sobota, 29 listopada 2014

16. No control.

Szukałam czegoś w szafie na moją ra…to znaczy kolację z Harrym. Mój wzrok wbił się w różową sukienkę, ale ona była zbyt krzykliwa. To co ja mam założyć? Sukienkę, jeansy?
A może powiem, że miałam inne plany? Wyobraziłam sobie jego minę, gdybym tak zrobiła. – bezcenne. Nie bądź niegrzeczna Lowri – pomyślałam.
W końcu zdecydowałam się na zieloną koszulę i czarną spódnicę. Chyba może być. Właśnie kończyłam się ubierać, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Rzuciłam wzrokiem na zegarek i spostrzegłam 18:45. Dupek był piętnaście minut wcześniej.
Podeszłam do drzwi psychicznie nastawiona przed ich otwarciem.  Wszystko mogło się stać. Harry mógł mnie zaskoczyć i być dżentelmenem, lub też tym strasznym facetem. Tego drugiego bardziej się bałam.
Westchnęłam, otwierając drzwi, która była naszą barierą. Zlustrowałam go wzrokiem. Miał czerwony krawat i czarne spodnie.
- Jesteś za wcześnie – tylko to z siebie wydusiłam.
Nie odpowiedział. Ominął mnie i wszedł do środka, zamykając drzwi. Rozglądał się widząc rzeczy rozrzucone po pomieszczeniu.
- Cóż, spodziewałem się że będziesz gotowa.
Pokręciłam głową, chwytając torebkę z kanapy. Przeczesałam palcami włosy. To tylko kolacja z kolegą. Poza tym to Harry. Nikt więcej.
- Ładne miejsce – podszedł do zdjęcia stojącego na stole. Ja i moja mama. Uśmiechnął się. – Słodkie.
Czułam, że się rumienię i odwróciłam twarz w drugą stronę.
- Czy możemy po prostu wyjść? – wzięłam klucze z miski przy lustrze. – Proszę? – mój głos brzmiał błagalnie, przez co zaczął chichotać.
Odłożył ramkę na miejsce i ruszył w moją stronę.
- Mogłaś poprosić o coś innego – znów ten uśmieszek.  Mrugnął do mnie.
Przewróciłam oczami otwierając drzwi.
- Chodź Harry.
~*~
- Ja poproszę sałatkę – powiedziałem, zamykając moje menu.
Podałam je kelnerowi. Musiałam przyznać, że był dosyć ładny. Nie mógł nic zrobić, ale posłał mi uśmiech, który bez zastanowienia odwzajemniłam.  Utrzymałam kontakt wzrokowy przez kilka minut zanim ktoś odkaszlnął.  Spojrzałam na Harry’ego, który wydawał się być na krawędzi cierpliwości.
- Ekhem, poprosimy kurczaka. Dla mnie i dla pani. Czy to jest w porządku kochanie?
Kochanie? Kelner spoglądał na nas zdezorientowany. Tak samo jak ja.
- Chcę tylko sałatkę.
Kelner zanotował zamówienia, a ja czułam baczny wzrok Harry’ego. Nic nie powiedziałam choć mogłam. Odezwałam się dopiero, gdy zostaliśmy sami.
- Kochanie? Czemu nazywasz mnie kochanie? – zapytałam unosząc brwi.
Spojrzał na mnie, a ja widziałam w jego oczach pustkę, zanim nimi przewrócił.
- Widziałaś jak on na ciebie patrzy? Chciałem, aby było jasne, że to nie było w porządku.
Oparłam się wygodniej w fotelu i czułam coraz większą ciekawość.
- Tak? A dlaczego nie jest w porządku?
Wbił wzrok w podłogę, a potem we mnie. Jego rysy twarzy były złagodzone.
- Bo jesteś tu ze mną – powiedział cicho. Te słowa opuściły jego usta, gdy na mnie patrzył.
Przez chwilę szukałam ukrytego znaczenia, ale szybko przestałam o tym myśleć.
- Jestem tu, ale jesteś tylko kolegą z pracy, nie Jezusem.
Machnął ręką w powietrzu.
- Równie dobrze mogę być. Jestem przystojny. Lowri, uważasz tak? – przechylił głowę w bok i patrzył na mnie z rozbawieniem w oczach.
Skrzyżowałam ramiona na piersiach.
- Więc jeśli zgubiłeś swoją arogancką postawę i uśmiech, nie uśmiechniesz się bez swojego uśmieszka..
Otworzył swoją buzię żeby cos powiedzieć, ale ja nie skończyłam.
- Również, jeśli nie zawsze będziesz chciał mieć moje groźnie spojrzenie na twojej twarzy i czy może zrobiłbyś coś w sposób jaki traktujesz swoich uczniów i..
- Okej stop, załapałem - przerwał mi. - Może nie myślisz że jestem atrakcyjny jak reszta ale nadal myślisz że jestem atrakcyjny.
Nie, wszystko masz źle. Jesteś atrakcyjny, z twoją osobowością której nie lubię. Może powinieneś to udowodnić.
- Cokolwiek Harry'-Wypuściłam z ust cichy chichot -Dlaczego chciałeś żebym przyszła na tą kolację?
- Więc, będziemy pracować razem na tę chwilę, i myślę że powinnyśmy się dowiedzieć trochę o sobie. Więc, opowiedz mi o sobie Lowri.-Oparł swoje łokcie na stole, wydając się być zaintrygowany.
Pokręciłam głową.
- Tu nie ma nic do powiedzenia. Jestem Lowri, i to tyle.
- Oh, no dawaj - Jęknął.- Musi być coś...- Spojrzał na coś szczególnego gdzieś daleko, prawdopodobnie zamyślił się. Było cicho przez kilka sekund, po czym zwrócił swoją uwagę na mnie. -'Powiedz mi co lubisz, co lubisz robić-- takie tam.
- Więc, lubię czytać, i lubię uczyć,'-  Wzruszyłam ramionami i nie miałam nic więcej do powiedzenia. -To tyle.
Wywrócił oczyma po czym spojrzał w dół na stół, nagle  wydający się być bardziej interesujący.
 - Jesteś nudna, Lowri - powiedział sącząc przez słomkę dietetyczną colę.
Wzruszyłam ramionami w odpowiedzi. 
 -Pytałeś-  Otrzymałam ciszę po tym, żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć zanim wpadła mi myśl do głowy. - Jesli jestem bardzo nudna, opowiedz mi o sobie. Co czyni cie tak bardzo ekscytującym?'
Dal mi mały uśmiech pochylając się do tyłu na krześle, rozciągnął swoje ramiona do tyłu i pochylił się znów do przodu. Wbił we mnie wzrok. 
- Dobrze, że zapytałaś. Jestem od dyscyplinowania ludzi.
Przewróciłam oczami. 
- Słyszałam to wszystko wcześniej, Harry.
Strzelił swoimi kostkami po czym kontynuował, 
- Czy kiedykolwiek powiedziałem tobie że lubię na ciebie patrzeć? W sposób jaki się ruszasz, w sposób w jaki twoje usta się poruszają, jakie rzeczy robisz. Na przykład teraz kiedy przebiegasz swoimi palcami przez włosy bo jesteś sfrustrowana. Przypuszczam, że przeze mnie.
Szybko zabrałam swoją reke z głowy i usiadłam na nich żeby powstrzymać sie od tego gestu. 
''Nie wiem czy wiesz jak strasznie to brzmiało'' 
pochylił się do przodu ze ściśniętymi brwiami. 
'' Strasznie?'' 
Wypuściłam sfrustrowane westchnięcie. 
''Tak straszne. Patrzysz na mnie? Czemu? To jest dziwaczne, nie można po prostu oglądać ludzi, Harry. Z całą pewnością nie przyznasz się do tego.'' 
Wzruszył ramionami w odpowiedzi.
 ''Lubię cię'' Powiedział od niechcenia, jakbym go pokonała w znoszeniu go. Jego warga na moment były pomiędzy jego zębami na moment, po czym wypuścił ją. 
''Chce tylko dowiedzieć się czegoś o tobie, to wszystko.'' 
Potrząsnęłam głową i westchnęłam. ''Nie przyznałeś się do tego że mnie obserwowałeś.
'' Spojrzałam dokoła żeby zobaczyć że przyciągnęliśmy uwagę kilku gości w restauracji. Żuci łam paskudne spojrzenie kilku gapiom tak jak oni mi po czym wrócili do jedzenia.
Harrys Pov 
Nie miałem nic strasznego na myśli. Chciałem powiedzieć żeby ona też tak na mnie spojrzała i przeskoczyła stół żeby mnie pocałować... albo coś w tym stylu. Westchnąłem kiedy zobaczyłem, że  groźnie patrzy na kilku ludzi w restauracji. 
'Lowri, możesz przestać?'' 
Wzruszyłam ramionami i spojrzałem dokoła. Wzięła mnie z zaskoczenia poprzez dotykania pod stołem mojej ręki, czym uzyskała moją uwagę. Poczułem że moje spodnie robią się za ciasne na ten kontakt. 
''Co jest Harry?'' Zapytała 
Strzepnąłem jej rękę. 
''Nic nie jest, Lowri.'' 
Przewróciła oczami; coś co razem zrobiliśmy już dużo razy od kiedy usiedliśmy. 
''Cokolwiek, Harry. Po prostu zapomnij, że zapytałam."
Splotła swoje ręce przed położeniem ich pod stołem.
Westchnąłem nagle żałując w jaki sposób te rzeczy wyszły. 
''Gdzie chodziłaś do koledżu?'' 
Zapytałem po pomyśleniu. Próbowałem utworzyć konwersacje, ale ona tego nie zauważyła. Mieliśmy kontakt wzrokowy przez sekundę przed tym jak ona znów popatrzała w dół na stół. Moje brwi się ścisnęły. ''Nie będziesz ze mną rozmawiać?''

Zignorowała mnie i dalej wlepiała wzrok w stół. 
Pochyliłem się i szepnąłem jej do ucha, będąc pewnym że tym razem mnie usłyszy, ''Chyba wiesz, że będziesz krzyczeć moje imię.''
To przyciągnęło jej uwagę. Popatrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami i otwartymi ustami. To nie trwało długo, jednak, przed tym jak odsunęła się od stołu. 

--------------------------------- 

Lowri P.O.V 
Harry i Ja nie rozmawialiśmy przez resztę kolacji, i całą jazdę samochodem do domu.  niewygodnie byłoby nawet zaczynać opisywać co zaszło między nami. Spojrzałam w dół na moje dłonie i zaczęłam bawić się sznurkiem od sukienki dla zabicia czasu. 
Harry wjechał na mój podjazd, i popatrzałam na niego. 
''Dziękuję za kolacje, i za podwiezienie do domu.''
Skinął nieznacznie w odpowiedzi, po czym otworzył moje drzwi. 
''Do zobaczenia jutro' Powiedziałam przez ramie. Moje stopy prowadziły mnie do drzwi, od samochodu z zniechęcającym mężczyzną w środku. Wypuściłam oddech i nie wiedziałam że dystans między nami wzrósł. Stałam przed moimi drzwiami i szukałam moich kluczy które spadły. Kiedy je podnosiłam patrzyłam kątem oka na auto. Moje serce przyspieszyło kiedy Harry odjechał z mojego podjazdu, kiedy zobaczył że jestem bezpiecznie w środku.

piątek, 17 października 2014

15. Date

Ktoś złapał moje ramię.
- To był ryzykowny ruch Lowri, wychodząc z mojej klasy w ten sposób. To było gorące, ale nie zrozum mnie źle.
To był Harry, a ja miałam wolną lekcję. Nie usłyszałam jak wszedł. Byłam zajęta sprawdzaniem testów.
Zrzuciłam jego ręce z mojego brzucha, bo mnie obejmował.
- Raz jesteś dla mnie miły Harry, a zaraz zachowujesz się jak kutas. Raz mnie całujesz, a raz na mnie krzyczysz. Ja naprawdę nie wiem czego ty ode mnie chcesz. A no i jeśli to nie jest oczywiste, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.
Harry posłał mi łobuzerski ale i złośliwy uśmiech, a potem odsunął krzesło.
- Myślę, że ty chcesz mnie zobaczyć Lowri. Wiesz co, poza szkołą.
Spojrzałam na niego i zaśmiałam się.
- Nie, tutaj jest wystarczająco. – kłamałam.
Skupiłam swój wzrok na jeansach. Nie chciałam już na niego patrzeć…
- Myślę, że kłamiesz. Nie, ja wiem że kłamiesz. Myślę tez, że podobała by ci się kolacja ze mną, ponieważ jestem zabawnym facetem.
- To coś co mógłby powiedzieć ktoś kto nie jest zabawny, Harry.
Harry potrząsnął głową.
- Zawsze jesteś taka niedostępna? To po prostu kolacja.
Spojrzałam wprost w jego zielone oczy.
- Kolacja, którą można by nazwać randką, a ja nie randkuje.
- Nie chodzisz? – skrzyżował ręce na klatce. – Więc, moim zdaniem to trochę za wcześnie, ale mogę kupić pierścionek, abyś zgodziła się pójść ze mną na kolację. Nie chcę cię poślubić, ale ty… - przerwałam mu.
- Harry przestań. Miałam na myśli, że nie chcę umawiać się na randki i być w związku.
- Powiedziałem kolacja Lowri. Nie randka.
Wbiłam wzrok w podłogę.
- Okay, no to w porządku – zarumieniłam się.
Jego oczy rozbłysły i uśmiechnął się.
- To pójdziesz ze mną…-odkaszlnął. – Na kolację?
W roztargnienie narysowałam kwiatki w górnym rogu testu ucznia. Zaśmiałam się zanim napisałam na dole 'przepraszam!'i strzałkę wskazującą kwiatki. Spojrzałam na Harry'ego który przygrryzał swój policzek od wewnętrznej strony. 
- Okay , pójdę ale mam kilka warunków -
Jego oczy pociemniały , głos stał  się niższy od poprzedniego.
- Co masz na myśli 'warunki'?- Był jak zwykle zdenerwowany za nic.
- Harry , jesteś bipopularny czy co ? Po prostu mnie posłuchaj.-
Posłał mi gniewne spojrzenie. Pociągnął krzesło do tyłu i machnął na mnie ręką żebym kontynuowała.
- Dobrze, na początku nie możesz rządzić się tak jak zawsze. Jeśli pójdę,nikomu o tym nie powiesz z pracowników szkoły , że byłam z tobą na ; cytuję - randce z tobą. Potrzebuję też trochę respektu.-
Harry przewrócił oczami.
-Mogę twój adres? Żeby cię odebrać?-
Westchnęłam i wzięłam mój przylepny notesik z biurka . Starannie napisałam w nim mój adres. Spodziewałam się , że powie coś niegrzecznego tak, ale  nie spodziewałam się ,że to zignoruje. Podałam mu karteczkę , kiedy on szybko wyrywał mi go z ręki.
- Zamierzam odebrać cię o 7.- prychnął, kiedy obracał się i wyszedł z mojego pokoju , zatrzaskując  drzwi.
~~~~~~~
Hejjjjjjkkkkaaaa!!!!! :-) 
Przybywam z rozdziałem trochę ja go tłumaczyłam trochę Skyfallgirl.
Mam nadzieje że wam się spodoba.
Piszcie swoje opinie :-)
~~~Matylda

Rozdział poprawiony. Korekta - Skyfallgirl :)

niedziela, 12 października 2014

14. Problem


Usiadłam przy biurku Dave’a, a Harry zajął krzesło po lewej stronie. Dave odkaszlnął siadając na swoim fotelu. Patrzył to na mnie to na Harry’ego.
- Co się dzieje między waszą dwójką?
Spojrzałem na Harry’ego, a potem znów na dyrektora.
- Nic. My tylko uczymy razem. – powiedział.
- Oczekujesz, że w to uwierzę? Szczególnie zważywszy, że jak wszedłem do obezwładniałeś ją przypierając do tablicy. – spojrzał na mnie i kontynuował. – Lorwi, wiem że jesteś młodym nowym nauczycielem. Więc powiem ci raz, to niedopuszczalne. – Skupił swój wzrok z powrotem na Harrym. -  zamierzasz powiedzieć mi co się dzieje?
Zielonooki zacisnął pięści na kolanach.
- Naprawdę nic.
Dave potrząsnął głową.
- To twoje ostrzeżenie. Nie rób  tego więcej. Trzy ostrzeżenia i zostaniecie wyrzuceni. Ostrzeżenie dla obydwojga.
W moich oczach zaczęły zbierać się lzy.
- Ja…ja przepraszam.
Dave patrzył na mnie kiwając głową. Pewnie nie czuł w ogóle do mnie sympatii.
- Myślę, że powinnaś iść do klasy pana Payne’a.
Wstałam ocierając łzy tak aby nie rozmazać makijażu. Poprawiłam spódnicę spoconymi dłońmi.
- Przepraszam – wymamrotałam i opuściłam gabinet.
Słyszałam twarde kroki Harry’ego za mną. Za chwilę weszliśmy do pustego korytarza. Wtedy złapał mój nadgarstek, a potem za ramię które szarpnął do tyłu. Odwrócił mnie raptownie, a parę kosmyków włosów spadło mi na oczy. Oddech uwiązł mi w piersiach, gdy on delikatnie odgarnął je z mojej twarzy. Walczyłam, aby wyszarpać się z jego chwytu, powodując że jęknął przytrzymując mnie mocniej. Przeniósł swoje wargi na moje ucho i złożył tam pocałunek, a później szepnął.
- Zgaduję, że musimy być nieco przebieglejsi następny razem, bo będzie następny raz.– lekko docisnął swoje krocze do mojego i wypuścił z ust cichy jęk.
Spojrzałam na niego. Miał przymknięte oczy, a wargi rozwarte. Podniosłam ręce i odepchnęłam go, ale w jednej chwili zrobił krok i złapał mnie mocniej.
- Prawie mnie wyrzucono przez ciebie Harry! Mogłam stracić moją pierwszą prawdziwą pracę! I ty jeszcze się obok mnie kręcisz? Jesteś obłąkany! Nie chcę stracić pracy. W końcu robię to co chciałam, a TY chcesz to zrujnować. Nie mam zamiaru grać w twoja grę Harry. Nie mów do mnie jeśli to nie będzie plan na następną lekcję i najważniejsze, nigdy mnie nie dotykaj. – przeczesałam palcami włosy gdy Harry stał patrząc na mnie. Odwróciłam się na szpilkach i ruszyłam do schodów. Doszlam do szczytu, gdy złapał moje biodra i odwrócił do siebie.
- To kiedy zaczynamy twoje lekcje? Właśnie mam ochotę przełożyć cię przez kolano i dać ci klapsa. – zdziwiłam się, a on zachichotał– Pociągasz mnie kochanie. Wszystko przez to, że myśl o tym jak daję ci lanie mnie podnieca. Może podczas nasze wolnej lekcji trzeba będzie tego spróbować.
Uwolniłam się z jego ramion i ruszyłam do klasy Harry’ego. Zobaczyłam wysokiego mężczyznę piszącego na tablicy.
Nie, To nie jest Ks. (??? Tutaj coś związane z grą w wisielca. Nie ta litera czy coś) – zaśmiał się.
Jego brązowe krótko ścięte włosy były zaczesane na żel. Odwrócił się do mnie. Posłał mi uśmiech. Podał mi swoją rękę, którą potrząsnęłam.
- Jestem Liam i uczę o teatrze piętro niżej. Byliśmy w trakcie grania w wisielca – uśmiechnął się i wskazał na człowieczka na tablicy z głową, ciałem i jednym ramieniem.  
- Jestem Lowri i uczę angielskiego. Dziękuję, że zastąpiłeś mnie. – również się uśmiechnęłam i spojrzałam na tablicę. Odgadłam hasło. Wróciłam do niego wzrokiem. – F. Scott Fitzgerald.
Zachichotał kiwając głową.
- Myślę, że wrócę na dół, a ty ich usadź. – wskazał na moją głośną klasę. – Do zobaczenia – dodał i 
opuścił klasę.
Minął się z Harrym.
- CISZA! – jak na zawołanie klasa podskoczyła i zareagowała. Mężczyzna usiadł za biurkiem i spojrzał na nich. – Czemu nie macie otwartych książek? Brad, zacznij czytać to na czym skończyliśmy.
Chłopak wziął książkę i za poleceniem zaczął czytać.
- Zła strona – kilka osób wymamrotało. Uczen od razu otworzył prawidłową, wracając do przerwanego zajęcia.
Harry przesunął dłońmi po blacie.
- I co to ma znaczyć, że my opuszczamy na chwilę salę a tu jest kompletny bałagan. – patrzył na mnie, a ja na niego.
- Harry, daj spokój. Daj im szansy, zanim narobisz krzyku.
- To jest moja klasa – zgromił mnie wzrokiem. – Rzeczy mają pozostać na swoim miejscu.
- W porządku – spojrzałam na klasę, która wbijała w nas wzrok. – Proszę zbierzcie swoje rzeczy. Wracamy do mojej klasy. A co do całej reszty – spojrzałam nie na swoich uczniów. – Przepraszam i powodzenia.
Harry prawie palił wzrokiem we mnie dziury. Posłałam mu uśmiech i zabrałam swoją klasę. Usiadłam w końcu za swoim biurkiem.
- Przepraszam was za to – spojrzałam na dzieci. – Zrobimy sobie luźny dzień co? Chcecie zagrać w wisielca? Czy może w coś innego?
Klasa dzieliła się pomysłami. Ja wbiłam swój wzrok w tył klasy.
- Przepraszam? Tak, ty z tyłu w zielonym. Jesteś nowym uczniem?
Potrząsnął głową. Jasne włosy weszły mu do oczu.
- Nie. Jestem Dylan. Ja..um…Jestem od pana Stylesa. Byłoby fajnie gdybym mógł zostać w tej klasie. Tu jest po prostu spokojnie.
Spojrzałam w dół bawiąc się czarnym długopisem.
- Przykro mi Dylan, ale…- przerwałam słysząc krzyki Harry’ego zza ściany. Zmieniłam zdanie. – To znaczy, witam cię dzisiaj w naszej klasie Dylan.
~~~~~~
Hejjjjj!!!!! :-)
Tu nowa ( próbna ) Tłumaczka .
Wstawiam wam dzisiaj rozdział przetłumaczony przez Skyfallgirl (ma kilka przetlumaczonych ).
Potem będe próbować swoich sił , w tłumaczeniu :-) .
-Matylda 
Ps. Co myślicie o zachowaniu Harr'ego ?

sobota, 27 września 2014

13. Nowy ty, nowa ja.

JEŚLI CHCESZ TO CZYTAĆ DALEJ - PRZECZYTAJ NOTKĘ
Tydzień minął niespokojnie i nadszedł dzień uczenia z Harry’m. Nie byłoby to nic złego prócz tego, że utknę z nim w jednym pomieszczeniu na całą godzinę. Jego klasa nie była wielka. Jeśli w pokoju jest 30 uczniów i Harry dominator, może zabraknąć mi powietrza.
Zemdlałabym pośrodku klasy z powodu braku tlenu, a wtedy zostałabym obezwładniona i nie mogła uciec przed NIM.
Stanął w drzwiach zaskakując mnie i odciągając od moich myśli. Jęknęłam i wstałam z mojego krzesła, odchodząc w drugą stronę od nauczyciela który wszedł w moje życie w dziwny sposób. Harry stał tam z uśmiechem opierając głowę o framugę drzwi.
Uniosłam brwi patrząc na niego zła.  Jego uśmiech stał się szerszy i czulszy.
- Miejmy to za sobą – szepnęłam i odepchnęłam go wychodząc na korytarz.
Był pusty.
Zachichotał pojawiając się obok mnie.
- Teraz, Lowri wyglądasz na podekscytowaną. – On chciał mnie koniecznie zdenerwować?
Wykpiłam go potrząsając moją głową.
- Podekscytowana? Czuję się jakbym miała iść rzygać. Właśnie z twojego powodu.
Harry złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie, szepcząc do mojego prawego ucha.
- Tak jest ponieważ cholernie dobrze wyglądam? Powinnaś być lepiej wychowana. Może jesteś zdenerwowana tym, że jesteś obok kogoś tak inteligentnego jak ja?
- Przestań się oszukiwać Styles. Jesteś absolutnie nie przystojny i nie inteligentny. – skłamałam. Nie jedna osoba może zaprzeczać, że jest całkiem…dobry.
Nie miałam zamiaru się przyznać, ale to była prawda. Przyznanie mu racji byłoby złym pomysłem.
Odepchnęłam go od siebie.
- Ponadto, ty i ja? Jesteśmy profesjonalistami.  Wszystko co zrobimy będzie tylko surowym układem. I ja nie wiem co ty próbujesz zrobić. Chcesz mieć wszystko równocześnie ze mną.
- Rozmawiamy o następnym tygodniu – Harry uśmiechnął się i przestał iść. Ponownie Złapał mnie za biodra i mocno je unieruchomił. Sapnęłam, gdy przycisnął mnie do szafki za plecami. Huk rozniósł się po szkolnym korytarzu. Harry oparł się tak, że napierał na mnie.
- Surowy układ, mówisz? Skoro tak mówisz.
Syknęłam, kiedy złożył pocałunek na mojej szyi. Wierciłam się chcąc strzepnąć jego ręce daleko od siebie. Ale gdy się wyrywałam, on łapał mnie mocniej i był bliżej.
Dzwonek uchował mnie od większej intymności z Harry’m. Mężczyzna odsunął się, kiedy uczniowie zaczęli opuszczać klasy. Ciężar na mojej klatce, który był cały czas, nagle podniósł się. Odetchnęłam. Zlustrował mnie wzrokiem i mruknął coś w tym stylu „ To nie jest koniec” lub „ Nie skończyłem jeszcze”. Znów ruszyliśmy do jego klasy, przygotowując się do przyjęcia tłumu podobnego do rozpędzonych dzikich koni.
Dwóch chłopców patrzało na siebie z gniewem w swoich oczach, jeden z podbitym okiem podczas gdy drugi wyglądał całkowicie świetnie. Zbliżyli się do siebie zadając ciosy pięścią, podczas kiedy  koledzy zachęcali ich do dalszej bójki. Ktoś to musiał zatrzymać. Wkroczyłam i ominęłam wszystkich uczniów, którzy okrążyli dwóch chłopaków.
- Przestańcie! – krzyknęłam.
- Lowri, nie – Harry złapał mnie za ramię odciągając od nich wszystkich.
Przeszedł przede mną i rozdzielił ich mocno łapiąc za barki. Patrzyłam jak reszta szybko znika w następnych klasach. Więc zmusili mnie siłą woli do pozostania na korytarzu z Harrym i dwoma chłopakami, którzy nie przepadali za sobą zbytnio. Cała trójka miała surowe wyrazy twarzy. Tak, Harry też. Mówił im coś, czego nie słyszałam.
Gdy tylko puścił ich ramiona, obaj biegiem ruszyli w tym samym kierunku daleko od nas.
- Co im powiedziałeś, Harry? – zmarszczyłam brwi.
Zignorował mnie, więc powtórzyłam pytanie.
- Poważnie, co im powiedziałeś?
- Żeby więcej się nie bili – jego głos był niższy niż zwykle. – Albo wkroczę, bo wiem jak pierdolą szkołę i nakazy.
Nie byłam zadowolona, bo nie całkiem odpowiedział na moje pytanie.
- Harry jestem poważna.
- I ja też. Teraz zmień temat. – odpowiedział na atak.
- Ale… - zaczęłam, lecz przerwał mi surowym tonem.
- Powiedziałem zmień temat. A teraz do klasy – miał zacząć iść, ale odwrócił się przodem do mnie. – I pamiętaj Lowri. Moja klasa, moje zasady.
Przełknęłam ślinę i spuściłam głowę. Gdy już się pozbierałam z szoku, podniosłam głowę i zobaczyłam że on już jest w środku. Zanim poszłam za Harry’m, wzięłam głęboki oddech aby ukoić moje nerwy. A potem weszłam do pomieszczenia.
Uczniowie byli hałaśliwsi niż zawsze. Czekali aby usłyszeć dzwonek. Oczywiście każdy zaraz się uciszył. Chyba działało na nich surowe podejście Harry’ego.
Uśmiechnęłam się i przywitałam z nimi.
- Dzień dobry wszystkim. Mam nadzieję, że odrobiliście wszyscy ostatnią pracę domową o Poradniku Pozytywnego Myślenia, ponieważ dzisiaj przejdziemy rozdział dalej.
Zaczęła się seria jęków rozbrzmiewająca echem, sprawiając że cicho zachichotałam. Uczniowie puścili swoje prace domowe do przodu, a ja je wszystkie zebrałam w stosik. Kiedy odkładałam je na biurko Harry’ego, wstał ze swojego krzesła i głośno tupał chodząc po klasie. Odkaszlnął mówiąc:
- Dla tych którzy nie mają pracy domowy, zdecydowałem że zostaną w areszcie po szkole. Tam napiszą prace, a ja je dostanę do rąk. Nie będę tracić czasu na sortowanie waszych spóźnionych sprawozdań z tymi dobrymi, gdy wy opieprzaliście się poprzedniego dnia.
Co za kretyn – pomyślałam. I znów był mój czas, żeby coś zrobić, bo Harry zaczął być niemiły dla klasy. On potrzebuje nauki jak być życzliwym dla uczniów i jak ich tolerować. Tak to w ogóle nie będzie mógł z nimi współpracować.
- Otwórzcie książki na rozdziale drugim – wzięłam książkę, przerywając to wszystko. – Mandy, mogłabyś przeczytać piąty akapit? – pokiwała głową i zaczęła czytać.
- Zapomniałaś co powiedziałem – szepnął do mnie zły.
- nie zapomniałam panie Styles. Dokładnie cię słyszałam wcześniej. – odpowiedziałam.
- Moje zasady. Gdy mówię, że możesz mówić, mówisz. Wydaje się , że podejmujesz moją pracę panno Richards. To kradzież obowiązków i powinna zostać używana większa dyscyplina. To jest to czego potrzebujesz? Dyscyplina? Chcesz takiej lekcji?– spytał.
- Nie-e…- wyjąkałam bojąc się tego co ma na myśli.
- Kochanie, zmuszę cię do tego że będziesz zachwycona tym co zaplanowałem dla ciebie niedługo. – powiedział przebiegle. Obawiałam się spojrzeć na niego.
Kiedy mandy skończyła czytać, reszta klasy też. Harry chodził w okół biurka, a ja patrzyłam na niego to na uczniów. A on tam i z powrotem powlekał nogami.
W końcu usiedliśmy obok siebie. Kiedy poczułam jego dłoń na moimi kolanie i spódnicy odskoczyłam do tyłu  ale zatrzymałam się ponieważ wiedziałam że klasa będzie oglądać
- Co ty Robisz? - syknęłam cicho.
- Powiedziałem, że nie skończyłem tak? – uniósł brwi wracając dłonią na moje udo.
- nie w szkole, proszę – błagałam, odsuwając się od niego.
- Oh,  więc chcesz to gdzieś indziej?  Nie wiem... powinniśmy iść w twoje miejsce?  W moim domu może być o wiele bardziej produktywnie. – jego głos był szeptem, a na twarzy pojawił się zadziorny uśmiech.
Spojrzałam na niego, krzywiąc się.
 - Co jest z tobą nie tak? Nie możesz mi powiedzieć czego chcesz?
Wstał z krzesła i podniósł głos.
- nic nie jest kurwa ze mną!
Podniosłam ręce chcąc aby się uspokoił, ale jego głos był coraz głośniejszy zwracający uwagę  uczniów.
- Przestań. Klasa to widzi – szepnęłam.
- Nie obchodzi mnie to! – Harry krzyczał, a ja odsuwałam się od niego jeszcze dalej. – Nie obchodzi mnie kto to słyszy – był coraz bardziej wściekły. Oparłam się o ścianę, a on ręce po obu stronach mojej glowy. Oblizał językiem usta. – Każdy powinien to wiedzieć. Powinien wiedzieć o nas.  – szepnął do mojego ucha.
Drzwi otworzyły się, a Harry odsunął ode mnie. W progu stał dyrektor. Dave. I nie wyglądał na zadowolonego.
- Obydwoje macie iść ze mną.

~~~~~~*~~~~~~
WAŻNA SPRAWA.
3 klasa gimnazjum to naprawdę trudna sprawa. Zwłaszcza jak już na początku idzie ci słabo z ruska i matmy...Jednym słowem nie dam rady tłumaczyć dalej rozdziałów, bo się nie wyrobię.
Ale nie chcę usuwać opowiadania. Szukam chętnej osoby. Napiszcie jeśli chcecie. Błagam. To nie jest takie trudne.Opowiadanie jest w miarę prosto napisane, ale że to język amerykański czasem trzeba siędomyslać.

czwartek, 11 września 2014

12. Fireproof

Siedziałam na środku łóżka i płakałam kolejną godzinę. Wycierałam łzy koszulką. Poszłam do łazienki i czesałam moje krótkie włosy. Byłam w jakimś transie, gdy wyszłam z sypialni i holem udałam się do pomieszczenia, które używałam jako biuro.
Otworzyłam szufladę biurka i wyciągnęłam kilka zdjęć wydrukowanych. Spojrzałam na mój chudy brzuch. Kiedyś tam było maleństwo. Moja ręka zataczała małe kółka na mojej talii. Rzuciłam zdjęcia na podłogę. To było zbyt przygnębiające. Nienawidzę tego uczucia. Nienawidzę czuć się zniszczona. Łzy zaczęły płynąć. Jestem małym człowieczkiem, którego można wykorzystywać na okrągło.
Zaczęłam głośno krzyczeć. Sąsiedzi na pewno mnie słyszeli. Weź się w garść Lowri…
Zrugałam siebie. W mojej głowie znów pojawiło się okropne wspomnienie.
- Jeden raz – Chase podniósł się. Jego postura budziła we mnie grozę.
Umieścił blunta w popielniczce stojącej na stole.
- Dla mnie kochanie – jego wargi znalazły się przy moim uchu. – Nie bój się. Przysięgam, że będzie dobrze.
Spojrzałam z powrotem na blunta, a potem na twarz chłopaka. Położyłam rękę na brzuchu.
- Ja nie mogę. Skrzywdzę go.
Złapał mocno moją rekę odciągając ją od talii. Jego oczy były już czerwone. On wziął więcej dragów.
-  Zamknij oczy – trzymał moją dłoń i prowadził do naszego dużego łóżka.
Usiadł na materacu, a mnie wziął pomiędzy swoje nogi. Pociągnął za moją koszulkę.
- Ściągnij ją.
Był na haju i chciał odbyć stosunek. To była regularna rzecz. Ale nie od kiedy nosiłam maleństwo. Nie wiedziałam co się może stać. Czasami całowal mój brzuch mówiąc jakim będzie jego tatusiem. Obydwoje chcieliśmy chłopca.
- Powiedz mamusi, żeby się uspokoiła i że wszystko będzie dobrze – jego oczy spotkały się z moimi i posłał mi uśmiech.
Jego ramiona obejmowały mój pas. Całował szlak prowadzący do mojego pępka. Sięgnął po blunta za stołu. Podniósł się i pocałował mnie bardzo brutalnie. Później zaciągnął się dymem. Rozwarł moje wargi i wpuścił dym. Posłal mi uśmieszek.
- Zaufaj mi, będzie ci lepiej.

Wróciłam do pokoju. Rzuciłam się na swoje łóżko, patrząc na zegarek. 8:45. Wtuliłam zmęczoną od płaczu twarz w poduszkę i zapadłam w sen.
Wstałam następnego ranka. Wyglądałam okropnie. Miałam ciemne worki pod oczami. Poszłam wcześnie spać, ale płakanie kilka godzin wcześniej nie pomogło.
Potrząsnęłam głową i przemyłam twarz wodą. Szybko założyłam limonkową sukienkę, czarne szpilki i zabierając komputer, wyszłam do pracy.
~*~
Podeszłam do biurka, gdzie leżała karteczka.
Lorwi,
Myślę, że twoi studenci i studenci pana Stylesa powinni stworzyć jedną klasę. Widzę, że uczą się jednego materiału. Może raz w tygodniu?
Dave
Zgniotłam kartkę. Kurwa.  Ostatnie czego chciałam to praca z nim.  A to znaczy jedno pomieszczenie i uczenie wspólnie.
- Więc też dostałaś notkę? – podskoczyłam. Nie wiedziałam, że Harry tu jest.
Opierał się o framugę, a ramiona miał skrzyżowane na klatce.
Przytaknęłam głową. Nie miałam zamiaru z nim rozmawiać. Dla mnie był cholernym dupkiem. Nie będę marnować na niego czasu.
Odkaszlnął i podszedł do mnie.
- Porozmawiaj ze mną.
- Co mam mówić? Spotkanie tu czy u ciebie?
Podszedł do mnie i oparł ręce na biurku.
- U mnie. Przestań mnie tak pierdolenie krótko trzymać. – warknął i odepchnął od mebla. Wyszedł trzaskając drzwiami. I śmiał się, naprawdę głośno śmiał.
Wyglądał jakby przez cztery lata chował w sobie złość. Złapałam kawałek kartki leżącej na moim biurku i nabazgrałam „Dzisiejsza lekcja w Sali pana Stylesa”.
Wzięłam moją torebkę i poszłam do jego klasy. Zadzwonił dzwonek. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Harry’ego, który siedział przy swoim biurku. Spojrzał na mnie sygnalizując, że mam podejść i wrócił wzrokiem do papierów na blacie.
- Więc zaczniemy od czytania „Poradnika pozytywnego myślenia”, a potem będą musieli napisać streszczenie czterech rozdziałów. Będziemy się podobnie poruszać przy każdej klasie. Podobny schemat. Okay?
Uniosłam brwi. Był poważny.
- Harry. Angielski to zabawa. Rozchmurz się. Może dajmy im to do przeczytania, potem krótki test i tyle. Sprawisz, że książka która jest zabawna, będzie dla nich czymś okropnym.
Taka była prawda. Prawdopodobnie większość by tego nie przeczytała. Spojrzał na mnie marszcząc brwi.
- Powiedziałem, że mam ochotę na debatę?
Nie zdążyłam się odezwać. Do Sali weszli nasi uczniowie. David przywitał się ze mną.
- Dobry pani Richards. Skończyłem to co miałem napisać dwa tygodnie temu. Och i ja…
Zaśmiałam się.
- siadaj. Wiesz, że nie musiałeś już tego robić prawda? – wzięłam jego wypracowanie.
- Więc…tak wiedziałem, ale chciałem – wpatrywał się we mnie.
Posłałam mu uśmiech. Co za głupek.
~*~~
Uważnie patrzyłam na morze uczniów siedzących przede mną. 12 była moja. Wszystkich było około 30.  Stałam za mężczyzną, gdy on siedział przy biurku. Harry odkaszlnął.
- Przyzwyczajcie się do siebie, ponieważ będziecie razem jedną godzinę w ciągu tygodnia do końca roku. – mówił do nich chłodnym tonem. Nic złego nie zrobili. Potrząsnęłam głową.
- To znaczy, mamy nadzieję że się zakolegujecie. Jestem pani Richards.
Usłyszałam kilka „dzień dobry”.
- Dzien dobry pani Richards! – ktoś krzyknął z tyłu klasy.
Zobaczyłam rude włosy i uśmieszek.
- Cześc Nate.
Jego uśmiech poszerzył się.
- Proszę spojrzeć, znalazłem swój zeszyt! – podniósł zielony przedmiot.
Zaśmiałam się kręcąc głową. Ja nie wiem czemu Harry się nie śmiał. Mężczyzna jęknął głośno.
- Rozejść się. – wstał z krzesła zbierając książki. Jego dłonie były duże. – Będziecie czytać Poradnik Pozytywnego Myślenia. Po każdym tygodniu Będziecie musieli napisać streszczenie z przeczytanej książki w ubiegłym tygodniu – mówił ogólnie. – Jeśli nie będziecie mieć, musisz przynieść następnego dnia ale będzie gorsza ocena.
- Harry, to nie fair – zaprotestowałam.
- Potrzebujemy dowodu, że słuchali cały tydzień.
Wywróciłam oczami.
- Zrobimy mały quiz na koniec. Tyle że to zabawna książka. Wiec miejmy z tego zabawę, okay?
Moi uczniowie uśmiechnęli się słysząc, że chce załagodzić sytuację. Harry trząsnął książkami o biurko.
- Nie, wszyscy z was napiszą raporty. To jest to o co nam chodzi z Lo..z panią Richards. Weźcie książki i otwórzcie na pierwszej stronie. – spojrzał na mnie, rzucając wyzwanie bym może coś powiedziała. W jego spojrzeniu była groźba.
Wzięłam książkę i ją otworzyłam. Mogłam czuć lodowate spojrzenie Harry’ego na mnie. Zadrżałam wracając wzrokiem do klasy.
- Więc, kto pierwszy czyta?
~~*~~~
Dzwonek oznajmił, że jest koniec lekcji. Wszyscy wstali zbierając książki. Harry i ja mieliśmy teraz wolną lekcję. Prawdopodobnie zacznie mnie wkurzać.  Jak to robił cały czas. Raczej będę na niego zła przez cały ten okres.
- Harry, dlaczego byłeś dla nich niegrzeczny?
Popatrzył gniewnie na mnie.
- Ponieważ to dzieci, dzieci które potrzebują nauki? Jeśli ja nie będę surowy, to kto inny będzie?
- Nie jesteśmy ich rodzicami Harry. Odpręż się. Prawdopodobnie będzie le…
Przerwał mi. Przycisnął mnie do ściany.
- Zamknij się. Po prostu się zamknij Lowri. Będę uczył jak tylko będę chciał.  – szepnął do mojego ucha. – jak lubisz albo jak nie. – jego wargi zjechały na mój obojczyk. – I kurwa nie wtrącaj się – dodał zostawiając pocałunek na mojej kości. Naciskał na mnie swoim ciałem. Coś twardego napierało na moje udo. I to było wybrzuszenie w jego spodniach. Moje oczy powiększyły się ponieważ wypuścił jęk.  Dalej całował mój obojczyk. – Wiec jeśli jesteśmy w mojej klasie, przestrzegamy moich zasad.


~~~*~~~
Cześć. Tłumaczę teraz 15. Jak przetłumaczę chociaż 16 rozdział to dodam nowy. Przepraszam i zapraszam na Vanillie 

piątek, 22 sierpnia 2014

11. Lullaby.


Ręce Harry’ego opadły z mojej twarzy, na moją talię i przyciągnęły mnie bliżej. Jego oddech stał się cięższy, mój tak samo. Moja torba zjechała mi z ramienia na podłogę. Nawet jak byłam w szpilkach, on zostawał wyższy. Musiał się pochylać, aby nasze wargi się spotkały. Pociągnął mnie do przodu,  tak że nasze klatki stykały się. Wyobraziłam sobie jego mięśnie pod tą koszulą. Czułam się cudownie całując go, ale to było złe. Szczególnie, że ktoś tu mógł wejść o każdej porze. Podniosłam ręce i odepchnęłam go lekko. Stanęłam dalej, widząc jak jego oczy się powiększają ze zdziwienia.
- Co to było…- żadne słowa nie mogły opisać tego jak się czułam. Poczułam ukłucie dłoni, gdy miała ona kontakt z jego policzkiem. Spoliczkowałam go. Faktycznie go mocno spoliczkowałam. Spojrzał na mnie, a jego ręka potarła bolące miejsce.
- Co do diabła Lowri?
Podniosłam brwi, układając ręce na biodrach.
- Pocałowałeś mnie.
Seksowny uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- A ty oddałaś pocałunek. – zbliżył się do mnie. Swoją rękę położył na moim biodrze, a wargi zbliżył do ucha,. – Tak Lowri? Cholernie dobrze całujesz. – złożył pocałunek  za płatkiem mojego ucha.
Poczułam jak moje policzki oblewa czerwień. Jego wargi były takie miękkie. Nie chciałam wiedzieć co może się zdarzyć jeśli byśmy zostali w tym pokoju jeszcze dłużej.
- Uhm, powinnam iść – spojrzałam w jego oczy. Na twarzy Harry’ego został uśmieszek.
 - Wooow – usłyszałam za sobą irlandzki akcent. Przymknęłam oczy. Gdy je otworzyłam, Harry spoglądał nad moim ramieniem.
- Cześć Niall.
Odwróciłam się i spojrzałam na mężczyznę o blond włosach. Błądził wzrokiem między mną a Harrym. Jego niebieskie oczy lśniły.
- To było coś – zaśmiał się.
Harry dotknął mojego ramienia, wpędzając je w dziwne drżenie. Z jego gardła wydobył się cichy chichot.
- A co, widziałeś wszystko?
Znów zaczął się śmiać, a ja zrozumiałam. Widział wszystko. Byłam upokorzona. Widział. Widział jak mnie całuje.  Nie mogłam nic powiedzieć, bo on widział.
Wywróciłam oczami, a oni dwaj się śmiali. Popchnęłam Nialla na bok i wyszłam na korytarz.
- Lowri, czekaj. – usłyszałam Harry’ego za mną.
Jego żartobliwy ton szybko przeszedł. Zorientował się, że mnie zranił.
Zatrzymałam  się przed schodami, odwracając twarzą do niego. Pokazałam, aby nie podchodził. Spojrzał na mnie i czekał, aż zacznę mówić.
- Nie idź za mną, nie mów do mnie. Wiedziałam, że nie powinnam iść na to spotkanie. Ty i Niall możecie zapomnieć o tym co się stało, uwierzcie że to się nie powtórzy.  – Powstrzymałam się od krzyku na niego. Po chwili mogłam zobaczyć Nialla, stojącego kilka metrów za Harrym.
Twarz Harrego stała się czerwona , a jego oczy się zwęziły.
- Przepraszam?-  Był wkurzony , ale dlaczego ? Śmiał się jakby był to jakiś rodzaj żartu, sprawiał ze czułam rzeczy inne od tych które odczuwałam przy innych mężczyznach wcześniej.  Następnie  śmiał mi się prosto w twarz. Zrobił jeden krok zanim kontynuował. -Myślisz ze taki był mój zamiar? Pocałować cię? Mogę pocałować każdego nauczyciela w tej szkole  jeżeli tylko będę chciał!
Stałam tam w szoku , ze szczeka przy podłodze. On naprawdę to powiedział? Nie mógł mówić poważnie , był okropnym dupkiem . Z wyjątkiem chwili w której mnie całował. Zmarszczyłam brwi gdy zapukał do drzwi blisko miejsca w którym staliśmy.
Piękna kobieta , która nie mogłaby być dużo starsza ode mnie otworzyła mu. Jej piękne rude loki idealnie komponowały się z jasno niebieską sukienką , podskakiwały kiedy robiła małe kroki korytarzem spojrzała na mnie i Harrego kilka razy. Oczywiście zmieszana. Mogłam to zrozumieć , wiedząc jaka jestem.   Harry spojrzał na mnie ze zmarszczonymi brwiami. zrobił krok i chwycił ją za nadgarstek. Przycisnął usta do jej  a ona położyła swoją rękę na jego bicepsie i ścisnęła go.
Potrząsnęłam moją głową zdegustowana. Czułam się brudna, bezwartościowa. Ilu już nauczycieli pocałował?!
Odwróciłam się od tej dwójki i zbiegłam na dół. Wybiegłam ze szkoły. Przebiegłam przez parking. Odjechałam autem do domu. Nigdy nie powinnam się spotykać z Harrym. Będę pamiętać na przyszłość…
~*~
Położyłam torbę mojego komputera na kuchennym blacie tak szybko jak tylko dotarłam do domu. Czułam się brudna. Zsunęłam moje szpilki zanim udałam się na gorę. Szybko się rozebrałam i weszłam pod ciepły strumień w prysznicu.  Wspomnienia zajmowały moje myśli. Szczególnie jedno. Jedno którego nigdy nie chciałam pamiętać.    ( zanim zaczniesz kontynuować czytanie polecam włączyć piosenkę  "HIGH FOR THIS"- The Weekend)
 -Kochanie wyluzuj tylko jeden buch. Nikogo nie skrzywdzi ani ciebie ani twojego małego chłopca. Przyrzekam.
Położył ręce na moim małym brzuchu po to aby mi pokazać.  
-Chase nie chce go skrzywdzić.  
Zrobiłam krok w tył od  palącego się blunta którego wyciągał w moja stronę.    Chase usiadł . miał na sobie tylko swoje czarne obcisłe bokserki . jasne krótko ścięte włosy. Uśmiechnął się do mnie delikatnie  
- Tylko jeden raz. Zamknij oczy i zaciągnij się. Wszystko będzie w porządku.  
- Chase…
- Zaufaj mi. Będziesz chciała więcej .
Otworzyłam oczy i dłonią wytarłam łzy które były pod moimi oczami.  Moja ręka przeniosła się na mój plaski brzuch. Wyłączyłam szybko prysznic. Wzięłam mój ręcznik i powoli ruszyłam do mojego pokoju. Dalej płakałam  
- Przepraszam, tak bardzo przepraszam nie powinnam była go posłuchać.
 Usiadłam na lóżku i schowałam twarz w dłoniach. -Przepraszam.

~*~
Słuchajcie. Trzeba rozpromować to tłumaczenie. Macie TT? Moglibyście trochę pospamować tym blogiem do innych? Będę bardzo wdzięczna.
Jeśli chcecie mnie obserwować @skyfallgirl 

niedziela, 17 sierpnia 2014

10. Roar.

Uśmiechałam się idąc do swojego samochodu. Torbę z komputerem przerzuciłam przez ramię. W końcu mogłam pójść do domu i zdjąć te cholerne szpilki. A potem usiąść z herbatą nad testami.
Kliknęłam na pilocie guzik otwierający auto i podniosłam drzwi od bagażnika, które po chwili opadły z hukiem.
- Powiedziałaś „Po ósmej lekcji”. – męski głos odezwał się za mną. Harry. Mogłam poczuć jego ciepły oddech na swojej szyi. Jego ręka przytrzymywała moje drzwi od auta.
Cholera, zapomniałam że miałam się z nim spotkać.
- Uh….nie za dobrze się czuję. Muszę wrócic do domu. Przepraszam – mruknęłam, próbując jeszcze raz je otworzyć. Nie wziął ręki, a ja nie miałam takiej siły.
- Kłamiesz.
Intymność tego spotkania była niewiarygodna. To było szalone. On robił ze mnie szaleńca. Seksualne napięcie budowało się między nami. Musiałam na niego spojrzeć.  Był bliżej niż myślałam. Kiedy odwróciłam głowę, nasze czoła prawie się zetknęły.
- Tak, kłamię. Nie chcę marnować swojego czasu. Wkurzasz mnie. Za każdym razem jest tak samo.
Jego oczy pociemniały. Jeśli nie był dziwny wcześniej, to teraz na pewno. Jego pięść zaciskała się i rozluźniała, a oddech stawał się cięższy.
- To tylko pierdolone spotkanie, Lowri. Nie bądź taką suką. Idziemy. – zabrał rękę i czekał, aż zacznę iść.
Zrobiłam mały krok w jego kierunku. On nazwał cię suką Lowri. Teraz jestem suką… On jest w błędzie wyzywają mnie, bo ja mogę mu dopiero pokazać jaką jestem suką.
~*~
Kiedy znaleźliśmy się w pomieszczeniu Harry’ego, odsunęłam sobie krzesło a torbę rzuciłam na biurko.
- Okay, no więc? – Harry zaczął.
- Więc różowe kartki i ołówki będą fajne.
Uniósł brwi.
- Miałem na myśli jakie tematy będziemy poruszać.
- No, żeby różowe zeszyty i ołówki mogły być obronione różowymi piórkami.
- Co? Lowri…
- Ponieważ wolę to bardziej niż standardowy biały papier – ciągnęłam dalej.
- lowri, my..
- Uwielbiam pisać ołówkami z piórami. Myślę, że …
- WYSTARCZY! – krzyknął. Jego twarz stała się czerwona ze złości. Wstał z krzesła i zatrzymał się przede mną. To była jedna piąta tego co chciałam mu pokazać. Może go zdenerwowałam nade wszystko, ale trudno.
- Co jest z tobą lowri? Co złego jest z tobą?!
Wzruszyłam ramionami i westchnęłam ciężko, oglądając moje paznokcie. Obszedł biurko i pochylił się nade mną.
- Nie chcesz tu być tak? – spytał cicho.
Pokręciłam moją głową. Tyle spraw miało miejsce, zbyt wiele do zrozumienia.
- Więc idź. Skończyłem.
Moje oczy powiększyły się.
- Co..co?
- Idź do domu. Skończyłem. Jestem żałosny, wciągając cię w to.
Wstałam i wzięłam moją torebkę. Harry był blisko mnie, prawie tak blisko jak na parkingu. Sprawiał, że czułam takie rzeczy jak motylki w brzuchu. Myślę, że między nami coś się zacieśni, jeżeli oczywiście nie zacznie mnie wkurzać, a to na 99% nastąpi.
- Jesteś pewny?
Spojrzał w moje oczy i raz potaknął głową. Miał piękne zielone oczy. Tak…To odpowiada chwila na podziwianie. Zrobił krok do tyłu i posłał mi uśmiech. Odwróciłam się i poszłam do drzwi.
- Boże, cholera – wymamrotał pod nosem. – Czekaj Lowri.
Spojrzałam na niego. Wyglądał na zmieszanego. Wiedziałam, że pójdzie w moją stronę. Że to źle. Wiedziałam, że to złe gdy jego wargi naciskały na moje. Ale jego wargi były…ostre, surowe i łagodne. Tak całował. Wiedziałam, że to źle ale mnie to nie obchodziło, jego usta to było wszystko.

~~~*~~~~
Proszę. Oto wasz upragniony rozdział. Krótki znów ;/ ale taki był.

Obserwatorzy