poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Flicker
Wpadnijcie na nowe tłumaczenie! Również o Harrym. http://flicker-tlumaczenie.blogspot.com/
Autor:
Polecam Goodbook
środa, 15 lipca 2015
28. Style.
Wzdrygnęłam się, kiedy przesunął dłońmi po moim brzuchu. Odciągnął moje stringi na bok i dotknął palcami kobiecości.
- Wyglądasz pięknie - wyszeptał.
Mój oddech był ciężki. Jego usta obsypywały pocałunkami moje ręce.
Poczułam, że łóżko się lekko przesuwa. Zacisnęłam uda, a Harry wspiął się na mnie. Skorzystał z tego, że moje ręce były przywiązane i zdjął mój stanik. Wtulił twarz w zagłębienie mojej szyi.
- Lubię gdy jesteś głośno, nie cicho jak teraz.
Wygięłam plecy w łuk, kiedy zassał skórę na mojej szyi. Wypuściłam z ust głośny jęk, tak jak chciał.
- Chcę cię - syknął.
W mojej głowie był ogromny bałagan, przez te wszystkie rzeczy jakie mi robił. Zaczęłam trochę wariować, ale musiałam się otrząsnąć. Tyler też to robił...Znał mnie. Oczy zaczęły mnie piec od napływających łez.
- Harry, przestań, przestań, proszę - piszczałam.
Nie zatrzymywał się. Dalej sunął ustami po mojej skórze. Jego męskość dotykała mnie...tam. Zaczęłam piszczeć jeszcze głośniej.
- Harry, przestań! - płakałam.
Nic nie powiedział. Ja miałam przysłonięte oczy. Nie widziałam go. Kontynuował ocieranie się o mnie. Wydał z siebie głośny jęk.
- Harry, poważnie, przestań! - przestał. Naprawdę.
Łzy płynęły po moich policzkach. Zdjął mi opaskę. Otworzył usta, zdając sobie sprawę, że coś jest zdecydowanie nie tak. Rozpiął kajdanki i rozwiązał moje stopy.
- Powiedz mi, co się stało.
Zasłoniłam rękoma swoją nagą klatkę piersiową. Harry westchnął, rozpinając koszulę. Podał mi ją, abym mogła założyć na siebie.
- Jeśli poszedłem za daleko albo ci się nie podoba to nie będę zły, bo...- przerwałam mu.
Pokręciłam głową, kładąc dłoń na jego ustach. Rozejrzałam się po jego pokoju zabaw i przygryzłam wargę, powstrzymując płacz.
- Czy możemy porozmawiać w innym miejscu? - zapytałam.
Skinął głową, wstając i oferując mi swoją rękę. Złapałam go za nią i zaprowadziłam do jego sypialni na górze. Odsunął kołdrę i położyliśmy się. Objął mnie i pocałował w czoło. Owinęłam ramiona wokół jego szyi, chowając twarz w zagłębieniu. Ponownie łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Harry całował moje ramię, pragnąć mnie jakoś pocieszyć. Potarł dłonią moje plecy, dodając mi otuchy.
Kilka minut minęło nim mój płacz się uspokoił. Spojrzałam na jego twarz. Wyrażała obawy. Przybliżałam się do niego i moje usta dotknęły jego. Był taki ostrożny. Traktował mnie, jakbym była ze szkła. Przeczesałam palcami jego włosy. Kiedy odsunęłam się, żeby złapać powietrza, Harry zmarszczył brwi.
- Czemu jesteś taka zdenerwowana?
- Ja tylko...myślałam o kimś.
Harry patrzył na mnie uważnie.
- O kim?
- Tyler - powiedziałam drżącym głosem.
Zmarszczył czoło, będąc przez chwilę zdezorientowany. Po chwili się domyślił.
- Dlaczego o nim myślisz, kochanie?
Westchnęłam cicho.
- Ostatnią osobą, z którą współżyłam był Chase, a wtedy byłam w ciąży - znów zaczęłam płakać. - Nie umiem zrobić tego jeszcze raz.
- Tak mi przykro, Lowri - Harry potrząsnął głową. - Jeśli kiedykolwiek znajdę tego Chase'a, zabiję go - syknął, splatając nasze nogi. - Wiesz, że nigdy bym ci tego nie zrobił.
- Jak mogę być pewna? - uniosłam głowę, patrząc na niego.
Harry przewrócił mnie na plecy.
- Nie jestem taki zły jak myślisz. Mogę być dobry, Lowri. Będę dla ciebie dobry, pozwól mi pokazać.
Zaczął mnie delikatnie całować. Powoli rozpiął guziki koszuli, którą miałam na sobie, aby dotrzeć do mej szyi. Zsunął ze mnie stringi. Wyciągnęłam rękę, dotykając jego brzucha. Przesunęłam ręce na plecy mężczyzny, a potem na jego tyłek. Cały czas był ubrany w spodnie, w których chodził po szkole. Jęknął, gdy zaczęłam rozpinać mu pasek. Ściągnął spodnie. Sięgnął ręką do stolika nocnego po prezerwatywy. Zsunęłam jego bokserki w dół, a on podał mi kondom.
- Załóż go, przecież wiesz jak to się robi.
Nasunęłam na niego gumkę. Jęknął, gdy go dotykałam. Pochylił się i całował mnie po twarzy.
- Czy mogę?
Kiwnęłam głową, a on ułożył się między moimi nogami i chwilę później we mnie wszedł. Moje oczy rozszerzyły się, gdy poczułam jak głęboko we mnie jest. Leżałam nieruchomo, a on pocałował mnie w usta.
- Nie mam zamiaru cię skrzywdzić, Lowri - obiecał, wycofując się ze mnie, aby ponownie się zagłębić. - Mam zamiar się tobą zająć.
Poruszał się powoli, delikatnie. Pokazywał mi, że mu zależało. Zaciskałam się wokół niego. Patrzyłam mu w oczy. Były szeroko otwarte, a zieleń jaśniejsza niż zawsze. Nasze oddechy były ciężkie.
- Nie jestem nim, Lowri i nigdy nie będę - podniósł moją dłoń do swoich ust i ucałował.
Znów wszedł we mnie mocniej, a ja jęknęłam.
- Nigdy nie zranię cię jak on.
Zaczął poruszać się coraz szybciej.
- Założę się, że nie czujesz się tak jak wtedy. Czy kiedykolwiek się z tobą kochał, Lowri? - mruknął zwalniając na nowo.
Harry wsunął ręce pod moje nogi, abym je zgięła. Uśmiechnął się do mnie.
- To jest tak, że masz mnie w klatce. Nie mogę nigdzie iść. Masz mnie tutaj - powiedzial.
Położyłam dłonie na jego policzki i przyciągnęłam do pocałunku. Podniosłam biodra, a on przyśpieszył. Jęczał w moje usta. Położył rękę na moim biodrze, aby mnie przytrzymać.
- Wiem, że robimy to inaczej, ale to dalej ja sprawuję kontrolę. Rozumiesz? - Harry wchodził we mnie jeszcze mocniej, starając mi się to udowodnić. Uspokoił się, kiedy nie odpowiedziałam. - Rozumiesz? - powtórzył.
- Tak, tak rozumiem - odparłam, gdy na mnie spojrzał.
Uśmiechnął się zadowolony. Kontynuował wolne tempo. Przesunęłam dłonie na jego tyłek i ścisnęłam, a on odchylił głowę z przyjemności. Jego jęk odbił się echem o ściany pomieszczenia. Czułam, że mój punkt kulminacyjny zbliża się coraz bardziej. Harry poruszał się cały czas tak samo. Położyłam dłonie na jego plecach, przeciągając po nich paznokciami.
- Harry, ja...
Skinął głową i pociągnął mnie tak, że nasze klatki się stykały.
- To jest w porządku, jestem tu. - pocałował mnie, gdy jęczałam.
Wiedziałam, że on też jest blisko. Doszliśmy rownocześnie. Harry westchnął i wyszedł ze mnie. Ściągnął prezerwatywę, zawiązując ją. Wyrzucił ją do kosza przy łóżku. Obrócił się do mnie i posłał leniwy uśmiech.
- To było niesamowite.
Też się uśmiechnęłam, zbliżając do niego. Wplotłam palce w jego włosy.
- Mówiłem ci, mogę być dla ciebie dobry.
~~~~~*~~~~~
Jeju, haha, przepraszam, że wtedy tak został przerwany rozdział, ale to nie zależy ode mnie, a od autorki bloga. Ta część kończy się na 49 rozdziale, ale pozostała jeszcze druga część. Ta już ma 10 rozdziałów. Nie mam pojęcia jak się wyrobię. Potrzebuję pomocy. To wcale nie jest takie trudne.
Autor:
Polecam Goodbook
czwartek, 25 czerwca 2015
27. Blank space.
Z końcem dnia denerwowałam się coraz bardziej. Harry mnie tu przywiózł, więc będzie też musiał zabrać do domu. A jeśli nasze potrzeby będą takie jak rano, to będziemy zmuszeni zjechać z drogi.
Wzdrygnęłam się, patrząc na moją klasę.
- Proszę przeczytać rozdział od jednego do pięciu w ramach pracy domowej. I tak, Everett to oznacza, że rozdział piąty włącznie.
Everett zawsze myślał, że jest lepszy od wszystkich; zwłaszcza ode mnie.
- A pani to będzie robić z panem Stylesem? Da mu pani?
- Co..my...nie będziemy... - zarumieniłam się, zaskoczona.
Opuściłam papiery, cofając się do tyłu. Schyliłam się, aby je podnieść, a Nelson siedzący w pierwszym rzędzie, wstał, aby mi pomóc. Poprawił okulary i podał mi dokumenty. Kiwnęłam głową.
- Dziękuję, możesz usiąść.
Wzięłam testy i ruszyłam między ławki, rozdając je moim uczniom. Uśmiechnęłam się pod nosem. To była ostatnia lekcja. Chciałam zobaczyć Harry'ego. Gdy zadzwonił dzwonek, przypomniałam im o pracy domowej.
Westchnęłam opadając na krzesło przy biurku. Spojrzałam w górę, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Harry pojawił się w moim progu z krzywym uśmiechem.
- Jesteś zmęczona zajęciami pozalekcyjnymi?
- Zamknij drzwi i chodź mnie pocałować.
Jego uśmiech poszerzył się. Zamknął drzwi i ruszył w stronę biurka. Oparl ręce na krześle, aby się pochylić i mnie pocałowac. Jego usta były przyjemnie ciepłe. Odsunął się, chwycił mnie za kark i jeszcze raz wpił się w moje wargi. Przesunęłam dłońmi po ramionach Harry'ego. Jęknął, ciągnąc zębami za moją wargę.
- Jeśli jesteś przy mnie, trzymam kontrolę.
- A co jeśli, ja chcę ją mieć? - przeczesałam palcami jego włosy.
Zmrużył oczy.
- Nie ma kurwa mowy, ja mam kontrolę.
- Więc ja nie mogę?
- Mógłbym cię teraz przełożyć przez kolano i chcę to zrobić - potrząsnął głową.
- Proszę - wymknęło mi się.
- Chciałabyś tego? - mały uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami. - Nigdy wcześniej nie byłam lana.
Złapał moje ramię i pchnął ku biurku.
- Weź swoje rzeczy i czekaj na mnie za pięć minut na korytarzu - rzucił i wyszedł.
Schowałam mój komputer oraz kilka dokumentów. Wyszłam do Harryego. Złapał mnie za rękę i szliśmy po schodach. Harry otworzył drzwi, gdy wychodziliśmy z budynku. Trzymał mnie blisko siebie, prowadząc do samochodu. Miałam problemy z dreptaniem na szpilkach, ale on wydawał się tego nie zauważać.
Otworzył drzwi od strony pasażera i spojrzał na mnie wyczekująco. Oczy miał pociemniałe i rozszerzone, w porównaniu do tych, które miał ciągle.
- Harry? Wszystko w porządku?
- Wsiadaj - kiwnął głową.
Zajęłam miejsce, a on obszedł auto i też wsiadł. Patrzyłam, jak szybko uruchamia samochód i rusza.
- Po co ten pośpiech, Harry?
- Potrzebuję cię w moim domu.
- Co? Dlaczego?
Spojrzał na mnie i znów skierował wzrok na drogę.
- Bo chcę cię związać w moim pokoju zabaw.
Moje oczy powiększyły się na te słowa.
- Harry?
- Hmm?
Przygryzłam wargę, przypominając sobie, co wcześniej powiedział Everett.
- Myślę, że...ktoś nas usłyszał.
Harry zaśmiał się pod nosem.
- Tak? Dlaczego tak uważasz?
Poruszyłam się niespokojnie w fotelu.
- Jeden z moich uczniów powiedział coś takiego.
- A co takiego? - uniósł brwi rozbawiony.
Położył rękę na moim udzie i przesuwał kciukiem tam i z powrotem.
- Powiedział, że ci daje.
- Cóż - znów się zaśmiał.
Zatrzymał się na czerwonym świetle i pochylił w moją stronę.
- Przynajmniej wie, że gorące ciało tej młodej nauczycielki należy do mnie.
Wzdrygnęłam się, kiedy złożył pocałunek na mojej szyi. Odsunął się, bo było zielone i ruszył. Jego rysy twarzy złagodniały. Jechał wolniej.
- Przestań się na mnie gapić - mruknął, spoglądając na mnie kącikiem oka.
- Ale dlaczego? Lubię na ciebie patrzeć.
- Może rób to dyskretniej?
Prychnęłam, zakładając ręce na klatkę. Zaśmiał się, parkując na podjeździe. Pokonał drogę do moich drzwi i otworzył mi. Wysiadłam tak, że złapał mnie, a ja oplotłam nogi wokół jego bioder. Pocałował mnie zachłannie. Jęknęłam, kiedy przeniósł usta na moją szyję i mocno zassał. Gniotłam w palcach tyl jego koszuli, chcąc aby się nie odsuwał. Wszedł do domu i skierował się do schodów, które prowadziły do pokoju zabaw. Zrzucił z moich stóp buty.
Postawił mnie na podłodze. Uwolnił mnie z koszuli i zsunął moją spódnicę. Pociągnął mnie do łóżka z kajdankami, tak jak wcześniej. Przykuł moje ręce i rozsunął nogi. Patrzyłam, jak podchodzi do jakiegoś regału. Wyciągnął coś i uśmiechnął się.
- Harry, co robisz? - spytałam zaskoczona, gdy podniósł materiał i obwiązał mi oczy.
- Och, Lowri to będzie świetna zabawa.
Wzdrygnęłam się, patrząc na moją klasę.
- Proszę przeczytać rozdział od jednego do pięciu w ramach pracy domowej. I tak, Everett to oznacza, że rozdział piąty włącznie.
Everett zawsze myślał, że jest lepszy od wszystkich; zwłaszcza ode mnie.
- A pani to będzie robić z panem Stylesem? Da mu pani?
- Co..my...nie będziemy... - zarumieniłam się, zaskoczona.
Opuściłam papiery, cofając się do tyłu. Schyliłam się, aby je podnieść, a Nelson siedzący w pierwszym rzędzie, wstał, aby mi pomóc. Poprawił okulary i podał mi dokumenty. Kiwnęłam głową.
- Dziękuję, możesz usiąść.
Wzięłam testy i ruszyłam między ławki, rozdając je moim uczniom. Uśmiechnęłam się pod nosem. To była ostatnia lekcja. Chciałam zobaczyć Harry'ego. Gdy zadzwonił dzwonek, przypomniałam im o pracy domowej.
Westchnęłam opadając na krzesło przy biurku. Spojrzałam w górę, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Harry pojawił się w moim progu z krzywym uśmiechem.
- Jesteś zmęczona zajęciami pozalekcyjnymi?
- Zamknij drzwi i chodź mnie pocałować.
Jego uśmiech poszerzył się. Zamknął drzwi i ruszył w stronę biurka. Oparl ręce na krześle, aby się pochylić i mnie pocałowac. Jego usta były przyjemnie ciepłe. Odsunął się, chwycił mnie za kark i jeszcze raz wpił się w moje wargi. Przesunęłam dłońmi po ramionach Harry'ego. Jęknął, ciągnąc zębami za moją wargę.
- Jeśli jesteś przy mnie, trzymam kontrolę.
- A co jeśli, ja chcę ją mieć? - przeczesałam palcami jego włosy.
Zmrużył oczy.
- Nie ma kurwa mowy, ja mam kontrolę.
- Więc ja nie mogę?
- Mógłbym cię teraz przełożyć przez kolano i chcę to zrobić - potrząsnął głową.
- Proszę - wymknęło mi się.
- Chciałabyś tego? - mały uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami. - Nigdy wcześniej nie byłam lana.
Złapał moje ramię i pchnął ku biurku.
- Weź swoje rzeczy i czekaj na mnie za pięć minut na korytarzu - rzucił i wyszedł.
Schowałam mój komputer oraz kilka dokumentów. Wyszłam do Harryego. Złapał mnie za rękę i szliśmy po schodach. Harry otworzył drzwi, gdy wychodziliśmy z budynku. Trzymał mnie blisko siebie, prowadząc do samochodu. Miałam problemy z dreptaniem na szpilkach, ale on wydawał się tego nie zauważać.
Otworzył drzwi od strony pasażera i spojrzał na mnie wyczekująco. Oczy miał pociemniałe i rozszerzone, w porównaniu do tych, które miał ciągle.
- Harry? Wszystko w porządku?
- Wsiadaj - kiwnął głową.
Zajęłam miejsce, a on obszedł auto i też wsiadł. Patrzyłam, jak szybko uruchamia samochód i rusza.
- Po co ten pośpiech, Harry?
- Potrzebuję cię w moim domu.
- Co? Dlaczego?
Spojrzał na mnie i znów skierował wzrok na drogę.
- Bo chcę cię związać w moim pokoju zabaw.
Moje oczy powiększyły się na te słowa.
- Harry?
- Hmm?
Przygryzłam wargę, przypominając sobie, co wcześniej powiedział Everett.
- Myślę, że...ktoś nas usłyszał.
Harry zaśmiał się pod nosem.
- Tak? Dlaczego tak uważasz?
Poruszyłam się niespokojnie w fotelu.
- Jeden z moich uczniów powiedział coś takiego.
- A co takiego? - uniósł brwi rozbawiony.
Położył rękę na moim udzie i przesuwał kciukiem tam i z powrotem.
- Powiedział, że ci daje.
- Cóż - znów się zaśmiał.
Zatrzymał się na czerwonym świetle i pochylił w moją stronę.
- Przynajmniej wie, że gorące ciało tej młodej nauczycielki należy do mnie.
Wzdrygnęłam się, kiedy złożył pocałunek na mojej szyi. Odsunął się, bo było zielone i ruszył. Jego rysy twarzy złagodniały. Jechał wolniej.
- Przestań się na mnie gapić - mruknął, spoglądając na mnie kącikiem oka.
- Ale dlaczego? Lubię na ciebie patrzeć.
- Może rób to dyskretniej?
Prychnęłam, zakładając ręce na klatkę. Zaśmiał się, parkując na podjeździe. Pokonał drogę do moich drzwi i otworzył mi. Wysiadłam tak, że złapał mnie, a ja oplotłam nogi wokół jego bioder. Pocałował mnie zachłannie. Jęknęłam, kiedy przeniósł usta na moją szyję i mocno zassał. Gniotłam w palcach tyl jego koszuli, chcąc aby się nie odsuwał. Wszedł do domu i skierował się do schodów, które prowadziły do pokoju zabaw. Zrzucił z moich stóp buty.
Postawił mnie na podłodze. Uwolnił mnie z koszuli i zsunął moją spódnicę. Pociągnął mnie do łóżka z kajdankami, tak jak wcześniej. Przykuł moje ręce i rozsunął nogi. Patrzyłam, jak podchodzi do jakiegoś regału. Wyciągnął coś i uśmiechnął się.
- Harry, co robisz? - spytałam zaskoczona, gdy podniósł materiał i obwiązał mi oczy.
- Och, Lowri to będzie świetna zabawa.
Autor:
Polecam Goodbook
piątek, 29 maja 2015
26. Night changes.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się. Ze strachu czy z obrzydzenia?
- Widzę to. Ale to, ze mnie związałaś, nie znaczy że jesteś perwersyjna.
Podeszłam do drzwi i zablokowałam też pokrywę nad okienkiem. Nikt nie mógł zobaczyć, co tu się dzieje. Stanęłam przed Harrym.
- Czy mogę prosić o uwagę, teraz?
- Oczywiście - przewrócił oczami. - Masz mnie przywiązanego i testujesz moją cierpliwość. Powinienem przerzucić się przez kolano i zbić za to.
Wzięłam głęboki oddech i zdjęłam z siebie koszulę. Potem rozpięłam spódnicę. Stałam przed nim w samej bieliźnie, którą na mnie założył parę godzin temu. Jęknął wiercąc się na krześle i wypychając biodra do przodu. Uśmiechnęłam się, wiedząc co mu robię. Oblizałam usta, a on pochylił się do przodu, pragnąc rozpaczliwie pocałunku.
- Nie, nie, nie - pokręciłam głową.
Usiadłam okrakiem na jego kolanach. Jęknął gardłowo, gdy poruszyłam biodrami. Potarłam piersiami o jego klatkę piersiową, przez co jęknął jeszcze głośniej. Miał zamknięte oczy, głowę odchyloną do tyłu, a pięści zaciśnięte. Starał się powstrzymywać jęki, ale nie mógł.
- Lowri proszę rozwiąż mnie, chcę cię dotknąć - błagał.
Pokręciłam głową, przenosząc ręce na jego koszulę, aby rozpiąć guziki. Dzięki temu mogłam zobaczyć jego umięśnioną klatkę piersiową. Przesunęłam palcami po licznych tatuażach. Pochyliłam się i złożyłam pocałunek na ptaku. Harry jęknął, unosząc lekko biodra, aby docisnąć je do moich.
Wstałam z jego kolan i spojrzałam na niego.
- Tak to jest jak mnie zostawiasz. Dlaczego? Sprawiasz, że czuję sie wtedy jak idiotka.
Jego oczy pociemniały.
- Byłaś z Niallem. Co ja jestem, drugi wybór?
- Pytałam Nialla, o ciebie ty głupi ośle - pokręciłam głową.
- Nie jestem idiotą, Lowri!
Odwróciłam się od niego i ruszylam do drzwi. Moje obcasy obijały się o podłogę.
- Jesteś idiotą, Harry. Jesteś taki irytujący. Mam inne plany na lunch, może dlatego, że to nauczka.
- Co zrobiłaś?
Wywróciłam oczami.
- Umówiłam się na obiad z Liamem.
Odwróciłam się zaskoczona, czując duże dłonie na biodrach. Spojrzał na mnie.
- Jak ci się...-zaczęłam.
- Jesteś amatorem w tych sprawach, Lowri. Twoje więzły są zbyt luźne - pchnął mnie na krzesło. - Pokażę ci jak to zrobić.
- Harry, nie - zaprzeczyłam.
Zaczęłam się kręcić, ale na darmo. On był silniejszy. Niedługo potem cofnął się o krok, podziwiając swoje dzieło. Zsunął z ramion koszulę.
- Myślę, że ktoś musi być ukarany, Lowri.
- Po co? - otworzyłam szeroko usta.
Pochylił się, bedąc twarzą naprzeciw mnie.
- Zaplanowałaś coś z innym mężczyzną, a to nie jest w porządku.
Odwróciłam wzrok od jego chłodnego spojrzenia.
- Co zamierzasz ze mną zrobić? - mój głos drżał.
Próbowałam podnieść ręce, ale Harry mocno je przywiązał. To niesamowite, co mógł zrobić z tym krawatem.
Złapał mnie za podbródek, abym spojrzała na niego. Potrząsnął głową.
- Nie zranię cię, Lowri. Nie należy się bać - patrzyliśmy na siebie. Pochylił się i pocałował mnie delikatnie w usta. - Nie bój się.
Kiwnęłam głową, spuszczając wzrok na jego klatkę piersiową. Harry rozsunął moje nogi i kucnął między nimi, opierając dłonie na mych kolanach. Pocalował moją lewą nogę, ale ustami zjechał na udo. Jęknęłam cicho, a on na mnie spojrzał.
- Czy mogę to zdjąć? - sięgnął palcami do moich stringów.
Zaśmiałam się, kiedy próbował podnieść moje biodra i zsunąć bieliznę. W końcu ściągnął je i rzucił za siebie, tam gdzie leżała reszta moich ubrań.
Starałam się wyprostować. Harry wybuchnął śmiechem i nacisnął ręką na mój brzuch, zmuszając mnie, abym usiadła na fotelu. Spojrzał na mnie rozpalonym wzrokiem. Patrzyłam, co robi. Pochylił się i dmuchnął na moją kobiecość, przez co dreszcze przeszły moje ciało. Uśmiechnął się, kiedy ja oddychałam nierównomiernie z szeroko otwartymi oczami. Wiedział, że chciałam więcej. Próbowałam przenieść nogi, owijając jego talię. Złapał moje kostki i zmusił do pozostania w starej pozycji. Pokręcił głową.
- Jeśli chcesz przyjemności, będziesz musiała zachować spokój, kochanie. - wychrypiał.
Spojrzał na moją kobiecość. - Chciałbym cię posmakować.
Nie mogłam zaprzeczyć, że to nie jest to, czego ja też pragnę. Kiwnęłam głową.
- Chcę poczuć twoje usta na mnie - chciałam wpleść palce w jego włosy i zmusić go do tego, aby zbliżył się tam, gdzie chciałam go najbardziej.
Odrzuciłam głowę do tyłu i zaczęłam pojękiwać.
- Harry..proszę...
- Musisz być cicho. Wtedy dam ci to, czego chcesz. A jeśli będziesz głośno, założę koszulę i rozwiążę cię. I tyle z tego będzie.
Rozumiałam go. Skinęłam na znak.
Spojrzał z powrotem między moje nogi.
- Kochanie, prawie kapiesz. Czy to ja cię tak podniecam? - zaśmiał się.
- Proszę Harry...
Pochylił się, całując wewnętrzną stronę moich ud. Drażnił mnie. Jeszcze chwilę to potrwało, aż zaczął lizać moją kobiecość. Jęknęłam cicho. Albo tak mi się tylko wydawało, bo odsunął się.
- Lowri, przestań hałasować - sięgnął do mojego stanika i rozpiął go, a potem rzucił na podłogę.
Wziął do ust jeden z sutków i zassał.
- Cicho,rozumiemy się? - oderwał się i wrócił do mojej kobiecości.
Patrzyłam jak jego usta, całują mój skarb. Przygryzł moją łechtaczkę. Zacisnęłam pięści. Dalej było mi mało.
Znów się odsunął i nawiązał ze mną kontakt wzrokowy.
- Musisz poprosić mnie o zgodę, zanim dojdziesz.
- Nie, mogę...Harry proszę - błagałam.
Uśmiechnął się i pocałował moją pierś, a potem przesunął usta na szyję. Lizał wrażliwą skórę od obojczyka do sutka. Wrócił tam, gdzie go potrzebowałam i pieśćił moją łechtaczkę.Byłam na krawędzi. Mój oddech przyśpieszył.
- Harry, nie mogę..pro...proszę..
Skinął głową, dając mi pozwolenie. Wygięłam plecy w łuk, kiedy Harry wsunął we mnie palec i tak dokończyłam orgazm. Osunęłam się na krzesło, wyczerpana, po tym co się stało. Wyciągnął palec ze mnie, a ja znów jęknęłam. Patrzyłam jak go unosi i wsuwa do ust, a potem ssie. To było onieśmielające.
- Rozwiąż mnie, proszę - powiedziałam.
Harry pochylił się przyciskając wargi do moich.
- Bardzo podobasz mi się skrępowana, zwłaszcza naga.- cmoknął mnie w usta.
Jak tylko moje ręce były wolne, umieściłam je na jego ramionach. Śmiał się, gdy go dotykałam.
Zmarszczyłam brwi, patrząc na niego. To było zabawne?
- Robimy to na środku mojej klasy.
Uśmiechnęłam się, wplątując palce w jego włosy. Spojrzał na mnie z góry. No tak, był o wiele wyższy. A ja siedziałam na fotelu.
- Lowri, chyba czas się odwdzięczyć.
Poruszyłam się niespokojnie.
- Co masz na myśli?
Przeniósł ręce do zamka spodni i rozpiął rozporek.
- Zrobiłem coś dla ciebie, więc byłoby sprawiedliwie, abyś ty zrobiła coś dla mnie.
Zsunął spodnie i wziął mnie za ręce, zmuszając do wstania. Sam usiadł, ściągając bokserki, abym mogła zobaczyć jego duży...sprzęt.
Przyciągnął mnie, tak że stałam między jego nogami. Moje oczy rozszerzyły się, gdy zdałam sobie sprawę, co się dzieje.
- Proszę, dotknij mnie - błagał.
Upadłam na kolana między jego nogami.Przesunęłam palcami po jego udzie. Byłam zdenerwowana. Harry wymagał ode mnie takiej rzeczy, a ja nie wiem, czy go nie zawiodę. On był dobry w tych sprawach.
Położyłam rękę na jego męskości. Był ciepły i twardy. Oczy mu pociemniały, patrząc na mnie. Pochyliłam się i liznęłam głowkę. Harry jęknął.
- Ty możesz robić hałas, a ja nie?
- Przepraszam, kochanie. Już będę cicho - szepnął odsuwając mi kosmyki włosów z twarzy.
Pocalowałam kilkakrotnie jego główkę.
- Lowri, ugh...nie dokuczaj mi.
Zaśmiałam się i wzięłam go do ust. Pomagałam ręką, przesuwając nią po całej długości. Zacisnął palce na moich włosach, ciągnąc za nie. Zaczęłam szybciej poruszać głową. Uderzył w tyl mojego gardła. To jak knebel.
- Lo...wri..ja doj..jdę w twoich ustach - wysapał.
Kiwnęłam glową, nie miałam z tym problemu. Czułam strumienie spermy, którą wlewał do mojego gardła. Przełknęłam wszystko. Spojrzałam na niego. Miał zamknięte oczy i zaciśnięte wargi. Głowę oparł na krześle. Wstałam i usiadłam na jego kolanach. Ciepło naszych cial, ogrzewało nas.
- Matko...- owinąl rękę wokól mojej talii.
- Masz coś na ustach - pochylił się i polizał kącik moich warg. Po chwili całował całą moją twarz. - Nie idziesz na lunch z Liamem.
Zmarszczyłam brwi.
- Harry, już dawno powiedzialam mu, że pójdę. Dlaczego nie mogę iść?
- Bo pójdziesz ze mną.
- Widzę to. Ale to, ze mnie związałaś, nie znaczy że jesteś perwersyjna.
Podeszłam do drzwi i zablokowałam też pokrywę nad okienkiem. Nikt nie mógł zobaczyć, co tu się dzieje. Stanęłam przed Harrym.
- Czy mogę prosić o uwagę, teraz?
- Oczywiście - przewrócił oczami. - Masz mnie przywiązanego i testujesz moją cierpliwość. Powinienem przerzucić się przez kolano i zbić za to.
Wzięłam głęboki oddech i zdjęłam z siebie koszulę. Potem rozpięłam spódnicę. Stałam przed nim w samej bieliźnie, którą na mnie założył parę godzin temu. Jęknął wiercąc się na krześle i wypychając biodra do przodu. Uśmiechnęłam się, wiedząc co mu robię. Oblizałam usta, a on pochylił się do przodu, pragnąc rozpaczliwie pocałunku.
- Nie, nie, nie - pokręciłam głową.
Usiadłam okrakiem na jego kolanach. Jęknął gardłowo, gdy poruszyłam biodrami. Potarłam piersiami o jego klatkę piersiową, przez co jęknął jeszcze głośniej. Miał zamknięte oczy, głowę odchyloną do tyłu, a pięści zaciśnięte. Starał się powstrzymywać jęki, ale nie mógł.
- Lowri proszę rozwiąż mnie, chcę cię dotknąć - błagał.
Pokręciłam głową, przenosząc ręce na jego koszulę, aby rozpiąć guziki. Dzięki temu mogłam zobaczyć jego umięśnioną klatkę piersiową. Przesunęłam palcami po licznych tatuażach. Pochyliłam się i złożyłam pocałunek na ptaku. Harry jęknął, unosząc lekko biodra, aby docisnąć je do moich.
Wstałam z jego kolan i spojrzałam na niego.
- Tak to jest jak mnie zostawiasz. Dlaczego? Sprawiasz, że czuję sie wtedy jak idiotka.
Jego oczy pociemniały.
- Byłaś z Niallem. Co ja jestem, drugi wybór?
- Pytałam Nialla, o ciebie ty głupi ośle - pokręciłam głową.
- Nie jestem idiotą, Lowri!
Odwróciłam się od niego i ruszylam do drzwi. Moje obcasy obijały się o podłogę.
- Jesteś idiotą, Harry. Jesteś taki irytujący. Mam inne plany na lunch, może dlatego, że to nauczka.
- Co zrobiłaś?
Wywróciłam oczami.
- Umówiłam się na obiad z Liamem.
Odwróciłam się zaskoczona, czując duże dłonie na biodrach. Spojrzał na mnie.
- Jak ci się...-zaczęłam.
- Jesteś amatorem w tych sprawach, Lowri. Twoje więzły są zbyt luźne - pchnął mnie na krzesło. - Pokażę ci jak to zrobić.
- Harry, nie - zaprzeczyłam.
Zaczęłam się kręcić, ale na darmo. On był silniejszy. Niedługo potem cofnął się o krok, podziwiając swoje dzieło. Zsunął z ramion koszulę.
- Myślę, że ktoś musi być ukarany, Lowri.
- Po co? - otworzyłam szeroko usta.
Pochylił się, bedąc twarzą naprzeciw mnie.
- Zaplanowałaś coś z innym mężczyzną, a to nie jest w porządku.
Odwróciłam wzrok od jego chłodnego spojrzenia.
- Co zamierzasz ze mną zrobić? - mój głos drżał.
Próbowałam podnieść ręce, ale Harry mocno je przywiązał. To niesamowite, co mógł zrobić z tym krawatem.
Złapał mnie za podbródek, abym spojrzała na niego. Potrząsnął głową.
- Nie zranię cię, Lowri. Nie należy się bać - patrzyliśmy na siebie. Pochylił się i pocałował mnie delikatnie w usta. - Nie bój się.
Kiwnęłam głową, spuszczając wzrok na jego klatkę piersiową. Harry rozsunął moje nogi i kucnął między nimi, opierając dłonie na mych kolanach. Pocalował moją lewą nogę, ale ustami zjechał na udo. Jęknęłam cicho, a on na mnie spojrzał.
- Czy mogę to zdjąć? - sięgnął palcami do moich stringów.
Zaśmiałam się, kiedy próbował podnieść moje biodra i zsunąć bieliznę. W końcu ściągnął je i rzucił za siebie, tam gdzie leżała reszta moich ubrań.
Starałam się wyprostować. Harry wybuchnął śmiechem i nacisnął ręką na mój brzuch, zmuszając mnie, abym usiadła na fotelu. Spojrzał na mnie rozpalonym wzrokiem. Patrzyłam, co robi. Pochylił się i dmuchnął na moją kobiecość, przez co dreszcze przeszły moje ciało. Uśmiechnął się, kiedy ja oddychałam nierównomiernie z szeroko otwartymi oczami. Wiedział, że chciałam więcej. Próbowałam przenieść nogi, owijając jego talię. Złapał moje kostki i zmusił do pozostania w starej pozycji. Pokręcił głową.
- Jeśli chcesz przyjemności, będziesz musiała zachować spokój, kochanie. - wychrypiał.
Spojrzał na moją kobiecość. - Chciałbym cię posmakować.
Nie mogłam zaprzeczyć, że to nie jest to, czego ja też pragnę. Kiwnęłam głową.
- Chcę poczuć twoje usta na mnie - chciałam wpleść palce w jego włosy i zmusić go do tego, aby zbliżył się tam, gdzie chciałam go najbardziej.
Odrzuciłam głowę do tyłu i zaczęłam pojękiwać.
- Harry..proszę...
- Musisz być cicho. Wtedy dam ci to, czego chcesz. A jeśli będziesz głośno, założę koszulę i rozwiążę cię. I tyle z tego będzie.
Rozumiałam go. Skinęłam na znak.
Spojrzał z powrotem między moje nogi.
- Kochanie, prawie kapiesz. Czy to ja cię tak podniecam? - zaśmiał się.
- Proszę Harry...
Pochylił się, całując wewnętrzną stronę moich ud. Drażnił mnie. Jeszcze chwilę to potrwało, aż zaczął lizać moją kobiecość. Jęknęłam cicho. Albo tak mi się tylko wydawało, bo odsunął się.
- Lowri, przestań hałasować - sięgnął do mojego stanika i rozpiął go, a potem rzucił na podłogę.
Wziął do ust jeden z sutków i zassał.
- Cicho,rozumiemy się? - oderwał się i wrócił do mojej kobiecości.
Patrzyłam jak jego usta, całują mój skarb. Przygryzł moją łechtaczkę. Zacisnęłam pięści. Dalej było mi mało.
Znów się odsunął i nawiązał ze mną kontakt wzrokowy.
- Musisz poprosić mnie o zgodę, zanim dojdziesz.
- Nie, mogę...Harry proszę - błagałam.
Uśmiechnął się i pocałował moją pierś, a potem przesunął usta na szyję. Lizał wrażliwą skórę od obojczyka do sutka. Wrócił tam, gdzie go potrzebowałam i pieśćił moją łechtaczkę.Byłam na krawędzi. Mój oddech przyśpieszył.
- Harry, nie mogę..pro...proszę..
Skinął głową, dając mi pozwolenie. Wygięłam plecy w łuk, kiedy Harry wsunął we mnie palec i tak dokończyłam orgazm. Osunęłam się na krzesło, wyczerpana, po tym co się stało. Wyciągnął palec ze mnie, a ja znów jęknęłam. Patrzyłam jak go unosi i wsuwa do ust, a potem ssie. To było onieśmielające.
- Rozwiąż mnie, proszę - powiedziałam.
Harry pochylił się przyciskając wargi do moich.
- Bardzo podobasz mi się skrępowana, zwłaszcza naga.- cmoknął mnie w usta.
Jak tylko moje ręce były wolne, umieściłam je na jego ramionach. Śmiał się, gdy go dotykałam.
Zmarszczyłam brwi, patrząc na niego. To było zabawne?
- Robimy to na środku mojej klasy.
Uśmiechnęłam się, wplątując palce w jego włosy. Spojrzał na mnie z góry. No tak, był o wiele wyższy. A ja siedziałam na fotelu.
- Lowri, chyba czas się odwdzięczyć.
Poruszyłam się niespokojnie.
- Co masz na myśli?
Przeniósł ręce do zamka spodni i rozpiął rozporek.
- Zrobiłem coś dla ciebie, więc byłoby sprawiedliwie, abyś ty zrobiła coś dla mnie.
Zsunął spodnie i wziął mnie za ręce, zmuszając do wstania. Sam usiadł, ściągając bokserki, abym mogła zobaczyć jego duży...sprzęt.
Przyciągnął mnie, tak że stałam między jego nogami. Moje oczy rozszerzyły się, gdy zdałam sobie sprawę, co się dzieje.
- Proszę, dotknij mnie - błagał.
Upadłam na kolana między jego nogami.Przesunęłam palcami po jego udzie. Byłam zdenerwowana. Harry wymagał ode mnie takiej rzeczy, a ja nie wiem, czy go nie zawiodę. On był dobry w tych sprawach.
Położyłam rękę na jego męskości. Był ciepły i twardy. Oczy mu pociemniały, patrząc na mnie. Pochyliłam się i liznęłam głowkę. Harry jęknął.
- Ty możesz robić hałas, a ja nie?
- Przepraszam, kochanie. Już będę cicho - szepnął odsuwając mi kosmyki włosów z twarzy.
Pocalowałam kilkakrotnie jego główkę.
- Lowri, ugh...nie dokuczaj mi.
Zaśmiałam się i wzięłam go do ust. Pomagałam ręką, przesuwając nią po całej długości. Zacisnął palce na moich włosach, ciągnąc za nie. Zaczęłam szybciej poruszać głową. Uderzył w tyl mojego gardła. To jak knebel.
- Lo...wri..ja doj..jdę w twoich ustach - wysapał.
Kiwnęłam glową, nie miałam z tym problemu. Czułam strumienie spermy, którą wlewał do mojego gardła. Przełknęłam wszystko. Spojrzałam na niego. Miał zamknięte oczy i zaciśnięte wargi. Głowę oparł na krześle. Wstałam i usiadłam na jego kolanach. Ciepło naszych cial, ogrzewało nas.
- Matko...- owinąl rękę wokól mojej talii.
- Masz coś na ustach - pochylił się i polizał kącik moich warg. Po chwili całował całą moją twarz. - Nie idziesz na lunch z Liamem.
Zmarszczyłam brwi.
- Harry, już dawno powiedzialam mu, że pójdę. Dlaczego nie mogę iść?
- Bo pójdziesz ze mną.
Autor:
Polecam Goodbook
środa, 13 maja 2015
25. Stay with me.
Harry delikatnie mną potrząsnął, aby mnie obudzić kolejnego ranka. Otworzyłam oczy i ujrzałam, że leże na nim, a jego ramiona są owinięte w okół mojej talii. Jęknęłam w jego szyję, gdy w mojej głowie pojawiły się wspomnienia z wczorajszej nocy. Klapsy, wyznania, jego usta odczuwalne na moich. Uśmiechnęłam się na ostatnią myśl i pochyliłam, aby go pocałować. Czułam jego uśmiech. Przesunął ręce z moich pleców na uda. Po chwili potrząsnąl głową.
- Nie, nie, Lowri.
- Dlaczego nie? - zmarszczyłam nos.
- Praca, mamy pracę. A jeśli chcemy się tam dostać i pojechać do ciebie, musimy wyjść za jakieś piętnaście minut. - delikatnie mnie przewrócił, aby wstać - Idę wziąć prysznic i się ubrać.
- Potrafię wrócić do domu.
Spojrzał na mnie.
- Jedziemy razem - rzucił i wyszedł.
Dziesięc minut później wrócił, a ja kończyłam ubierać swoje rzeczy z wczoraj. Siedziałam na łóżku i czekalam, aż on skończy.
- Chodźmy - wziął mnie za rękę pomagając wstać. Szedł po schodach przede mną, ciągle trzymając moją dłoń.
Gdy dotarliśmy do drzwi frontowych, spojrzałam na niego. Krawat miał równo zawieszony na szyi. Westchnęłam i zrobiłam krok do przodu, aby go zawiązać. Czułam jego wzrok na sobie. Kiedy skończyłam spojrzałam w jego niesamowicie zielone oczy. Chwyciłam krawat, szarpiąc go i przyciągając Harry'ego, aby nasze ust asię spotkały. Przeniósł ręce na moje biodra, prosząc o wejście do moich ust swoim językiem. Odsunęliśmy się, a oczy Harry'ego były pociemniałe od pożadania
- Musimy iść, bo następnym razem nie będę w stanie tego zatrzymać.
Zarumieniłam się i sięgnęłam po torebkę. Wyszliśmy, a ja od razu ruszyłam do swojego auta. Jednakże Harry złapał moje ramię.
- Nie, jedziemy moim.
- Nie, Harry. Nie trzeba. Spotkamy się później w szkole - pokręciłam głową.
Złapał moje biodra przyciągając mnie do siebie.
- Nie, jedziemy moim autem - powtórzył przez zaciśnięte zęby. Był zly. To było jasne, bo ocyz miał ciemne, a czoło zmarszczone.
- Harry, naprawdę mogę...- przerwał mi, dociskając swoje usta do moich.
- Jedziemy moim, albo odwracam się i zabieram cię do mojego pieprzonego, pokoju zabaw.
Otworzyłam usta, patrząc na niego. Był poważny.
- proszę - jęknęłam, a moje kolana miękły.
- Robimy tak jak ja chcę. A teraz do tego pierdolonego auta.
Westchnęłam idąc za nim. Otworzył mi drzwi, abym usiadła w Range Roverze. Usiadłam, a on pochylił się, mocując z pasami, aby mnie zapiąć.
- Harry, jestem dużą dziewczynką. Mogę zrobić to sama - powiedziałam, starając się go odsunąć.
Spojrzał na mnie, marszcząc brwi.
- Przestań - warknął dalej mnie zapinając.
Kiedy skończył, dal mi szybkiego całusa i zamknął drzwi, aby obejść auto i wsiąść.
Panowała cisza, a on był zdenerwowany przez całą drogę do mojego domu. Zatrzymał się przed moim domem. Rozpiął pasy.
- Nie, poradzę sobie. Nie musisz iść ze mną. - powiedziałam.
- Co masz do ukrycia? pokoj zabaw? - zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się wyskakując z auta i prowadząc go do domu. była 6 rano, więc było ciemno. Otworzyłam drzwi, a Harry się rozejrzał. Byl tu, kiedy jechaliśmy na naszą kolację...Ruszyłam na piętro mojego apartamentu. Harry był za mną.
- Będe za chwilę - powiedziałam kierując się do sypialni. Złapał mnie, zanim zdążyłam wejśc.
- a ja będę tu czekać.
- Muszę wziąć prysznic - westchnęłam.
- Mogłaś wziąć go wcześniej ze mną. - zlustrował mnie wzrokiem.
Nie mogłam zaprzeczyć, że chciałam zobaczyć go kompletnie nago. Objąc jego piękne ciało...Szybko pokręciłam głową, odsuwając od siebie takie myśli.
- Pośpieszę się - złapałam ręcznik i poszłam do łązienki.
Odwróciłam się i zobaczyłam, że Harry siedzi na łóżku robiąc coś na swoim telefonie. Kiedy spłukiwałam szampon z włosów, moje myśli dryfowały do mężczyzny siedzącego na moim łóżku. Myślałam o jego kręconych włosach...To że był popieprzony, to było jasne. potrzebował kogoś. I teraz mial mnie. Wyszłam spod prysznica, jecząc głośno. Zapomniałam przynieść ze sobą ubrania. Wzięłam głęboki oddech i weszlam do pokoju. Harry oglądał zdjęcia na komodzie, ale odwrócił się do mnie. Rozszerzył oczy, kiedy zobaczył, że jedyną rzeczą jaka zasłaniała moje ciało, był puchowy ręcznik.
- Przepraszam - mruknęłam, podchodząc do komody i otwierając szufladę. Tam była moja bielizna.
widziałam, że miał otwarte usta, jakby podziwiał zawartość szafki. Chciałam wziąć różowy zestaw, ale Harry wepchnął mi do ręki czarny stanik i pasujące do tego stringi.
- Ubierz to - powiedział cicho.
Kiwnęłam głową, a moje policzki pokrył rumieniec. Chciałam iść do szafy po resztę ubrań, ale Harry delikatnie złapał moje ramię. Odwróciłam się, a on opuścił moja rękę i zmusił do pokazania nagiego ciała. Ostry chłód musnął moją skórę. Harry lustrował mnie wzrokiem. Zrobił krok do przodu, kładąc ręce na moje biodra. Jeszcze raz zjechał mnie wzrokiem i uśmiechnął się.
W końcu zsunął dłonie na mój tyłek.
- Jesteś piękna Lowri.
Zarumieniłam się, podając mu stanik, po czym odwróciłam się, aby go zapiął. Chciał mi pomóc, ale zaczął mocować się z zapięciem.
- Kurwa - zaklął.
Zachichotałam, czując, że próbował ponownie.
- Harry to nie jest takie trudne. Po prostu złącz haki razem. - zasmiałam się ponownie.
Mruknął coś w odpowiedzi i w końcu zapiął.
- Za to wiem jak założyć to - wziął moje stringi.
Usiadł na brzegu łóżka, ciągnąc mnie za rękę, tak zę stanęłam między jego nogami. Pochylił się i lekko podniósł moją prawą nogę, abym weszła nią w bieliznę. To samo z drugą. Położył ręce na moich biodrach, umieszczając pocałunek na mostku. Odchyliłam głowę, a z ust wypuściłam jęk.
- Harry ja - dyszałam cięzko, kiedy ssał skórę powyżej mojej prawej piersi. - muszę się ubrać.
Odsunął się, chuchając na malinkę i uśmiechnął,
- To wygląda dobrze na tobie.
Zaczerwieniłam się jak zwykle. Poszłam szukać ubrań w szafie. Harry chwycił brązową bluzkę.
- To.
Zlustrowałam go wzrokiem. też miał brązową.
- Będziemy pasować. inni nauczyciele będą wiedieć, że coś się stało. - powiedziałam.
Owinął rękę wokół mojej tali i przyciągnał mnie do siebie.
- Myślisz, że nie domyślą się, jesli pojawimy się w jednym aucie razem?
Westchnęłam i uciekłam przed pocałunkiem. Harry wydął wargi, a ja wzięłam koszulę.
- Podobało mi się bardziej, gdy byliśmy półnago.
Zaśmiałam się z jego słów. On na pewno nie był nieśmiały w tej kwestii. Wzięłam czarną koszulę z wieszaka i wsunęłam na biodra. Wzięłam buty na obcasach. Spojrzałam na Harry'ego, szczęśliwa, że nie będzie wyzszy.
- Jeszcze makijaż i będę gotowa.
Harry tylko pokręcił głowa.
- Możesz iść bez niego. - złapał mnie na ręce i zniósł do samochodu. Udało mi się chwycić torebkę wcześniej.
W czasie podróży, trzymał mnie za rekę. Nie trwało to długo. Kiedy zatrzymalismy się na parkingu, nalegał, abym poczekała. Obszedł auto i mi otworzył. Wzięłam go za rękę, którą wyciągnął, aby pomóc mi wydostać się z samochodu.
- Myślisz, że nauczyciele mogą nam na to pozwalać? Na to cokolwiek to jest? - spytałam.
Na jego twarzy pojawił się mały grymas.
- Tak, póki uczniowie nie widzą - splótł nasz epalce, traktując mnie jakbym była ze szkła.
Weszliśmy do szkoły trzymając się za ręce. Gdy dotarliśmy do mojej klasy, westchnął smutno.
- Zobaczymy się w czasie wolnej lekcji?
Skinęłam głową, bo za soba usłyszałam irlandzki akcent wołający mnie.
- Lowri! - Niall podbiegł do nas. - Hej Lowri. Chciałem upewnić się, że wszystko w porządku. Wczoraj wyszłaś z mojego domu, a ja się martwiłem.
- Poszłam do Harry'ego - posłałam mu uśmiech.
- Więc byliśmy w nocy razem - Harry stanął między nami.
- Lowri wyszła i..
- Nie chcę tego słyszeć Niall - odepchnął jego ręce ode mnie, kiedy chciał przytulić.
Zły poszedł do swojej klasy.
- On zawsze bierze wszystko źle - westchnął blondyn.
- Wszystko w porządku? - zapytał jeszcze.
- Tak, poszłam do niego i my...rozmawialiśmy.
- To dobrze. Przyjde później, mam prawę spraw do załatwienia.
Pomachałam mu na pożegnanie i weszłam do klasy, włączając światło. Harry był zdenerwowany. Świetnie. Pomnyślę o tym potem. Teraz mam ważne sprawy. Zaczęłam sprawdzać testy, odsuwając od siebie myśli z Harrym w roli głównej. Rozległo się pukanie.
- Proszę.
Wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna wszedł do środka. Kiedy ja go widziałam,..Hm.
- Witam, nie wiem czy mnie pamiętasz. Jestem Liam.
- Czześć. Usiądź..gdziekolwiek.
Usiadł na jednej z ławek.
- Jak sie masz?
- Jest w porządku - wzruszyłam ramionami.
- Cieszę się - uśmiechnął. - Mam pytanie. - bawił się mankietem koszuli. Kiwnęłam głowa, aby kontynuował. - Ja ym..chciałem zapytać, czy pójdziesz ze mną na obiad? Dziś?To znaczy nie nigdzie daleko, bo musielibyśmy wracać do szkoły, ale jeśli chcesz..
- Tak, chciałabym iśc na lunch z tobą - uśmiechnęłam się.
- Spotkamy się o 10:45? To w porządku? - widać ulgę na jego twarzy.
Pokiwałam głową.
- To dobrze. Muszę iśc, dzwonek - podniósł sie.
- Pa Liam.
- nie jesteś jedyny od tworzenia perwersji, panie Styles.
~~~*~~~~
Wiem, że jest was tu więcej, więc komentujcie proszę :)
- Nie, nie, Lowri.
- Dlaczego nie? - zmarszczyłam nos.
- Praca, mamy pracę. A jeśli chcemy się tam dostać i pojechać do ciebie, musimy wyjść za jakieś piętnaście minut. - delikatnie mnie przewrócił, aby wstać - Idę wziąć prysznic i się ubrać.
- Potrafię wrócić do domu.
Spojrzał na mnie.
- Jedziemy razem - rzucił i wyszedł.
Dziesięc minut później wrócił, a ja kończyłam ubierać swoje rzeczy z wczoraj. Siedziałam na łóżku i czekalam, aż on skończy.
- Chodźmy - wziął mnie za rękę pomagając wstać. Szedł po schodach przede mną, ciągle trzymając moją dłoń.
Gdy dotarliśmy do drzwi frontowych, spojrzałam na niego. Krawat miał równo zawieszony na szyi. Westchnęłam i zrobiłam krok do przodu, aby go zawiązać. Czułam jego wzrok na sobie. Kiedy skończyłam spojrzałam w jego niesamowicie zielone oczy. Chwyciłam krawat, szarpiąc go i przyciągając Harry'ego, aby nasze ust asię spotkały. Przeniósł ręce na moje biodra, prosząc o wejście do moich ust swoim językiem. Odsunęliśmy się, a oczy Harry'ego były pociemniałe od pożadania
- Musimy iść, bo następnym razem nie będę w stanie tego zatrzymać.
Zarumieniłam się i sięgnęłam po torebkę. Wyszliśmy, a ja od razu ruszyłam do swojego auta. Jednakże Harry złapał moje ramię.
- Nie, jedziemy moim.
- Nie, Harry. Nie trzeba. Spotkamy się później w szkole - pokręciłam głową.
Złapał moje biodra przyciągając mnie do siebie.
- Nie, jedziemy moim autem - powtórzył przez zaciśnięte zęby. Był zly. To było jasne, bo ocyz miał ciemne, a czoło zmarszczone.
- Harry, naprawdę mogę...- przerwał mi, dociskając swoje usta do moich.
- Jedziemy moim, albo odwracam się i zabieram cię do mojego pieprzonego, pokoju zabaw.
Otworzyłam usta, patrząc na niego. Był poważny.
- proszę - jęknęłam, a moje kolana miękły.
- Robimy tak jak ja chcę. A teraz do tego pierdolonego auta.
Westchnęłam idąc za nim. Otworzył mi drzwi, abym usiadła w Range Roverze. Usiadłam, a on pochylił się, mocując z pasami, aby mnie zapiąć.
- Harry, jestem dużą dziewczynką. Mogę zrobić to sama - powiedziałam, starając się go odsunąć.
Spojrzał na mnie, marszcząc brwi.
- Przestań - warknął dalej mnie zapinając.
Kiedy skończył, dal mi szybkiego całusa i zamknął drzwi, aby obejść auto i wsiąść.
Panowała cisza, a on był zdenerwowany przez całą drogę do mojego domu. Zatrzymał się przed moim domem. Rozpiął pasy.
- Nie, poradzę sobie. Nie musisz iść ze mną. - powiedziałam.
- Co masz do ukrycia? pokoj zabaw? - zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się wyskakując z auta i prowadząc go do domu. była 6 rano, więc było ciemno. Otworzyłam drzwi, a Harry się rozejrzał. Byl tu, kiedy jechaliśmy na naszą kolację...Ruszyłam na piętro mojego apartamentu. Harry był za mną.
- Będe za chwilę - powiedziałam kierując się do sypialni. Złapał mnie, zanim zdążyłam wejśc.
- a ja będę tu czekać.
- Muszę wziąć prysznic - westchnęłam.
- Mogłaś wziąć go wcześniej ze mną. - zlustrował mnie wzrokiem.
Nie mogłam zaprzeczyć, że chciałam zobaczyć go kompletnie nago. Objąc jego piękne ciało...Szybko pokręciłam głową, odsuwając od siebie takie myśli.
- Pośpieszę się - złapałam ręcznik i poszłam do łązienki.
Odwróciłam się i zobaczyłam, że Harry siedzi na łóżku robiąc coś na swoim telefonie. Kiedy spłukiwałam szampon z włosów, moje myśli dryfowały do mężczyzny siedzącego na moim łóżku. Myślałam o jego kręconych włosach...To że był popieprzony, to było jasne. potrzebował kogoś. I teraz mial mnie. Wyszłam spod prysznica, jecząc głośno. Zapomniałam przynieść ze sobą ubrania. Wzięłam głęboki oddech i weszlam do pokoju. Harry oglądał zdjęcia na komodzie, ale odwrócił się do mnie. Rozszerzył oczy, kiedy zobaczył, że jedyną rzeczą jaka zasłaniała moje ciało, był puchowy ręcznik.
- Przepraszam - mruknęłam, podchodząc do komody i otwierając szufladę. Tam była moja bielizna.
widziałam, że miał otwarte usta, jakby podziwiał zawartość szafki. Chciałam wziąć różowy zestaw, ale Harry wepchnął mi do ręki czarny stanik i pasujące do tego stringi.
- Ubierz to - powiedział cicho.
Kiwnęłam głową, a moje policzki pokrył rumieniec. Chciałam iść do szafy po resztę ubrań, ale Harry delikatnie złapał moje ramię. Odwróciłam się, a on opuścił moja rękę i zmusił do pokazania nagiego ciała. Ostry chłód musnął moją skórę. Harry lustrował mnie wzrokiem. Zrobił krok do przodu, kładąc ręce na moje biodra. Jeszcze raz zjechał mnie wzrokiem i uśmiechnął się.
W końcu zsunął dłonie na mój tyłek.
- Jesteś piękna Lowri.
Zarumieniłam się, podając mu stanik, po czym odwróciłam się, aby go zapiął. Chciał mi pomóc, ale zaczął mocować się z zapięciem.
- Kurwa - zaklął.
Zachichotałam, czując, że próbował ponownie.
- Harry to nie jest takie trudne. Po prostu złącz haki razem. - zasmiałam się ponownie.
Mruknął coś w odpowiedzi i w końcu zapiął.
- Za to wiem jak założyć to - wziął moje stringi.
Usiadł na brzegu łóżka, ciągnąc mnie za rękę, tak zę stanęłam między jego nogami. Pochylił się i lekko podniósł moją prawą nogę, abym weszła nią w bieliznę. To samo z drugą. Położył ręce na moich biodrach, umieszczając pocałunek na mostku. Odchyliłam głowę, a z ust wypuściłam jęk.
- Harry ja - dyszałam cięzko, kiedy ssał skórę powyżej mojej prawej piersi. - muszę się ubrać.
Odsunął się, chuchając na malinkę i uśmiechnął,
- To wygląda dobrze na tobie.
Zaczerwieniłam się jak zwykle. Poszłam szukać ubrań w szafie. Harry chwycił brązową bluzkę.
- To.
Zlustrowałam go wzrokiem. też miał brązową.
- Będziemy pasować. inni nauczyciele będą wiedieć, że coś się stało. - powiedziałam.
Owinął rękę wokół mojej tali i przyciągnał mnie do siebie.
- Myślisz, że nie domyślą się, jesli pojawimy się w jednym aucie razem?
Westchnęłam i uciekłam przed pocałunkiem. Harry wydął wargi, a ja wzięłam koszulę.
- Podobało mi się bardziej, gdy byliśmy półnago.
Zaśmiałam się z jego słów. On na pewno nie był nieśmiały w tej kwestii. Wzięłam czarną koszulę z wieszaka i wsunęłam na biodra. Wzięłam buty na obcasach. Spojrzałam na Harry'ego, szczęśliwa, że nie będzie wyzszy.
- Jeszcze makijaż i będę gotowa.
Harry tylko pokręcił głowa.
- Możesz iść bez niego. - złapał mnie na ręce i zniósł do samochodu. Udało mi się chwycić torebkę wcześniej.
W czasie podróży, trzymał mnie za rekę. Nie trwało to długo. Kiedy zatrzymalismy się na parkingu, nalegał, abym poczekała. Obszedł auto i mi otworzył. Wzięłam go za rękę, którą wyciągnął, aby pomóc mi wydostać się z samochodu.
- Myślisz, że nauczyciele mogą nam na to pozwalać? Na to cokolwiek to jest? - spytałam.
Na jego twarzy pojawił się mały grymas.
- Tak, póki uczniowie nie widzą - splótł nasz epalce, traktując mnie jakbym była ze szkła.
Weszliśmy do szkoły trzymając się za ręce. Gdy dotarliśmy do mojej klasy, westchnął smutno.
- Zobaczymy się w czasie wolnej lekcji?
Skinęłam głową, bo za soba usłyszałam irlandzki akcent wołający mnie.
- Lowri! - Niall podbiegł do nas. - Hej Lowri. Chciałem upewnić się, że wszystko w porządku. Wczoraj wyszłaś z mojego domu, a ja się martwiłem.
- Poszłam do Harry'ego - posłałam mu uśmiech.
- Więc byliśmy w nocy razem - Harry stanął między nami.
- Lowri wyszła i..
- Nie chcę tego słyszeć Niall - odepchnął jego ręce ode mnie, kiedy chciał przytulić.
Zły poszedł do swojej klasy.
- On zawsze bierze wszystko źle - westchnął blondyn.
- Wszystko w porządku? - zapytał jeszcze.
- Tak, poszłam do niego i my...rozmawialiśmy.
- To dobrze. Przyjde później, mam prawę spraw do załatwienia.
Pomachałam mu na pożegnanie i weszłam do klasy, włączając światło. Harry był zdenerwowany. Świetnie. Pomnyślę o tym potem. Teraz mam ważne sprawy. Zaczęłam sprawdzać testy, odsuwając od siebie myśli z Harrym w roli głównej. Rozległo się pukanie.
- Proszę.
Wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna wszedł do środka. Kiedy ja go widziałam,..Hm.
- Witam, nie wiem czy mnie pamiętasz. Jestem Liam.
- Czześć. Usiądź..gdziekolwiek.
Usiadł na jednej z ławek.
- Jak sie masz?
- Jest w porządku - wzruszyłam ramionami.
- Cieszę się - uśmiechnął. - Mam pytanie. - bawił się mankietem koszuli. Kiwnęłam głowa, aby kontynuował. - Ja ym..chciałem zapytać, czy pójdziesz ze mną na obiad? Dziś?To znaczy nie nigdzie daleko, bo musielibyśmy wracać do szkoły, ale jeśli chcesz..
- Tak, chciałabym iśc na lunch z tobą - uśmiechnęłam się.
- Spotkamy się o 10:45? To w porządku? - widać ulgę na jego twarzy.
Pokiwałam głową.
- To dobrze. Muszę iśc, dzwonek - podniósł sie.
- Pa Liam.
~*`
Zapukałam do drzwi Harry'ego pod czas naszej wolnej lekcji. Harry spojrzał z nad dokumentów, kiedy weszłam do środka.
- Cześć Hazz - mruknęłam, siadając na jego kolanach i całując w szyję, aby zwrócić uwagę mężczyzny.
Zignorował mnie, dalej czytając jakieś papiery. Ocierałam się kroczem o jego. Nie mógł być na to obojętny. Lizałam delikatnie skórę od ucha do obojczyka. Udawał niewzruszenie.
Mam dośc. Chciałam, żeby na mnie spojrzał.
Pociągnęłam za jego krawat. Zeszłam z jego kolan i obróciłam jego krzesło tak, że był naprzeciwko mnie.
- Co, Lowri? - spojrzał na mnie mruzac oczy.
- Nie ruszaj się kurwa - syknęłam przez zęby.
- Lowri co ty...
- Zamknij się - spojrzałam na niego. Potem przywiązałam mu lewy nadgarstek do fotela, wykorzystując jego krawat.
Moje palce drżały. Jeszcze tego nie robiłam.- nie jesteś jedyny od tworzenia perwersji, panie Styles.
~~~*~~~~
Wiem, że jest was tu więcej, więc komentujcie proszę :)
Autor:
Polecam Goodbook
sobota, 18 kwietnia 2015
24. Work.
Harry pokiwał głową.
- Powiem ci. - powiedział, trzymając mnie mocniej przy sobie, gdy chciałam wstać. - Nie, proszę zostań ze mną.
Pokiwałam głową, poruszając się lekko, aby usiąść komfortowo. Ujęłam jego twarz w dłonie, dając mu uspokajający pocałunek, przed zaczęciem rozmowy.
- Lowri, obawiam się, że mogę cię wystraszyć - szepnął, biorąc głęboki oddech.
- Po prostu mi powiedz, Harry. Będzie mi łatwiej zrozumieć, dlaczego taki jesteś. Proszę.
Patrzył na mnie przez chwilę, spokojnie oddychając.Obserwowałam jak jego klatka opada, kiedy wypuszcza powietrze z ust.
- Kiedy byłem mały, czasami odwiedzałem tatę w weekendy. Kiedy było coś nie tak, dawał mi klapsa, a kiedy płakałem, trzymał mnie w ramionach i mówił "Tatuś robi to, bo cię kocha i troszczy się o ciebie". - wyglądał jakby jego myśli były kilkaset kilometrów stąd.
- Wtedy tego nie rozumiałem. Jeśli kogoś kochasz, nie możesz go krzywdzić. Ale teraz, kiedy jestem starszy, zrozumiałem, że nie umiem się sam od tego uwolnić.
Zamknął oczy i zacisnął szczękę. Kiedy ponownie podniósł powieki, koncertował się na mojej twarzy. Jego oczy były zeszklone.
- Dlatego taki jestem, tak myślę. - powiedział, uśmiechając się krzywo. To był pierwszy raz, kiedy się uśmiechnął. Naprawdę uśmiechnął. Co się zmieniło w ciągu kilku minut? To mnie zastanawiało. - Uczono mnie, aby myśleć o bólu jako coś dobrego, jako najlepszy sposób na wszystko...
Miał łzy w oczach, ale zachowywał się tak, jakby ich nie zauważał.
- Chcę tylko, żebyś wiedziała, że mi zależy Lowri - Harry płakał. Łzy zostawiały ślady na jego policzkach.
Obrazy młodszego Harry'ego, małego i bezbronnego, pojawiły się w mojej głowie. Wyobrażałem sobie go, krzyczącego o litość. Teraz ja płakałam. Delikatnie go przyciągnęłam i pocałowałam w usta. Położył ręce na moich plecach, jeszcze bardziej mnie przyciągając. Teraz byliśmy najbliżej siebie. Psychicznie i fizycznie.
Jego język przesunął się po mojej dolnej wardze. Pociągnął mnie tak, że siedziałam na niego okrakiem. Później niechętnie się odsunęłam.
- Czekaj jeszcze jedno - powiedziałam.
- Hmm?
- Opowiedz mi o Harmony.
Coś błysnęło mu w oczach, ale zniknęło tak szybko jak się pojawiło.
- Czy na pewno chcesz wiedzieć? - zawahał się.
- Proszę - pokiwałam głową.
Oplotłam go nogami w pasie. Pocałował mój dekolt, a jego loki łaskotały moją szyję i obojczyk.
Spojrzał na mnie.
- Zostawisz mnie Lowri. Wiem o tym.
Pokręciłam głową, obejmując jego szyję.
- Zostanę Harry, obiecuję.
Całował moje usta, aż oparl się wygodnie o kanapę i położył ręce na moich biodrach.
- Harmony była moją pierwszą miłością. - spojrzał na mnie oczami czerwonymi od płaczu. Przeciągnęłam palcem po jego policzku, ścierając łzy. Zarumienił się i odwrócił wzrok, wyraźnie zakłopotany. Przez chwilę nic nie mówił, ale kontynuował w końcu.
- Była piękna. Miała blond włosy i zielone oczy. Była niesamowita. Bardzo otwarta i tolerancyjna .Kochałem ją Lowri. Chciałem spędzić z nią życie.
- I co się stało? - zapytałam cicho.
- Pewnego dnia przyszedłem do domu, a ona stała z testem ciążowym w ręce. Powiedziała, że prezerwatywa mogła pęknąć i że będziemy mieć dziecko. Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Zawsze chciałem mieć z nią dzieci - uśmiechnął się smutno. - Kupiliśmy inny dom, nie daleko. Ściany były pomalowane, a łóżeczko kupione. Byliśmy gotowi na stworzenie rodziny - wychrypiał, oddychając urywanie.
Łzy skapywały po jego policzkach. Wytarłam je.To bolesne, jak Harry, silny facet, rozpada się na kawałki, opowiadając mi to.
- Kiedyś wróciłem wcześniej, chcąc zrobić jej niespodziankę, a ona stała plecami do mnie i rozmawiała przez telefon. Dokładnie słyszałem, co powiedziała. Dostaję pieniądze, niedługo powiem Harryemu, że to nie jego. Nie martw się oto. Ja zakochałem się w tym dziecku...Gdy się odwróciła powiedziałem, że nie chcę jej więcej widzieć. Potem sprzedałem dom. Więcej o niej nie słyszałem.
Potarłam jego ramiona. Płakał, a ja robiłam wszystko co w mojej mocy, aby go pocieszyć. Położyłam rekę na jego karku przyciągając go jeszcze bliżej. Jego oddech zaczął się wyrównywać, gdy pocierałam ręką jego plecy.
- Tak mi przykro Harry - nie wiedziałam jak go przepraszać i co mówić.
Podniósł głowę, aby na mnie spojrzeć.
Złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
- Dziękuję - wyszeptał, a ja skinęłam głową.
Był ze mną całkowicie szczery, kładąc wszystkie karty na stół. Ja również chciałam powiedzieć mu wszystko.
- Musze ci coś powiedzieć, Harry.- szepnęłam.
Wyciągnęliśmy się na kanapie. Oparł rękę na moim biodrze.
Spojrzałam mu w całkowicie zielone oczy. Pocałował mnie w czoło, co dało mi pewność, żeby kontynuować.
- Byłam zaręczona.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się.
- co się stało? - zapytał.
Wtuliłam się w niego, żeby czuć jego ciepło.
- Więc...byłam w ciąży. Nazywał się Chase. Mój były narzeczony. Zaszłam w ciążę po miesiącu od jego oświadczenia. Byliśmy bardzo zadowoleni. Oboje chcieliśmy chłopca, więc nazwaliśmy go Tyler, chociaż nigdy nie dowiedzieliśmy się o jego płci. Przed zajściem w ciążę, użylismy używek, żeby seks był lepszy. No wiesz..przyjemność. Kiedyś Chase wrócił bardzo otumaniony. Byłam już w czwartym miesiącu ciąży. On mnie przekonał, żebym zapaliła...Po dwóch dniach straciliśmy Tylera. Tydzień później zostawiłam go i notatkę oraz pierścionek. Nie mógł się ze mną skontaktować.
Harry patrzył uważnie jak łzy spływając po moich policzkach. Wziął moją twarz w dłonie i delikatnie mnie pocałował.
- Jesteś bardzo silną kobietą, Lowri.
Schowałam twarz w jego klatkę, aby poczuć ciepło Harryego. Dał mi bezpieczeństwo. Musnął ustami moje czoło i szeptał, jak cudownie że tu jestem.
Zamieniłam nas pozycjami, przyciskając Harryego pod sobą, a on zachichotał.
- Zazwyczaj jest na odwrót, Lowri - zaśmiałam się, ciągnąć go za rękę.
Spojrzałam na niego z pożądaniem. On patrzył na mnie tak samo. Był pięknym człowiekiem.
- Więc teraz masz mnie na wszystkie sposoby - wypuścił powietrze z ust, a potem zaśmiał się cicho, lustrując mnie wzrokiem.
Jęknął, przyciągając mnie.
- Ale nie możemy nic zrobić, Lowri. Rano idziemy do pracy.
Prychnęłam.
- Nie jesteś zabawny, panie Styles.
- Jeśli jeszcze raz mnie tak nazwiesz, będę cię pieprzył tu i teraz. I nic nie będzie mnie w stanie zatrzymać - zmrużył oczy.
- Co mam zrobić, jeśli tego chcę, panie Styles? - zachichotałam.
Uśmiechnął się, wstając. Podal mi rękę i ja też się podniosłam.
- Myślę, że powinnam już iść.
- Może zostaniesz na noc? - Harry zmarszczył brwi.
- Wszystkie moje ubrania do pracy są w domu - pokręciłam głową.
Podniósł mnie i niósł po schodach. Patrzyłam na znikający pokój zabaw i skórzaną kanapę, na której wcześniej leżeliśmy. Oparłam głowę w zagłębieniu szyi mężczyzny. Byłam lekko zdziwiona, gdy podszedł do kolejnych schodów omijając wyjście.
- Poczekaj, Harry. Muszę iśc do domu - zaprotestowałam.
- Nie, nie. Nie musisz - trzymał mnie mocniej i szedł dalej.
Podszedł do pierwszych drzwi na górze i popchnął je nogą. Zapalił światło, gdy weszliśmy do środka, a potem ustawił mnie na łóżku. to była jego sypialnia. Położyłam się na łóżku, kiedy Harry podszedł do komody i szukał czegoś w szufladzie. Wrócił do mnie z czarnym kawałkiem tkaniny. Zaśmiał się, widząc mnie odpoczywającą. Rozpiął guzik moich spodni i delikatnie zsunął je z moich bioder. Uważał na mój tylek, który jeszcze trochę bolał. Następnie pozbawił mnie koszuli i zostałam jedynie w bieliźnie.
- Jesteś piękna - szepnął cicho.
Zarumieniona usiadłam i wciągnęłam koszulkę, którą mi wręczył. Przeniosłam ręce pod materiał i rozpięłam stanik, a potem go zdjęłam.
- To było gorące - otworzył usta.
Zaśmiałam się i weszłam pod kołdrę, czekając aż do mnie dołączy. Harry zdjął koszulę i zsunął spodnie. Później zgasił światło, kładąc się obok mnie. Schowałam twarz w jego szyi, kiedy pocałował mnie w czoło i objął ręką. Tak zasnęliśmy.
- Powiem ci. - powiedział, trzymając mnie mocniej przy sobie, gdy chciałam wstać. - Nie, proszę zostań ze mną.
Pokiwałam głową, poruszając się lekko, aby usiąść komfortowo. Ujęłam jego twarz w dłonie, dając mu uspokajający pocałunek, przed zaczęciem rozmowy.
- Lowri, obawiam się, że mogę cię wystraszyć - szepnął, biorąc głęboki oddech.
- Po prostu mi powiedz, Harry. Będzie mi łatwiej zrozumieć, dlaczego taki jesteś. Proszę.
Patrzył na mnie przez chwilę, spokojnie oddychając.Obserwowałam jak jego klatka opada, kiedy wypuszcza powietrze z ust.
- Kiedy byłem mały, czasami odwiedzałem tatę w weekendy. Kiedy było coś nie tak, dawał mi klapsa, a kiedy płakałem, trzymał mnie w ramionach i mówił "Tatuś robi to, bo cię kocha i troszczy się o ciebie". - wyglądał jakby jego myśli były kilkaset kilometrów stąd.
- Wtedy tego nie rozumiałem. Jeśli kogoś kochasz, nie możesz go krzywdzić. Ale teraz, kiedy jestem starszy, zrozumiałem, że nie umiem się sam od tego uwolnić.
Zamknął oczy i zacisnął szczękę. Kiedy ponownie podniósł powieki, koncertował się na mojej twarzy. Jego oczy były zeszklone.
- Dlatego taki jestem, tak myślę. - powiedział, uśmiechając się krzywo. To był pierwszy raz, kiedy się uśmiechnął. Naprawdę uśmiechnął. Co się zmieniło w ciągu kilku minut? To mnie zastanawiało. - Uczono mnie, aby myśleć o bólu jako coś dobrego, jako najlepszy sposób na wszystko...
| Harmony |
- Chcę tylko, żebyś wiedziała, że mi zależy Lowri - Harry płakał. Łzy zostawiały ślady na jego policzkach.
Obrazy młodszego Harry'ego, małego i bezbronnego, pojawiły się w mojej głowie. Wyobrażałem sobie go, krzyczącego o litość. Teraz ja płakałam. Delikatnie go przyciągnęłam i pocałowałam w usta. Położył ręce na moich plecach, jeszcze bardziej mnie przyciągając. Teraz byliśmy najbliżej siebie. Psychicznie i fizycznie.
Jego język przesunął się po mojej dolnej wardze. Pociągnął mnie tak, że siedziałam na niego okrakiem. Później niechętnie się odsunęłam.
- Czekaj jeszcze jedno - powiedziałam.
- Hmm?
- Opowiedz mi o Harmony.
Coś błysnęło mu w oczach, ale zniknęło tak szybko jak się pojawiło.
- Czy na pewno chcesz wiedzieć? - zawahał się.
- Proszę - pokiwałam głową.
Oplotłam go nogami w pasie. Pocałował mój dekolt, a jego loki łaskotały moją szyję i obojczyk.
Spojrzał na mnie.
- Zostawisz mnie Lowri. Wiem o tym.
Pokręciłam głową, obejmując jego szyję.
- Zostanę Harry, obiecuję.
Całował moje usta, aż oparl się wygodnie o kanapę i położył ręce na moich biodrach.
- Harmony była moją pierwszą miłością. - spojrzał na mnie oczami czerwonymi od płaczu. Przeciągnęłam palcem po jego policzku, ścierając łzy. Zarumienił się i odwrócił wzrok, wyraźnie zakłopotany. Przez chwilę nic nie mówił, ale kontynuował w końcu.
- Była piękna. Miała blond włosy i zielone oczy. Była niesamowita. Bardzo otwarta i tolerancyjna .Kochałem ją Lowri. Chciałem spędzić z nią życie.
- I co się stało? - zapytałam cicho.
- Pewnego dnia przyszedłem do domu, a ona stała z testem ciążowym w ręce. Powiedziała, że prezerwatywa mogła pęknąć i że będziemy mieć dziecko. Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Zawsze chciałem mieć z nią dzieci - uśmiechnął się smutno. - Kupiliśmy inny dom, nie daleko. Ściany były pomalowane, a łóżeczko kupione. Byliśmy gotowi na stworzenie rodziny - wychrypiał, oddychając urywanie.
Łzy skapywały po jego policzkach. Wytarłam je.To bolesne, jak Harry, silny facet, rozpada się na kawałki, opowiadając mi to.
- Kiedyś wróciłem wcześniej, chcąc zrobić jej niespodziankę, a ona stała plecami do mnie i rozmawiała przez telefon. Dokładnie słyszałem, co powiedziała. Dostaję pieniądze, niedługo powiem Harryemu, że to nie jego. Nie martw się oto. Ja zakochałem się w tym dziecku...Gdy się odwróciła powiedziałem, że nie chcę jej więcej widzieć. Potem sprzedałem dom. Więcej o niej nie słyszałem.
Potarłam jego ramiona. Płakał, a ja robiłam wszystko co w mojej mocy, aby go pocieszyć. Położyłam rekę na jego karku przyciągając go jeszcze bliżej. Jego oddech zaczął się wyrównywać, gdy pocierałam ręką jego plecy.
- Tak mi przykro Harry - nie wiedziałam jak go przepraszać i co mówić.
Podniósł głowę, aby na mnie spojrzeć.
Złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
- Dziękuję - wyszeptał, a ja skinęłam głową.
Był ze mną całkowicie szczery, kładąc wszystkie karty na stół. Ja również chciałam powiedzieć mu wszystko.
- Musze ci coś powiedzieć, Harry.- szepnęłam.
Wyciągnęliśmy się na kanapie. Oparł rękę na moim biodrze.
Spojrzałam mu w całkowicie zielone oczy. Pocałował mnie w czoło, co dało mi pewność, żeby kontynuować.
- Byłam zaręczona.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się.
- co się stało? - zapytał.
Wtuliłam się w niego, żeby czuć jego ciepło.
- Więc...byłam w ciąży. Nazywał się Chase. Mój były narzeczony. Zaszłam w ciążę po miesiącu od jego oświadczenia. Byliśmy bardzo zadowoleni. Oboje chcieliśmy chłopca, więc nazwaliśmy go Tyler, chociaż nigdy nie dowiedzieliśmy się o jego płci. Przed zajściem w ciążę, użylismy używek, żeby seks był lepszy. No wiesz..przyjemność. Kiedyś Chase wrócił bardzo otumaniony. Byłam już w czwartym miesiącu ciąży. On mnie przekonał, żebym zapaliła...Po dwóch dniach straciliśmy Tylera. Tydzień później zostawiłam go i notatkę oraz pierścionek. Nie mógł się ze mną skontaktować.
Harry patrzył uważnie jak łzy spływając po moich policzkach. Wziął moją twarz w dłonie i delikatnie mnie pocałował.
- Jesteś bardzo silną kobietą, Lowri.
Schowałam twarz w jego klatkę, aby poczuć ciepło Harryego. Dał mi bezpieczeństwo. Musnął ustami moje czoło i szeptał, jak cudownie że tu jestem.
Zamieniłam nas pozycjami, przyciskając Harryego pod sobą, a on zachichotał.
- Zazwyczaj jest na odwrót, Lowri - zaśmiałam się, ciągnąć go za rękę.
Spojrzałam na niego z pożądaniem. On patrzył na mnie tak samo. Był pięknym człowiekiem.
- Więc teraz masz mnie na wszystkie sposoby - wypuścił powietrze z ust, a potem zaśmiał się cicho, lustrując mnie wzrokiem.
Jęknął, przyciągając mnie.
- Ale nie możemy nic zrobić, Lowri. Rano idziemy do pracy.
Prychnęłam.
- Nie jesteś zabawny, panie Styles.
- Jeśli jeszcze raz mnie tak nazwiesz, będę cię pieprzył tu i teraz. I nic nie będzie mnie w stanie zatrzymać - zmrużył oczy.
- Co mam zrobić, jeśli tego chcę, panie Styles? - zachichotałam.
Uśmiechnął się, wstając. Podal mi rękę i ja też się podniosłam.
- Myślę, że powinnam już iść.
- Może zostaniesz na noc? - Harry zmarszczył brwi.
- Wszystkie moje ubrania do pracy są w domu - pokręciłam głową.
Podniósł mnie i niósł po schodach. Patrzyłam na znikający pokój zabaw i skórzaną kanapę, na której wcześniej leżeliśmy. Oparłam głowę w zagłębieniu szyi mężczyzny. Byłam lekko zdziwiona, gdy podszedł do kolejnych schodów omijając wyjście.
- Poczekaj, Harry. Muszę iśc do domu - zaprotestowałam.
- Nie, nie. Nie musisz - trzymał mnie mocniej i szedł dalej.
Podszedł do pierwszych drzwi na górze i popchnął je nogą. Zapalił światło, gdy weszliśmy do środka, a potem ustawił mnie na łóżku. to była jego sypialnia. Położyłam się na łóżku, kiedy Harry podszedł do komody i szukał czegoś w szufladzie. Wrócił do mnie z czarnym kawałkiem tkaniny. Zaśmiał się, widząc mnie odpoczywającą. Rozpiął guzik moich spodni i delikatnie zsunął je z moich bioder. Uważał na mój tylek, który jeszcze trochę bolał. Następnie pozbawił mnie koszuli i zostałam jedynie w bieliźnie.
- Jesteś piękna - szepnął cicho.
Zarumieniona usiadłam i wciągnęłam koszulkę, którą mi wręczył. Przeniosłam ręce pod materiał i rozpięłam stanik, a potem go zdjęłam.
- To było gorące - otworzył usta.
Zaśmiałam się i weszłam pod kołdrę, czekając aż do mnie dołączy. Harry zdjął koszulę i zsunął spodnie. Później zgasił światło, kładąc się obok mnie. Schowałam twarz w jego szyi, kiedy pocałował mnie w czoło i objął ręką. Tak zasnęliśmy.
Autor:
Polecam Goodbook
sobota, 21 lutego 2015
23. La La La.
Niall podrapał się po karku i spojrzał w podłogę.
- Pewnie nie powinienem tego mówić. -powiedział, kręcąc głową.
- Kto to Harmony, Niall? - powtórzyłam pytanie.
Westchnął, patrząc wszędzie, tylko nie na mnie.
- To nie ja powinienem ci to mówić.
- Niall - jęknęłam. - Błagam, powiedz mi.
- Przykro mi, nie mogę Lowri - pokręcił głową.
Wstałam z kanapy, odkładając wodę na stolik. Niall też wstał i zablokował mi wyjście z salonu.
- Lowri, uspokój się - powiedział, próbując złapać moje ręce i z powrotem pociągnąć mnie na kanapę.
Zrobiłam krok do tyłu i spojrzałam na niego. Myślałam, że mi powie. Popchnęłam go, żeby przejść obok do drzwi. Szybko wyszłam i wsiadłam do swojego samochodu. Odjechałam z podjazdu, kiedy Niall stanął w progu. Nie gonił mnie. Jedynie pomachał. Może zdał sobie sprawę, że to lepiej pozwalając mi wyjść.
Stanęłam pod domem Harry'ego pół godziny później.Z wahaniem zapukałam do jego drzwi. To było głupie. Nawet nie wiedziałam, czy był w domu. Usłyszałam dźwięk bębnienia deszczu o chodnik. Krople zaczęły spadać, a niebo przecięła błyskawica. Już miałam odwrócić się i odejść, ale Harry stanął w progu.
Drzwi zaskrzypiały. Oczy mężczyzny rozszerzyły się ze zdziwienia. Kiedy dotarłam do niego, że to ja, spojrzał na mnie uważnie.
- Dlaczego tu jesteś? Nie powinnaś być u Nialla?
- Wpuścisz mnie? - wywróciłam oczami.
- Twój chłopak nie będzie zły? - zapytał odnosząc się do Nialla.
- To nie jest mój chłopak, Harry - jęknęłam.
Przepuścił mnie w drzwiach i weszłam do środka. Zrobiłam krok do przodu, opuszczając torbę przy wejściu. Weszłam do jego salonu i usiadłam na kanapie. Nie czekała, aby zobaczyć czy Harry poszedł za mną. Uświadomiłam sobie, że to zrobił, kiedy usiadł obok.
- O co chodzi? - przełknął ślinę.
Spojrzałam w jego oczy, widząc mężczyznę, który nie był akceptowany. Nawet przeze mnie.
- Harmony. Kto to jest? - przeczesałam palcami włosy.
- Kto ci powiedział? - spojrzał na mnie zszokowany.
- Nikt mi nic nie powiedział.- pokręciłam głową. - Chcę tylko wiedzieć kim jest, Harry.
Syknął pod nosem.
- Niall, kurwa Niall, mówiłem ci...- wstał ciągnąc się za włosy. - To wszystko co ci powiedział, Lowri?
Nie odpowiedziałam. Siedziałam z szeroko otwartymi oczami. Obserwowałam jak Harry chodził tam i z powrotem szarpiąc się za włosy. Odwrócił się do mnie. W oczach płonęła złość.
- Kto kurwa Lowri?
Podszedł do mnie. Czułam jego oddech na mojej twarzy.
- Nikt Harry. Dlatego jestem tutaj z prośbą.
- Kłamiesz - syknął.
Straszył mnie. Jego głos był szorstki. Wyglądał tak, jakby skanował mnie od środka.
- Nie kłamię Harry.
Spojrzał na mnie i pociągnął za rękę, tak że wstałam. Podniósł mnie i po prostu przerzucił przez swoje ramię. Zaczęłam szybciej oddychać, kiedy zdałam sobie sprawę, że niesie mnie w stronę pokoju zabaw.
Postawił mnie przy łóżku i obrócił tak, że wypinałam pupę w jego stronę. Próbowałam się odsunąc, ale mnie przytrzymał, a ręce przykuł do ramy łóżka.
- Harry - błagałam - przestań.
Nie słuchał. Ściągnął moje jeansy do samych kostek, a potem moje majtki. Słyszałam, że otwierał kilka szuflad, gdy odsunął się i spacerował po pokoju.
- Harry, przestań. Proszę.
Wciąż mnie ignorował. Wtedy usłyszałam donośny klaps i poczułam to na moim nagim tyłku. Jęknęłam głośno. Uderzył mnie batem jeszcze raz. Tym razem mocniej. Przygryzłam wargę, starając się uspokoić. Kolejny klaps. Mocniej ugryzłam wargę. Bolało, ale to był bół satysfakcjonujący; czułam się dobrze. Lał mnie cały czas, nie mogłam powstrzymać jęków. Było mnie słychać na całym parterze. Musieliśmy porozmawiać...Jeknęłam.
- Harry, przestań to boli - to była po części prawda..
Bolało, ale dobrze bolało.
Nagle się odsunął. Starałam się spojrzeć za siebie, aby na niego popatrzeć.
- Kurwa! Jestem popierdolony! - był zły na siebie. Dodał coś cicho mrucząc : Jesteś chorym dupkiem, Harry. Jesteś takim popierdolonym dupkiem.
- Harry - wyszeptałam, ale on albo nie usłyszał albo mnie zignorował.
- Harry - powtórzyłam głośniej.
Spojrzał na mnie, a potem na mój tyłek. Potem znów na mnie.
- Chodź tu i ...kajdanki..Porozmawiajmy.
Podszedł do mnie, biorąc głęboki oddech. Uwolnił moje ręce. Wyglądał jakby robił wszystko aby zachować spokój.
Zarumieniona wciągnęłam majtki i spodnie z powrotem na biodra. Czemu się czerwienie, skoro widział mnie? Pochyliłam się, aby wziąć go za rękę, starając się zrobić cokolwiek, aby go pocieszyć. Zabrał rękę, mrużąc oczy i patrzył na mnie.
Westchnęłam, kierując się do kanapy pod ścianą i usiadłam. Nie zdawałam sobie sprawy, że tak bardzo boli mnie tyłek i podskoczyłam. Harry dołączył do mnie. Chwycił obie moje ręce, biorąc je między swoje i podniósł moje dłonie, całując każdy czubek palca. Moje ciało zadrżało z rozkoszy. Przesunął się bliżej, układając rękę na moich plecach i pocałował mnie w czoło.
Wtuliłam się w jego szyję.
- Przykro mi -szepnął, całując czubek mojej głowy.
Rozejrzałam się. Zobaczyłam wibratory na komodzie i rożne baty na ścianach. Wierciłam się niespokojnie.
Harry przeniósł mnie na swoje kolana.
- Czy to boli? - zapytał.
W odpowiedzi skinęłam głową i odwróciłam ją, zarumieniona. Ukrył twarz w mojej szyi, szybko oddychając. - Tak mi przykro, Lowri - przyciągnął mnie jeszcze bliżej. Całował moją prawą stronę twarzy.Westchnęłam, kłądąc rękę na jego karku i zataczając kołeczka kciukiem.
Siedziałam tak kilka minut, w jego ramionach. Po chwili pociągnęłam go za tył koszuli, aby spojrzeć mu w oczy. Przeniósł na mnie wzrok.
Pocałowałam jego policzek.
- Proszę, pozwól mi zrozumieć Harry.
Autor:
Polecam Goodbook
Subskrybuj:
Posty (Atom)
