bipolarny?
Niall wyglądał na zmieszanego. Nie myślał pewnie, że oto zapytam. Rozejrzał się i wzruszył ramionami.
- On jest nastrojowy. Nie mówi się o nim bipolarny czy cokolwiek.
Chciałam zacząc obgryzać paznokcie z nerwów. Stary zwyczaj.
- On taki po prostu jest? - spytałam.
- To po prostu Harry i nikt nie może nic z tym zrobić. Pamiętam, że kiedyś kogoś uderzył dlatego, że ruszył jego biurkiem i zepsuł "H" w swoimi imieniu. - zaśmiał się. - Dupek to jakich mało.
Mogłam teraz powiedzieć, że przyszłam do właściwej osoby. Niall i Harry byli bliskimi przyjaciółmi. Kiwnęłam głową i kontynuowałam moje przesłuchanie.
- On jest bardzo...Nie wiem jak to powiedzieć. On jest napalony.- skuliłam się, kończąc zdanie.
Musiałam to powiedzieć. Próbowałam podejść blondyna od delikatniejszej strony, ale nie umiałam.
- To Harry dla ciebie - zaśmiał się. - Ale tak naprawdę taki nie jest.
Rozczarowała mnie jego odpowiedź. Chciałam dowiedzieć się czegoś innego. Wydobyć z niego informacje.
- On wydaje się bardzo zdyscyplinowany.
Niall stał się nerwowy. Przygryzł warge i spojrzał na mnie.
- Co...co sprawia, że tak myślisz?
- On..powiedział to kilka razy.
Mężczyzna skinął głową i odwrócił wzrok. Wiedziałam, że nie powie nic więcej, co chciałabym wiedzieć. Niestety.
- Jesteście blisko Niall..
Spojrzał na mnie podejrzliwie, przytakując.
- Tak, to jest jeden z moich najlepszych kumpli. Dlaczego ciągle o niego pytasz, Lowri?
- Po prostu jestem ciekawa - wzruszyłam ramionami.
- Powiedz mi. Harry zrobił coś, co zmusza cię do tych wszystkich pytań?
- Tak - pokiwałam głową.
- Co to było? - zapytał.
Wzięłam głęboki oddech, kiedy on przygryzł wargę.
- Wiem, że Harry jest sadystą.





sobota, 10 stycznia 2015

20. Crazy In Love.

Moja ręką wyślizgnęła się z ręki Harry'ego. Patrzyłam na dziwne i intrygujące pomieszczenie. Mój wzrok skanował każdy mebel i obiekt pod ścianą. Nagle wszystko miało sens.
- Jesteś.. - przestałam mówić, patrząc na niego z otwartymi ustami, nie mogąc wypowiedzieć ostatniego słowa.
- Tak Lowri. Jestem sadystą - czułam jego wzrok na mojej twarzy, gdy to powiedział.
Chciał ocenić moją reakcję.
Pokręciłam głową i usiadłam na schodach. Musiałam to zrobić, albo bym zemdlała. Myślę, że gdybym usiadła na kanapie...w jego pokoju byłoby to nieco...uległe.
- nie musisz siedzieć na podłodze - Harry chwycił mnie za ramie, aby podciągnąć do góry. Odepchnęłam go, nie chcąc czuć jego dotyku. - Proszę, chodź ze mną tutaj.
- nie Harry. Nie dotykaj mnie. Tylko...zostaw mnie na chwilę - skrzywił się na moje słowa, ale cofnął.
Patrzyłam jak długimi nogami przemierza pokój, aby usiąść na kanapie. Potarłam spocone dłonie o moje uda. Zdenerwował mnie. Być z nim w tym pokoju to niepokojąca sprawa. Już nie czułam się bezpiecznie, tak jak wtedy, gdy mnie przytulał. Widziałam te pejcze pod ścianą. Moja głowa była pełna pytań. Westchnęłam. Co się działo w tym pokoju? Chyba coś mi mówiło, że nie chcę wiedzieć.
Harry musiał zauważyć, że rozmyślam, a na twarzy malowała się niepewność. Spojrzał na mnie szeroko otwartymi oczami.
- Lowri, kochanie, coś nie tak?
Pokręciłam głową i szybko wstałam, odwracając się ku górze schodów, nie pozwalając mu na wyjaśnienia. Słyszałam za sobą "Lowri, Lowri", ale jego głos został zagłuszony, bo trzasnęłam drzwiami.
Podbiegłam do stolika i złapałam moją torebkę. Musiałam wyjść. Potrzebowałam przestrzeni, dystansu między nami. Sięgnęłam do drzwi i zaczęłam je otwierać, kiedy usłyszałam, ze Harry doszedł do szczytu schodów. Już chciałam wyjść, ale jego większa dłoń popchnęła drzwi, zamykając je z powrotem.
- Lowri, poczekaj, proszę.
Bez wątpienia dał znak o swojej obecności, ciepłe powietrze z jego ust uderzyło w moją szyję. Odwróciłam się powoli. Zobaczyłam, że był zdyszany i patrzył na mnie. Moje serce zamarło. Nie podobało mi się to wszystko.
Próbowałam zrobić krok do tyłu od przerażającego mężczyzny, ale wpadłam na drzwi.
- Harry, daj mi odejść. - chciałam znów się odwrócić, ale złapał mnie za ramię.
Spojrzał na mnie rozczarowany.
- Nie, ja nie zamierzam po prostu pozwolić ci odejść. Porozmawiaj ze mną.
Patrzyłem mu w oczy, obserwując jak agresja odpływa z nich kiedy staliśmy tam dłużej. Westchnęłam i lekko go popchnełam, przechodząc do salonu. Zajęłam miejsce na kanapie. Powoli podszedł do mnie, gdzie siedziałam. Wyglądał jakby bał się coś powiedzieć lub zrobić.
Usiadł na przeciwnej stronie sofy, wiedząc że potrzebuję dystansu. Może jemu również potrzebny.
- Dlaczego ode mnie uciekasz, Lowri?
Pokręciłam głową. On nie rozumiał? Chyba nie.
- Harry, ty jesteś sadystą. To wyjaśnia, dlaczego robisz to co robisz. To wszystko mnie przeraża.
- Mogę  ci to wytłumaczyć? - westchnął.
Kiwnęłam głową i czekałam, aż będzie kontynuował. Podciągnęłam nogi i objęłam je rękoma, przyciągając do klatki piersiowej.
- Nie wiem co to jest, ale to jest coś gdzie kontrola pozwala mi...
Przerwalam mu.
- Co robisz? - szepnęłam,
Przeczesał włosy palcami, jak miał w zwyczaju.
- Chciałbym, wiązać ludzi i zostawiać ich na skraju przyjemności. Nie ma nic lepszego, gdy błagają, krzyczą moje imię. Wiesz, typowe rzeczy...
- Dlaczego mi to mówisz? - wzięłam głęboki oddech.
- Cóż, chciałaś wiedzieć dlaczego to zatrzymałem, prawda? - zapytał, przechylając głowę i patrząc na mnie.
Oparłam podbródek na kolanie, myśląc tak chciałam to wiedzieć.
- Wiesz o mnie?
Nie wahał się ani na sekundę. Wiedział, że to się stało.
- Tak.
Siedzieliśmy przez chwilę w ciszy. Czułam, że Harry na mnie patrzy, gdy szarpałam palcami nogawki moich jeansów.
- Powiedz coś, Lowri. Powiedz coś. - był zdesperowany, ale dlaczego?
Pokręciłam jedynie głową, opuszczając nogi na podłogę.
- Myślę, że powinnam iść - podniosłam się i wzięłam ponownie torebkę.
Harry złapał mnie za rękę.
- Czy porozmawiasz ze mną jutro?
Wzruszyłam ramionami, wypuszczając powietrze z ust.
- Być może, Harry. Muszę pomyśleć o tym wszystkim. Nie jesteśmy parą i nie będziemy.
Jego twarz zbladła. Zraniłam go.
- Do zobaczenia Harry.
W drodze do drzwi, odwróciłam się, aby zobaczyć go załamanego na kanapie. Twarz miał schowaną w dłoniach, a jego ramiona opadły. Nie chciałam nic więcej, jak go przytulić. Aby powiedzieć mu, że wszystko będzie w porządku, ale to nie było realne.
Odwróciłam wzrok i wyszłam, zamykając za sobą drzwi.
~~*~~~
Zaobeserwujcie mnie na tt @Skyfallgirl
zawsze follow back :)

środa, 31 grudnia 2014

19. Start a Fire.

Dzień Dobry - Zdjęcia na osi czasu | via FacebookReszta dnia przeszła wolno. Spędziłam większość myśląc o Harrym i wszystkim, co wydarzyło się miedzy nami. Pod koniec ostatniej lekcji, rozbolała mnie głowa. Marzyłam o powrocie do domu.
siedziałam przy biurku, gdy kątem oka zobaczyłam ruch. Wstałam i podeszłam do drzwi. Jakaś notatka została wsunięta pod nimi. Schyliłam się, podnosząc ją i otwierając. Niechlujne, nabazgrane pismo.
Brzmiała ona tak:
Musimy porozmawiać Przyjdź do mnie do domu, dziś wieczorem około 7:30. Przepraszam za wcześniej - H"
Zostawił swój adres na dole karteczki. Czytałam tą wiadomość wiele razy, aby upewnić się, że to co widzę jest realne. Wyobraźnia nie płatała mi figli.
Podeszłam do biurka i usiadłam przy nim. Moje serce waliło w klatce piersiowej jak oszalałe.W mojej głowie pojawiły się sceny tego, co stało się parę godzin wcześniej. To było skomplikowane, ale ...miłe. Lekki uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Pokręciłam głową, zbierając swoje rzeczy. Ostatni raz rozejrzałam się po klasie, przed wyłączeniem światła.
Była 18:45, kiedy zwlekłam się z kanapy. Chciałam iść do Harry'ego, aby uzyskać odpowiedzi na dręczące pytania. Chciałam wiedzieć cokolwiek. Potrzebne mi było coś, choć nie wiedziałam czym to coś jest.
Przebrałam się w obcisłe jeansy i jasny, czerwony top z dekoltem. Gdy schodziłam na dół, przypomniałam sobie dlaczego wstrzymałam się od seksu tak długo. Od relacji z mężczyznami.Wszystko uderzyło we mnie. Wszystkie wspomnienia z tamtych chwil.
Chase. Dziecko. Tyler. Moje dziecko.
Westchnęłam, ocierając kilka słonych łez, które spłynęły po policzku. Założyłam conversy i szybko poszłam do wyjścia. Mój oddech był niespokojny i urywany, kiedy szłam do samochodu. To pewnie przez zimne, nocne powietrze.
Krople deszczu, zaczęły uderzać o okno, gdy jechałam przez miasto. Gorzej widziałam przez szybę, co było utrudnieniem. Włączyłam wycieraczki, aby usunąć deszcz, ale okazało się, że problemem nie był deszcz, a łzy w moich oczach. Wyciągnęłam rękę, aby znów je otrzeć.
Nie trwało to długo. Dojechałam pod dom Harry'ego. To ten adres. Przez chwilę siedziałam w aucie, aby zrobić wszystko co w mojej mocy, aby ukryć dowody płaczu. Harry miałby pole do popisu, jeśli by się dowiedział.
Wzięłam głęboki oddech i w końcu zapukałam do drzwi małej kamienicy naprzeciwko mnie. Po kilku sekundach w progu stanął Harry. Miał na sobie jeansy i luźną koszulę w kratę, co nie przypominało jego stylu. Czułam się dziwnie widząc go takiego: nie w szkole, gdzie mógł być kim chciał.
- Hej - uśmiechnął się. - Nie spodziewałem się, że przyjdziesz.
Spojrzałam w dół na swoje buty i kopnęłam w kamyk przy progu domu.
- Więc dobrze, że jednak tu jestem.
Zimne palce dotknęły mojej brody. Podniósł moją głowę, aby móc na mnie spojrzeć, a ja na niego. Zrobiłam krok do tyłu. Harry wyszedł na zewnątrz i stanął ze mną na zimnie. Nie mógł mnie wciągnąć do środka? Tutaj było zbyt chłodno. Bez słowa zaczął się pochylać ku mnie. Obróciłam głowę w ostatniej chwili, więc pocałował mnie w policzek, zamiast w usta. Tyler.
Westchnął i złapał mnie za rękę.
- Dlaczego nie wejdziemy do środka? - zasugerował cicho.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, a mocno mnie do siebie przyciągnął. Weszliśmy do domu. Spodziewałam się, że mnie puści, ale tego nie zrobił. Obrócił moje ciało twarzą do siebie i złapał moje ręce w swoje dużo większe. Zmarszczył brwi z widoczną dezaprobatą.
- Twoje ręce są zimne - szepnął.
Musiałam się bardzo wysilić, aby nie roześmiać. Dopiero minutę temu staliśmy na dworze, więc czego się spodziewał? Poczułam się winna, nie wiem czego, kiedy podniósł moje ręce i zaczął składać ciepłe pocałunki na mojej skórze, chuchając na nie ciepłym powietrzem, aby rozgrzać. Przyciągnął mnie i zamknął w uścisku, owijając swoje ramiona wokół mnie.
- Przepraszam, za to co stało się wcześniej. Że nam przerwałem. - mruknął cicho.
Moje ręce opuściłam bezradnie wzdłuż ciała. Harry wciąz mnie przytulał. Byłam zbyt zajęta przetwarzaniem tego, co się dzieje, aby odwzajemnić gest, choć część mnie, nie wiedziała czy powinnam. Mężczyzna westchnął.
- Proszę mnie przytulić, Lowri.
Brzmiał jak dziecko, które potrzebuje akcpetacji. Jego głos był miękki, nie chłodny jak zwykle, wypełniony niewinnością. Myślałam, ze to nie możliwe, bo to Harry. Kojarzyło mi się to z Taylerem...
Zamknęłam oczy i przytuliłam Harry'ego. Staliśmy w jego drzwiach, a ja czułam się bezpieczna w objęciach mężczyzny.  Jakby nikomu nie pozwolilby mnie zranić.
Minęło kilka minut zanim Harry, odsunął się, zostawiając dłonie na moich plecach.
- Usiądziemy, tak? - spytał.
Kiwnęłam głową. Ręka bruneta zsunęła się z mojej tali i chwyciła moją dłoń., prowadząc do swojego pokoju. Usiadł pierwszy, śledząc mój ruch. Zajęłam miejsce obok niego na kanapie.
- Więc - wziął głęboko oddech, zaczynając mówić. - Myślę, że muszę ci coś powiedzieć.
Wszystkie emocje, ktory byly we mnie kilka minut temu, zniknęły, gdy przewrócił oczami.
- No cóż, skoro powiedziałeś, że mnie chcesz, a potem mnie odepchnąłeś...to tak, masz co wyjaśniać.
Harry westchnął i przeczesał palcami włosy.
- Przykro mi Lowri. Powinienem ci powiedzieć wcześniej, ja...
Przerwałam mu, chcąc wiedzieć najważniejsze.
- Dlaczego to zatrzymałeś, Harry?
Wyglądał na przegranego. Spojrzał na moją twarz.
- Jeśli po tym co powiem, będziesz chciała mnie zostawić, mówię ci że rozumiem.
Zmarszczyłam brwi, nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- O czym mówisz? Chcę tylko...
- dlaczego to zatrzymałem - przerwał mi, kończąc. Znów przejechał ręką po włosach, ciągnąc za nie na karku. - Jestem popieprzony, Lowri.
- Co masz na myśli? - zapytałam.
Wstał gwałtownie, ciągnąc mnie za sobą.
- Wolę ci pokazać, niż powiedzieć.
Poszłam za nim, korytarzem, nie wiedząc czy nie popełniam błędu. Jego ręka zadrżała w mojej i wtedy zaczęłam się martwić. Co mogło go tak denerwować? Otworzył drzwi i prowadził mnie w dół schodami. To było zapewne w piwnicy. Zatrzymał się, gdy ja byłam na trzecim schodku, a on na piątym. Byłam wyższa od niego teraz. Może o cal, ale wyższa.
- Najpierw mnie pocałuj, Lowri.
Jego słowa trochę mnie zmieszały, ale pochyliłam się i dałam mu lekkiego buziaka. Zachował się tak, jakby całował mnie ostatni raz. Potem znów zaczęliśmy iść niżej. Nie byłam przygotowana na to co miałam zobaczyć, w żadnym stopniu. Stało się to jasne, gdy otworzył drzwi. Moje oczy rozszerzyły się, gdy uświadomiłam sobie gdzie byłam.
 Stałam w pokoju zabaw Harry'ego Stylesa.
~~~~~~*~~~~~~~~~
Szczęsliwego nowego roku! Może wy dacie linki do opowiadań, ktore chcielibyście abym przetłumaczyła, a ja może wybiorę? Ale z Harrym prosze.

czwartek, 25 grudnia 2014

18. Spaces.

Harry spojrzał między moje nogi, a potem na moją twarz. Zmarszczył brwi.
- Lowri, to..- przestał mówić w połowie zdania, jakby nie wiedział co powiedzieć.
Albo nie wiedział co ma zrobić. Moje oczy powiększyły się, a ja szybko zsunęłam uda. Zakryłam twarz całkowicie zakłopotana. Wstałam i usiadłam na moim biurku, krzyżując nogi.
Nie mogłam uwierzyć w to co się stało. Rzuciłam się na niego, chociaż ewidentnie mnie nie chciał. Spieprzyłam to. Znowu.
- Przepraszam. Po prostu zostaw mnie - powiedziałam, nie patrząc na Harryego.
Było cicho przez chwilę, po czym usłyszałam zgrzyt krzesła. Podszedł do mnie. Nie, nie podszedł. Otworzył drzwi. Poczułam łzy na dłoni, którą zasłaniałam twarz. Przygryzłam wargę. Brawo Lowri. 
Zabrakło mi powietrza, kiedy poczułam jak ręka odsuwa moją. Stał tam ze spokojnym spojrzeniem zielonych oczu.
- Zamknięte i zablokowane - powiedział, przełykając ślinę.
Patrzyłam jak jego jabłko Adama porusza się w górę i w dół. Pokręciłam głową, odwracając wzrok.
- Nie drwij ze mnie. Wystarczy zostawić.
Nie chciałam spojrzeć mu w oczy, ale złapał moją twarz w swoje duże dłonie i do tego zmusił.
- Nie drwię z ciebie. Chcę cię Lowri. Jak można nie zauważyć tego?
Czułam , że czeka na moją odpowiedź. Kiedy nie chciałam jej udzielić, rozłożył moje nogi i wcisnął swoje ciało między nie.
- Teraz, co to jest, że chcesz to zrobić? - zapytał, chowając głowę w zagłębieniu mojej szyi.
Zassał skórę pod moim uchem. Oparłam dłonie płasko na jego umięśnionych plecach, aby go przytrzymać przy sobie. Zassał mocniej.
- Dotknij mnie Lowri - zażądał odrywając się na chwilę od mojej skóry.
- Dotykam - miałam ręce na jego plecach, prawda?
Lizał moją szyję, a po chwili odsunął się aby na mnie spojrzeć. Potrząsnął głową, wpatrując się we mnie intensywnie. Jego wzrok wzbudził dreszcze na moich plecach.
- Nie tak - wyjaśnił, cofając się o krok.
Był poza zasięgiem, a ja czułam że brakuje mi jego dotyku.
- Dotknij mnie, dotknij mnie i tak mi dopomóż Bóg nie dotykać ciebie.
Moje oczy rozszerzyły się na jego słowa. Zeskoczyłam z biurka i podeszłam do niego.  Rozpięłam kilka pierwszych guzików koszuli Harry'ego. Wsunęłam dłoń pod ciemną tkaninę. Napiął mięśnie, gdy przesunęłam nią po bicepsie, a potem obojczyku. Wypuścił z ust jęk, kiedy złożyłam pocałunek na jego szyi. Nowo odkryte miejsca pozwoliły mi się zachwycać. Skóra była w różnych miejsca pokryta tuszem. Były to różne odcienie szarości i czerni. Byłam ciekawa co oznaczały.
- Masz dużo tatuaży - podziwiałam dalej.
Skinął głową, przyciągając moje biodra do swoich.
- Muszę przyznać, że mnie rozbudziłaś - wydał jęk, ocierając się o mnie.
Odchyliłam głowę na tę przyjemność.
- Harry - teraz to ja jęknęłam, kiedy zassał skórę mojej szyi.
Cofnął nas do tyłu, aż naparł moimi plecami na tablicę zapisaną kredą. Moje nogi były owinięte w okół jego bioder, tak jakby podniósł powietrze.
- Jesteś taka seksi, Lowri - znalazł drogę do moich warg.
Wplotłam palce w jego loki. Trwało to długo, ale on to przerwał.
Wydał z siebie głośny jęk, co brzmiało jak wyraz frustracji.
- Lowri, myślę że musimy to przerwać.
Dopiero odsunął się od moich ust, a ja zdałam sobie sprawę że mówi poważnie. Zeskoczyłam na podłogę.
- Wynoś się - nie mogłam powstrzymać tego, co chciałam powiedzieć.
- Wynoś się?
- Tak, Harry, wynoś się!
Widziałam ból w jego oczach, zanim został zastąpiony przez coś innego. To była strona Harry'ego, najbardziej znienawidzona przeze mnie. Jego zarozumiała postawa i mały uśmieszek. Ku mojemu zaskoczeniu, podszedł do mnie.
- Podobało ci się, wiem, że tak - pochylił się lekko, dalej nade mną górując. - I coś mi mówi, że ty też o tym wiesz.
Odwróciłam głowę, próbując ukryć rumieńce na twarzy.
- Och nie wstydź się, kochanie - zachichotał. Mały na uśmieszek na jego twarzy mówił, że wszystko co chciał powiedzieć, nie będzie przyjemne. - Bo mi też się bardzo podobało.
Jego słowa...Ah.
- To dlaczego to zatrzymujemy, Harry? - chciałam pochylić się do przodu i natknąc na jego usta ponownie. Były one takie ciepłe, miękkie i zachęcające.
- Ponieważ są rzeczy, których nie wiesz o mnie, Lowri - westchnął.
Zmarszczyłam brwi z dezaprobatą.
- Powiedz mi to. - zrobiłam krok do przodu mimo swojej woli.
Chciałam uzyskać odpowiedzi na wszystkie dręczące pytania. Cofnął się do tyłu, widząc że podchodzę.
Zdałam sobie sprawę, że stosuję jego grę. Sprawiłam, że czuł się nerwowy i niespokojny. To jest to co robił mi prawie codziennie. Teraz przyszedł czas na odwrót.
Harry potrząsnął głową.
- Nie chcesz wiedzieć, Lowri. Zaufaj mi. Nie chcesz.
- Więc oboje marnujemy czas - przewróciłam oczami, sfrustrowana.
Podeszłam do biurka, wyciągając z szafki lusterko, aby poprawić nieład na głowie. Były niesforne, przez palce Harry'ego które wcześniej były w nie wplątane.
- Po prostu wystarczy mnie zostawić. Nie wiem co sobie myślałam. Wyjdź Harry.
Spojrzał na mnie bezradnie, wzruszając ramionami. Ruszył do drzwi. To była dojrzała decyzja, prawda?
Odwrócił się do mnie, gdy stał w progu.
- Wiesz, to nie będzie ostatni raz. Do tego jeszcze dojdzie - mrugnął w moją stronę i wyszedł.
~*~
Pomyślałam, że mogę spróbować tłumaczyć drugie ff. Też o Harrym i też myślę, że fajne.

niedziela, 21 grudnia 2014

17. Chandelier.

Kiedy Harry wszedł do mojej klasy w poniedziałek, nie wiedział jak się zachować. Nie widzieliśmy się od kolacji. Nie starał się nawet zrobić kroku w moją stronę. Ale część mnie mówiła, że to dobrze. Nie zachowa odległość.
Jadłam akurat lunch, w końcu ruszył się z miejsca.
- Muszę z tobą porozmawiać - rzucił, krążąc po sali.
Spojrzałam na dokumenty leżące na biurku i westchnęłam.
- To nie jest dobry moment, Harry.
Zlustrował mnie wzrokiem, zaciskając wargi.
- Pomogę - powiedział, chwytając połowę dokumentów.
Spojrzałam na niego zakłopotana. Zanim to do mnie dotarło, wręczył mi resztę. Zrobiłam krok do tyłu, trzymając testy, szczelnie między palcami. To nie miało sensu. Nagle raczył mi pomagać. To do niego nie podobne robić coś dobrego dla mnie.
- Poważnie?
- Tak, gdzie jest klucz odpowiedzi? - spojrzał na mnie wyczekująco, a ja rozważałam wszystkie opcje.
W końcu jeśli chciał mi pomóc...Byłoby szybciej.
Odwróciłam się, biorąc klucz odpowiedzi z mojego biurka. Gdy popatrzyłam z powrotem w kierunku mężczyzny, zobaczyłam że złączył dwie ławki, abyśmy mogli siedzieć obok i robić to jednocześnie.
Odsunął niebieskie krzesełko i gestem ręki, kazał mi usiąść. Posłałam mu słaby uśmiech i zajęłam miejsce, kładąc odpowiedzi na środek stołu. Harry usiadł obok mnie.
- To możemy rozmawiać teraz? - zapytał.
Już miałam odpowiedzieć kiedy poczułam jego rękę na udzie. Rumieniec wkradł się na moje policzki.
- Dobrze - mój głos był wyższy niż zawsze.
Przeczesałam palcami włosy, a on wypuścił głośno powietrze.
- Przykro mi. Za tam ten wieczór.
Spojrzałam na niego. Jego brwi były zmarszczone w koncentracji, jakby myślał o tym co powinien powiedzieć, a czego nie. Wydawał się zdenerwowany. On? Mówił tylko do mnie.
- Podobało mi się z tobą - rozejrzał się, a potem nawiązał ze mną kontakt wzrokowy. - Mam nadzieję, że tego nie spierdoliłem.
Popatrzyłam na testy w ręku. Kartkę podpisała Vanessa Woodrow. Mimowolnie westchnęłam, zastanawiając się jak mu wszystko powiedzieć. Chciałam być uczciwa.
- Tylko trochę Harry...
- Wiem, przykro mi -zagryzł wargę.
Sprawdziłam pracę i postawiłam B+. Potem wróciłam wzrokiem do bruneta.
- Harry, nie wiem co chcesz mi powiedzieć.
- Powiedz, że dasz mi kolejną szansę - rzucił bez chwili wahania. Napisał C- w odpowiednim miejscu na teście i spojrzał w moje oczy. - Ponieważ jest mi bardzo, bardzo przykro Lowri.
Nie mogłam się zmusić, aby spojrzeć gdzieś indziej. Nie po tym co powiedział.
- Dobrze, ale pod jednym warunkiem.
Jego oczy rozszerzyły się.
- Wszystko - odparł.
- Szanuj mnie - powiedziałam, bawiąc się długopisem. Z nerwów wolałam aby moje ręce były zajęte.
Starałam się z nim współpracować i miałam nadzieję, że to docenia.
- Dobrze - spojrzał na kolejne testy.
Przez chwilę obserwowałam jego wyraz twarzy. Silny zaraz jego szczęki, włosy opadające na czoło i wargi, które przygryzał, gdy był skoncentrowany. Głęboki śmiech Harry'ego, wyrwał mnie z transu.
- Zrób zdjęcie, będzie na dłużej.
Nic nie odpowiedziałam, tylko dalej na niego patrzyłam. Podniósł głowę i spojrzał mi w oczy. Nie odrywałam od niego wzroku, kiedy chwycił mnie za rękę i przyciągnął ku sobie. Na jego twarzy pojawił się mały uśmieszek. Oddychałam coraz ciężej.
- Hej - mruknął.
- Cześć - szepnęłam.
Mężczyzna pochylił się, przygryzając moją wargę.
- Boże, chcę cię...- jęknął.
Spojrzałam w jego oczy i pociągnęłam za włosy bruneta. Pokazałam mu, a nie powiedziałam, że chciałam. Nie ruszał się, kiedy zaczęłam całować, a on z początku nie oddawał pocałunku. Chciałam wstać, lecz pociągnął mnie na kolana. Ponowiłam próbę pocałunku, a on jęknął.
- Lowri...
Pokręciłam głową. Popełniłam gafę. Odsunęłam się delikatnie.Przejechał koniuszkiem języka po dolnej wardze. Jego oczy wciąż były zamknięte. Myślałam nad tym co powiedzieć. Wtedy wziął mnie z zaskoczenia i złączył nasze usta. Nagła myśl w głowie kazała mi to zatrzymać. Położyłam dłonie na jego klatce i odepchnęłam go lekko, a później przechodzę na krzesło na którym wcześniej siedziałam.
Spojrzał na mnie. Wyglądał na zmieszanego i zdezorientowanego.
- Zamknij drzwi, Harry - poleciłam.
Szok z jego twarzy zniknął, ale zmieszanie pozostał.
- Co?
Pociągnęłam spódnicę do góry i rozszerzyłam nogi, aby pokazać że nie mam żadnych majteczek.
- Powiedziałam, żebyś zamknął drzwi.
~~~*~~~~
Dobra. Cześć, hej. 
Dodaję rozdział tym razem tłumaczony tylko przeze mnie. Mam nadzieję, że jest w porządku. Zostawiam was 
w niewiedzy i idę tłumaczyć następny :)

sobota, 29 listopada 2014

16. No control.

Szukałam czegoś w szafie na moją ra…to znaczy kolację z Harrym. Mój wzrok wbił się w różową sukienkę, ale ona była zbyt krzykliwa. To co ja mam założyć? Sukienkę, jeansy?
A może powiem, że miałam inne plany? Wyobraziłam sobie jego minę, gdybym tak zrobiła. – bezcenne. Nie bądź niegrzeczna Lowri – pomyślałam.
W końcu zdecydowałam się na zieloną koszulę i czarną spódnicę. Chyba może być. Właśnie kończyłam się ubierać, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Rzuciłam wzrokiem na zegarek i spostrzegłam 18:45. Dupek był piętnaście minut wcześniej.
Podeszłam do drzwi psychicznie nastawiona przed ich otwarciem.  Wszystko mogło się stać. Harry mógł mnie zaskoczyć i być dżentelmenem, lub też tym strasznym facetem. Tego drugiego bardziej się bałam.
Westchnęłam, otwierając drzwi, która była naszą barierą. Zlustrowałam go wzrokiem. Miał czerwony krawat i czarne spodnie.
- Jesteś za wcześnie – tylko to z siebie wydusiłam.
Nie odpowiedział. Ominął mnie i wszedł do środka, zamykając drzwi. Rozglądał się widząc rzeczy rozrzucone po pomieszczeniu.
- Cóż, spodziewałem się że będziesz gotowa.
Pokręciłam głową, chwytając torebkę z kanapy. Przeczesałam palcami włosy. To tylko kolacja z kolegą. Poza tym to Harry. Nikt więcej.
- Ładne miejsce – podszedł do zdjęcia stojącego na stole. Ja i moja mama. Uśmiechnął się. – Słodkie.
Czułam, że się rumienię i odwróciłam twarz w drugą stronę.
- Czy możemy po prostu wyjść? – wzięłam klucze z miski przy lustrze. – Proszę? – mój głos brzmiał błagalnie, przez co zaczął chichotać.
Odłożył ramkę na miejsce i ruszył w moją stronę.
- Mogłaś poprosić o coś innego – znów ten uśmieszek.  Mrugnął do mnie.
Przewróciłam oczami otwierając drzwi.
- Chodź Harry.
~*~
- Ja poproszę sałatkę – powiedziałem, zamykając moje menu.
Podałam je kelnerowi. Musiałam przyznać, że był dosyć ładny. Nie mógł nic zrobić, ale posłał mi uśmiech, który bez zastanowienia odwzajemniłam.  Utrzymałam kontakt wzrokowy przez kilka minut zanim ktoś odkaszlnął.  Spojrzałam na Harry’ego, który wydawał się być na krawędzi cierpliwości.
- Ekhem, poprosimy kurczaka. Dla mnie i dla pani. Czy to jest w porządku kochanie?
Kochanie? Kelner spoglądał na nas zdezorientowany. Tak samo jak ja.
- Chcę tylko sałatkę.
Kelner zanotował zamówienia, a ja czułam baczny wzrok Harry’ego. Nic nie powiedziałam choć mogłam. Odezwałam się dopiero, gdy zostaliśmy sami.
- Kochanie? Czemu nazywasz mnie kochanie? – zapytałam unosząc brwi.
Spojrzał na mnie, a ja widziałam w jego oczach pustkę, zanim nimi przewrócił.
- Widziałaś jak on na ciebie patrzy? Chciałem, aby było jasne, że to nie było w porządku.
Oparłam się wygodniej w fotelu i czułam coraz większą ciekawość.
- Tak? A dlaczego nie jest w porządku?
Wbił wzrok w podłogę, a potem we mnie. Jego rysy twarzy były złagodzone.
- Bo jesteś tu ze mną – powiedział cicho. Te słowa opuściły jego usta, gdy na mnie patrzył.
Przez chwilę szukałam ukrytego znaczenia, ale szybko przestałam o tym myśleć.
- Jestem tu, ale jesteś tylko kolegą z pracy, nie Jezusem.
Machnął ręką w powietrzu.
- Równie dobrze mogę być. Jestem przystojny. Lowri, uważasz tak? – przechylił głowę w bok i patrzył na mnie z rozbawieniem w oczach.
Skrzyżowałam ramiona na piersiach.
- Więc jeśli zgubiłeś swoją arogancką postawę i uśmiech, nie uśmiechniesz się bez swojego uśmieszka..
Otworzył swoją buzię żeby cos powiedzieć, ale ja nie skończyłam.
- Również, jeśli nie zawsze będziesz chciał mieć moje groźnie spojrzenie na twojej twarzy i czy może zrobiłbyś coś w sposób jaki traktujesz swoich uczniów i..
- Okej stop, załapałem - przerwał mi. - Może nie myślisz że jestem atrakcyjny jak reszta ale nadal myślisz że jestem atrakcyjny.
Nie, wszystko masz źle. Jesteś atrakcyjny, z twoją osobowością której nie lubię. Może powinieneś to udowodnić.
- Cokolwiek Harry'-Wypuściłam z ust cichy chichot -Dlaczego chciałeś żebym przyszła na tą kolację?
- Więc, będziemy pracować razem na tę chwilę, i myślę że powinnyśmy się dowiedzieć trochę o sobie. Więc, opowiedz mi o sobie Lowri.-Oparł swoje łokcie na stole, wydając się być zaintrygowany.
Pokręciłam głową.
- Tu nie ma nic do powiedzenia. Jestem Lowri, i to tyle.
- Oh, no dawaj - Jęknął.- Musi być coś...- Spojrzał na coś szczególnego gdzieś daleko, prawdopodobnie zamyślił się. Było cicho przez kilka sekund, po czym zwrócił swoją uwagę na mnie. -'Powiedz mi co lubisz, co lubisz robić-- takie tam.
- Więc, lubię czytać, i lubię uczyć,'-  Wzruszyłam ramionami i nie miałam nic więcej do powiedzenia. -To tyle.
Wywrócił oczyma po czym spojrzał w dół na stół, nagle  wydający się być bardziej interesujący.
 - Jesteś nudna, Lowri - powiedział sącząc przez słomkę dietetyczną colę.
Wzruszyłam ramionami w odpowiedzi. 
 -Pytałeś-  Otrzymałam ciszę po tym, żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć zanim wpadła mi myśl do głowy. - Jesli jestem bardzo nudna, opowiedz mi o sobie. Co czyni cie tak bardzo ekscytującym?'
Dal mi mały uśmiech pochylając się do tyłu na krześle, rozciągnął swoje ramiona do tyłu i pochylił się znów do przodu. Wbił we mnie wzrok. 
- Dobrze, że zapytałaś. Jestem od dyscyplinowania ludzi.
Przewróciłam oczami. 
- Słyszałam to wszystko wcześniej, Harry.
Strzelił swoimi kostkami po czym kontynuował, 
- Czy kiedykolwiek powiedziałem tobie że lubię na ciebie patrzeć? W sposób jaki się ruszasz, w sposób w jaki twoje usta się poruszają, jakie rzeczy robisz. Na przykład teraz kiedy przebiegasz swoimi palcami przez włosy bo jesteś sfrustrowana. Przypuszczam, że przeze mnie.
Szybko zabrałam swoją reke z głowy i usiadłam na nich żeby powstrzymać sie od tego gestu. 
''Nie wiem czy wiesz jak strasznie to brzmiało'' 
pochylił się do przodu ze ściśniętymi brwiami. 
'' Strasznie?'' 
Wypuściłam sfrustrowane westchnięcie. 
''Tak straszne. Patrzysz na mnie? Czemu? To jest dziwaczne, nie można po prostu oglądać ludzi, Harry. Z całą pewnością nie przyznasz się do tego.'' 
Wzruszył ramionami w odpowiedzi.
 ''Lubię cię'' Powiedział od niechcenia, jakbym go pokonała w znoszeniu go. Jego warga na moment były pomiędzy jego zębami na moment, po czym wypuścił ją. 
''Chce tylko dowiedzieć się czegoś o tobie, to wszystko.'' 
Potrząsnęłam głową i westchnęłam. ''Nie przyznałeś się do tego że mnie obserwowałeś.
'' Spojrzałam dokoła żeby zobaczyć że przyciągnęliśmy uwagę kilku gości w restauracji. Żuci łam paskudne spojrzenie kilku gapiom tak jak oni mi po czym wrócili do jedzenia.
Harrys Pov 
Nie miałem nic strasznego na myśli. Chciałem powiedzieć żeby ona też tak na mnie spojrzała i przeskoczyła stół żeby mnie pocałować... albo coś w tym stylu. Westchnąłem kiedy zobaczyłem, że  groźnie patrzy na kilku ludzi w restauracji. 
'Lowri, możesz przestać?'' 
Wzruszyłam ramionami i spojrzałem dokoła. Wzięła mnie z zaskoczenia poprzez dotykania pod stołem mojej ręki, czym uzyskała moją uwagę. Poczułem że moje spodnie robią się za ciasne na ten kontakt. 
''Co jest Harry?'' Zapytała 
Strzepnąłem jej rękę. 
''Nic nie jest, Lowri.'' 
Przewróciła oczami; coś co razem zrobiliśmy już dużo razy od kiedy usiedliśmy. 
''Cokolwiek, Harry. Po prostu zapomnij, że zapytałam."
Splotła swoje ręce przed położeniem ich pod stołem.
Westchnąłem nagle żałując w jaki sposób te rzeczy wyszły. 
''Gdzie chodziłaś do koledżu?'' 
Zapytałem po pomyśleniu. Próbowałem utworzyć konwersacje, ale ona tego nie zauważyła. Mieliśmy kontakt wzrokowy przez sekundę przed tym jak ona znów popatrzała w dół na stół. Moje brwi się ścisnęły. ''Nie będziesz ze mną rozmawiać?''

Zignorowała mnie i dalej wlepiała wzrok w stół. 
Pochyliłem się i szepnąłem jej do ucha, będąc pewnym że tym razem mnie usłyszy, ''Chyba wiesz, że będziesz krzyczeć moje imię.''
To przyciągnęło jej uwagę. Popatrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami i otwartymi ustami. To nie trwało długo, jednak, przed tym jak odsunęła się od stołu. 

--------------------------------- 

Lowri P.O.V 
Harry i Ja nie rozmawialiśmy przez resztę kolacji, i całą jazdę samochodem do domu.  niewygodnie byłoby nawet zaczynać opisywać co zaszło między nami. Spojrzałam w dół na moje dłonie i zaczęłam bawić się sznurkiem od sukienki dla zabicia czasu. 
Harry wjechał na mój podjazd, i popatrzałam na niego. 
''Dziękuję za kolacje, i za podwiezienie do domu.''
Skinął nieznacznie w odpowiedzi, po czym otworzył moje drzwi. 
''Do zobaczenia jutro' Powiedziałam przez ramie. Moje stopy prowadziły mnie do drzwi, od samochodu z zniechęcającym mężczyzną w środku. Wypuściłam oddech i nie wiedziałam że dystans między nami wzrósł. Stałam przed moimi drzwiami i szukałam moich kluczy które spadły. Kiedy je podnosiłam patrzyłam kątem oka na auto. Moje serce przyspieszyło kiedy Harry odjechał z mojego podjazdu, kiedy zobaczył że jestem bezpiecznie w środku.

Obserwatorzy