środa, 13 maja 2015

25. Stay with me.

Harry delikatnie mną potrząsnął, aby mnie obudzić kolejnego ranka. Otworzyłam oczy i ujrzałam, że leże na nim, a jego ramiona są owinięte w okół mojej talii. Jęknęłam w jego szyję, gdy w mojej głowie pojawiły się wspomnienia z wczorajszej nocy. Klapsy, wyznania, jego usta odczuwalne na moich. Uśmiechnęłam się na ostatnią myśl i pochyliłam, aby go pocałować. Czułam jego uśmiech. Przesunął ręce z moich pleców na uda. Po chwili potrząsnąl głową.
- Nie, nie, Lowri.
- Dlaczego nie? - zmarszczyłam nos.
- Praca, mamy pracę. A jeśli chcemy się tam dostać i   pojechać do ciebie, musimy wyjść za jakieś piętnaście minut. - delikatnie mnie przewrócił, aby wstać  - Idę wziąć prysznic i się ubrać.
- Potrafię wrócić do domu.
Spojrzał na mnie.
- Jedziemy razem - rzucił i wyszedł.
Dziesięc minut później wrócił, a ja kończyłam ubierać swoje rzeczy z wczoraj. Siedziałam na łóżku i czekalam, aż on skończy.
- Chodźmy - wziął mnie za rękę pomagając wstać. Szedł po schodach przede mną, ciągle trzymając moją dłoń.
Gdy dotarliśmy do drzwi frontowych, spojrzałam na niego. Krawat miał równo zawieszony na szyi. Westchnęłam i zrobiłam krok do przodu, aby go zawiązać. Czułam jego wzrok na sobie. Kiedy skończyłam spojrzałam w jego niesamowicie zielone oczy. Chwyciłam krawat, szarpiąc go i przyciągając Harry'ego, aby nasze ust asię spotkały. Przeniósł ręce na moje biodra, prosząc o wejście do moich ust swoim językiem. Odsunęliśmy się, a oczy Harry'ego były pociemniałe od pożadania
- Musimy iść, bo następnym razem nie będę w stanie tego zatrzymać.
Zarumieniłam się i sięgnęłam po torebkę. Wyszliśmy, a ja od razu ruszyłam do swojego auta. Jednakże Harry złapał moje ramię.
- Nie, jedziemy moim.
- Nie, Harry. Nie trzeba. Spotkamy się później w szkole - pokręciłam głową.
Złapał moje biodra przyciągając mnie do siebie.
- Nie, jedziemy moim autem - powtórzył przez zaciśnięte zęby. Był zly. To było jasne, bo ocyz miał ciemne, a czoło zmarszczone.
- Harry, naprawdę mogę...- przerwał mi, dociskając swoje usta do moich.
- Jedziemy moim, albo odwracam się i zabieram cię do mojego pieprzonego, pokoju zabaw.
Otworzyłam usta, patrząc na niego. Był poważny.
- proszę - jęknęłam, a moje kolana miękły.
- Robimy tak jak ja chcę. A teraz do tego pierdolonego auta.
Westchnęłam idąc za nim. Otworzył mi drzwi, abym usiadła w Range Roverze. Usiadłam, a on pochylił się, mocując z pasami, aby mnie zapiąć.
- Harry, jestem dużą dziewczynką. Mogę zrobić to sama - powiedziałam, starając się go odsunąć.
Spojrzał na mnie, marszcząc brwi.
- Przestań - warknął dalej mnie zapinając.
Kiedy skończył, dal mi szybkiego całusa i zamknął drzwi, aby obejść auto i wsiąść.
Panowała cisza, a on był zdenerwowany przez całą drogę do mojego domu. Zatrzymał się przed moim domem. Rozpiął pasy.
- Nie, poradzę sobie. Nie musisz iść ze mną. - powiedziałam.
- Co masz do ukrycia? pokoj zabaw? - zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się wyskakując z auta i prowadząc go do domu. była 6 rano, więc było ciemno. Otworzyłam drzwi,  a Harry się rozejrzał. Byl tu, kiedy jechaliśmy na naszą kolację...Ruszyłam na piętro mojego apartamentu. Harry był za mną.
- Będe za chwilę - powiedziałam kierując się do sypialni. Złapał mnie, zanim zdążyłam wejśc.
- a ja będę tu czekać.
- Muszę wziąć prysznic - westchnęłam.
- Mogłaś wziąć go wcześniej ze mną. - zlustrował mnie wzrokiem.
Nie mogłam zaprzeczyć, że chciałam zobaczyć go kompletnie nago. Objąc jego piękne ciało...Szybko pokręciłam głową, odsuwając od siebie takie myśli.
- Pośpieszę się - złapałam ręcznik i poszłam do łązienki.
Odwróciłam się i zobaczyłam, że Harry siedzi na łóżku robiąc coś na swoim telefonie. Kiedy spłukiwałam szampon z włosów, moje myśli dryfowały do mężczyzny siedzącego na moim łóżku. Myślałam o jego kręconych włosach...To że był popieprzony, to było jasne. potrzebował kogoś. I teraz mial mnie. Wyszłam spod prysznica, jecząc głośno. Zapomniałam przynieść ze sobą ubrania. Wzięłam głęboki oddech i weszlam do pokoju. Harry oglądał zdjęcia na komodzie, ale odwrócił się do mnie. Rozszerzył oczy, kiedy zobaczył, że jedyną rzeczą jaka zasłaniała moje ciało, był puchowy ręcznik.
- Przepraszam - mruknęłam, podchodząc do komody i otwierając szufladę. Tam była moja bielizna.
widziałam, że miał otwarte usta, jakby podziwiał zawartość szafki. Chciałam wziąć różowy zestaw, ale Harry wepchnął mi do ręki czarny stanik i pasujące do tego stringi.
- Ubierz to - powiedział cicho.
Kiwnęłam głową, a moje policzki pokrył rumieniec. Chciałam iść do szafy po resztę ubrań, ale Harry delikatnie złapał moje ramię. Odwróciłam się, a on opuścił moja rękę i zmusił do pokazania nagiego ciała. Ostry chłód musnął moją skórę. Harry lustrował mnie wzrokiem. Zrobił krok do przodu, kładąc ręce na moje biodra. Jeszcze raz zjechał mnie wzrokiem i uśmiechnął się.
W końcu zsunął dłonie na mój tyłek.
 - Jesteś piękna Lowri.
Zarumieniłam się, podając mu stanik, po czym odwróciłam się, aby go zapiął. Chciał mi pomóc, ale zaczął mocować się z zapięciem.
- Kurwa - zaklął.
Zachichotałam, czując, że próbował ponownie.
- Harry to nie jest takie trudne. Po prostu złącz haki razem. - zasmiałam się ponownie.
Mruknął coś w odpowiedzi i w końcu zapiął.
- Za to wiem jak założyć to - wziął moje stringi.
Usiadł na brzegu łóżka, ciągnąc mnie za rękę, tak zę stanęłam między jego nogami. Pochylił się i lekko podniósł moją prawą nogę, abym weszła nią w bieliznę. To samo z drugą. Położył ręce na moich biodrach, umieszczając pocałunek na mostku. Odchyliłam głowę, a z ust wypuściłam jęk.
- Harry ja - dyszałam cięzko, kiedy ssał skórę powyżej mojej prawej piersi. - muszę się ubrać.
Odsunął się, chuchając na malinkę i uśmiechnął,
- To wygląda dobrze na tobie.
Zaczerwieniłam się jak zwykle. Poszłam szukać ubrań w szafie. Harry chwycił brązową bluzkę.
- To.
Zlustrowałam go wzrokiem. też miał brązową.
- Będziemy pasować.  inni nauczyciele będą wiedieć, że coś się stało. - powiedziałam.
Owinął rękę wokół mojej tali i przyciągnał mnie do siebie.
- Myślisz, że nie domyślą się, jesli pojawimy się w jednym aucie razem?
Westchnęłam i uciekłam przed pocałunkiem. Harry wydął wargi, a ja wzięłam koszulę.
- Podobało mi się bardziej, gdy byliśmy półnago.
Zaśmiałam się z jego słów. On na pewno nie był nieśmiały w tej kwestii. Wzięłam czarną koszulę z wieszaka i wsunęłam na biodra. Wzięłam buty na obcasach. Spojrzałam na Harry'ego, szczęśliwa, że nie będzie wyzszy.
- Jeszcze makijaż i będę gotowa.
Harry tylko pokręcił głowa.
- Możesz iść bez niego. - złapał mnie na ręce i zniósł do samochodu. Udało mi się chwycić torebkę wcześniej.
W czasie podróży, trzymał mnie za rekę. Nie trwało to długo. Kiedy zatrzymalismy się na parkingu, nalegał, abym poczekała. Obszedł auto i mi otworzył. Wzięłam go za rękę, którą wyciągnął, aby pomóc mi wydostać się z samochodu.
- Myślisz, że nauczyciele mogą nam na to pozwalać? Na to cokolwiek to jest? - spytałam.
Na jego twarzy pojawił się mały grymas.
- Tak, póki uczniowie nie widzą - splótł nasz epalce, traktując mnie jakbym była ze szkła.
Weszliśmy do szkoły trzymając się za ręce. Gdy dotarliśmy do mojej klasy, westchnął smutno.
- Zobaczymy się w czasie wolnej lekcji?
Skinęłam głową, bo za soba usłyszałam irlandzki akcent wołający mnie.
- Lowri! - Niall podbiegł do nas. - Hej Lowri. Chciałem upewnić się, że wszystko w porządku. Wczoraj wyszłaś z mojego domu, a ja się martwiłem.
- Poszłam do Harry'ego - posłałam mu uśmiech.
- Więc byliśmy w nocy razem - Harry stanął między nami.
- Lowri wyszła i..
- Nie chcę tego słyszeć Niall - odepchnął jego ręce ode mnie, kiedy chciał przytulić.
Zły poszedł do swojej klasy.
- On zawsze bierze wszystko źle - westchnął blondyn.
- Wszystko w porządku? - zapytał jeszcze.
- Tak, poszłam do niego i my...rozmawialiśmy.
- To dobrze. Przyjde później, mam prawę spraw do załatwienia.
Pomachałam mu na pożegnanie i weszłam do klasy, włączając światło. Harry był zdenerwowany. Świetnie. Pomnyślę o tym potem. Teraz mam ważne sprawy. Zaczęłam sprawdzać testy, odsuwając od siebie myśli z Harrym w roli głównej. Rozległo się pukanie.
- Proszę.
Wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna wszedł do środka. Kiedy ja go widziałam,..Hm.
- Witam, nie wiem czy mnie pamiętasz. Jestem Liam.
- Czześć. Usiądź..gdziekolwiek.
Usiadł na jednej z ławek.
- Jak sie masz?
- Jest w porządku - wzruszyłam ramionami.
- Cieszę się - uśmiechnął. - Mam pytanie. - bawił się mankietem koszuli. Kiwnęłam głowa, aby kontynuował. - Ja ym..chciałem zapytać, czy pójdziesz ze mną na obiad? Dziś?To znaczy nie nigdzie daleko, bo musielibyśmy wracać do szkoły, ale jeśli chcesz..
- Tak, chciałabym iśc na lunch z tobą - uśmiechnęłam się.
- Spotkamy się o 10:45? To w porządku? - widać ulgę na jego twarzy.
Pokiwałam głową.
- To dobrze. Muszę iśc, dzwonek - podniósł sie.
- Pa Liam.
~*` 
Zapukałam do drzwi Harry'ego pod czas naszej wolnej lekcji. Harry spojrzał z nad dokumentów, kiedy weszłam do środka.
- Cześć Hazz - mruknęłam, siadając na jego kolanach i całując w szyję, aby zwrócić uwagę mężczyzny.
Zignorował mnie, dalej czytając jakieś papiery. Ocierałam się kroczem o jego. Nie mógł być na to obojętny. Lizałam delikatnie skórę od ucha do obojczyka. Udawał niewzruszenie.
Mam dośc. Chciałam, żeby na mnie spojrzał.
Pociągnęłam za jego krawat. Zeszłam z jego kolan i obróciłam jego krzesło tak, że był naprzeciwko mnie.
- Co, Lowri? - spojrzał na mnie mruzac oczy.
- Nie ruszaj się kurwa - syknęłam przez zęby.
- Lowri co ty...
- Zamknij się - spojrzałam na niego. Potem przywiązałam mu lewy nadgarstek do fotela, wykorzystując jego krawat. 
Moje palce drżały. Jeszcze tego nie robiłam.
- nie jesteś jedyny od tworzenia perwersji, panie Styles.
~~~*~~~~
Wiem, że jest was tu więcej, więc komentujcie proszę :)

sobota, 18 kwietnia 2015

24. Work.

Harry pokiwał głową.
- Powiem ci. - powiedział, trzymając mnie mocniej przy sobie, gdy chciałam wstać. - Nie, proszę zostań ze mną.
Pokiwałam głową, poruszając się lekko, aby usiąść komfortowo. Ujęłam jego twarz w dłonie, dając mu uspokajający pocałunek, przed zaczęciem rozmowy.
- Lowri, obawiam się, że mogę cię wystraszyć - szepnął, biorąc głęboki oddech.
- Po prostu mi powiedz, Harry. Będzie mi łatwiej zrozumieć, dlaczego taki jesteś. Proszę.
Patrzył na mnie przez chwilę, spokojnie oddychając.Obserwowałam jak jego klatka opada, kiedy wypuszcza powietrze z ust.
- Kiedy byłem mały, czasami odwiedzałem tatę w weekendy. Kiedy było coś nie tak, dawał mi klapsa, a kiedy płakałem, trzymał mnie w ramionach i mówił "Tatuś robi to, bo cię kocha i troszczy się o ciebie". - wyglądał jakby jego myśli były kilkaset kilometrów stąd.
- Wtedy tego nie rozumiałem. Jeśli kogoś kochasz, nie możesz go krzywdzić. Ale teraz, kiedy jestem starszy, zrozumiałem, że nie umiem się sam od tego uwolnić.
Zamknął oczy i zacisnął szczękę. Kiedy ponownie podniósł powieki, koncertował się na mojej twarzy. Jego oczy były zeszklone.
- Dlatego taki jestem, tak myślę. - powiedział, uśmiechając się krzywo. To był pierwszy raz, kiedy się uśmiechnął. Naprawdę uśmiechnął. Co się zmieniło w ciągu kilku minut? To mnie zastanawiało. - Uczono mnie, aby myśleć o bólu jako coś dobrego, jako najlepszy sposób na wszystko...
Harmony
Miał łzy w oczach, ale zachowywał się tak, jakby ich nie zauważał.
- Chcę tylko, żebyś wiedziała, że mi zależy Lowri - Harry płakał. Łzy zostawiały ślady na jego policzkach.
Obrazy młodszego Harry'ego, małego i bezbronnego, pojawiły się w mojej głowie. Wyobrażałem sobie go, krzyczącego o litość. Teraz ja płakałam. Delikatnie go przyciągnęłam i pocałowałam w usta. Położył ręce na moich plecach, jeszcze bardziej mnie przyciągając. Teraz byliśmy najbliżej siebie. Psychicznie i fizycznie.
Jego język przesunął się po mojej dolnej wardze. Pociągnął mnie tak, że siedziałam na niego okrakiem. Później niechętnie się odsunęłam.
- Czekaj jeszcze jedno - powiedziałam.
- Hmm?
- Opowiedz mi o Harmony.
Coś błysnęło mu w oczach, ale zniknęło tak szybko jak się pojawiło.
- Czy na pewno chcesz wiedzieć? - zawahał się.
- Proszę - pokiwałam głową.
Oplotłam go nogami w pasie. Pocałował mój dekolt, a jego loki łaskotały moją szyję i obojczyk.
Spojrzał na mnie.
- Zostawisz mnie Lowri. Wiem o tym.
Pokręciłam głową, obejmując jego szyję.
- Zostanę Harry, obiecuję.
Całował moje usta, aż oparl się wygodnie o kanapę i położył ręce na moich biodrach.
- Harmony była moją pierwszą miłością. - spojrzał na mnie oczami czerwonymi od płaczu. Przeciągnęłam palcem po jego policzku, ścierając łzy. Zarumienił się i odwrócił wzrok, wyraźnie zakłopotany. Przez chwilę nic nie mówił, ale kontynuował w końcu.
- Była piękna. Miała blond włosy i zielone oczy. Była niesamowita. Bardzo otwarta i tolerancyjna .Kochałem ją Lowri. Chciałem spędzić z nią życie.
- I co się stało? - zapytałam cicho.
- Pewnego dnia przyszedłem do domu, a ona stała z testem ciążowym w ręce. Powiedziała, że prezerwatywa mogła pęknąć i że będziemy mieć dziecko. Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Zawsze chciałem mieć z nią dzieci - uśmiechnął się smutno. - Kupiliśmy inny dom, nie daleko. Ściany były pomalowane, a łóżeczko kupione. Byliśmy gotowi na stworzenie rodziny - wychrypiał, oddychając urywanie.
Łzy skapywały po jego policzkach. Wytarłam je.To bolesne, jak Harry, silny facet, rozpada się na kawałki, opowiadając mi to.
- Kiedyś wróciłem wcześniej, chcąc zrobić jej niespodziankę, a ona stała plecami do mnie i rozmawiała przez telefon. Dokładnie słyszałem, co powiedziała. Dostaję pieniądze, niedługo powiem Harryemu, że to nie jego. Nie martw się oto. Ja zakochałem się w tym dziecku...Gdy się odwróciła powiedziałem, że nie chcę jej więcej widzieć. Potem sprzedałem dom. Więcej o niej nie słyszałem.
Potarłam jego ramiona. Płakał, a ja robiłam wszystko co w mojej mocy, aby go pocieszyć. Położyłam rekę na jego karku przyciągając go jeszcze bliżej. Jego oddech zaczął się wyrównywać, gdy pocierałam ręką jego plecy.
- Tak mi przykro Harry - nie wiedziałam jak go przepraszać i co mówić.
Podniósł głowę, aby na mnie spojrzeć.
Złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
- Dziękuję - wyszeptał, a ja skinęłam głową.
Był ze mną całkowicie szczery, kładąc wszystkie karty na stół. Ja również chciałam powiedzieć mu wszystko.
- Musze ci coś powiedzieć, Harry.- szepnęłam.
Wyciągnęliśmy się na kanapie. Oparł rękę na moim biodrze.
Spojrzałam mu w całkowicie zielone oczy. Pocałował mnie w czoło, co dało mi pewność, żeby kontynuować.
- Byłam zaręczona.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się.
- co się stało? - zapytał.
Wtuliłam się w niego, żeby czuć jego ciepło.
- Więc...byłam w ciąży. Nazywał się Chase. Mój były narzeczony. Zaszłam w ciążę po miesiącu od jego oświadczenia. Byliśmy bardzo zadowoleni. Oboje chcieliśmy chłopca, więc nazwaliśmy go Tyler, chociaż nigdy nie dowiedzieliśmy się o jego płci. Przed zajściem w ciążę, użylismy używek, żeby seks był lepszy. No wiesz..przyjemność. Kiedyś Chase wrócił bardzo otumaniony. Byłam już w czwartym miesiącu ciąży. On mnie przekonał, żebym zapaliła...Po dwóch dniach straciliśmy Tylera. Tydzień później zostawiłam go i notatkę oraz pierścionek. Nie mógł się ze mną skontaktować.
Harry patrzył uważnie jak łzy spływając po moich policzkach. Wziął moją twarz w dłonie i delikatnie mnie pocałował.
- Jesteś bardzo silną kobietą, Lowri.
Schowałam twarz w jego klatkę, aby poczuć ciepło Harryego. Dał mi bezpieczeństwo. Musnął ustami moje czoło i szeptał, jak cudownie że tu jestem.
Zamieniłam nas pozycjami, przyciskając Harryego pod sobą, a on zachichotał.
- Zazwyczaj jest na odwrót, Lowri - zaśmiałam się, ciągnąć go za rękę.
Spojrzałam na niego z pożądaniem. On patrzył na mnie tak samo. Był pięknym człowiekiem.
- Więc teraz masz mnie na wszystkie sposoby - wypuścił powietrze z ust, a potem zaśmiał się cicho, lustrując mnie wzrokiem.
Jęknął, przyciągając mnie.
- Ale nie możemy nic zrobić, Lowri. Rano idziemy do pracy.
Prychnęłam.
- Nie jesteś zabawny, panie Styles.
- Jeśli jeszcze raz mnie tak nazwiesz, będę cię pieprzył tu i teraz. I nic nie będzie mnie w stanie zatrzymać - zmrużył oczy.
- Co mam zrobić, jeśli tego chcę, panie Styles? - zachichotałam.
Uśmiechnął się, wstając. Podal mi rękę i ja też się podniosłam.
- Myślę, że powinnam już iść.
- Może zostaniesz na noc? - Harry zmarszczył brwi.
- Wszystkie moje ubrania do pracy są w domu - pokręciłam głową.
Podniósł mnie i niósł po schodach. Patrzyłam na znikający pokój zabaw i skórzaną kanapę, na której wcześniej leżeliśmy. Oparłam głowę w zagłębieniu szyi mężczyzny. Byłam lekko zdziwiona, gdy podszedł do kolejnych schodów omijając wyjście.
- Poczekaj, Harry. Muszę iśc do domu - zaprotestowałam.
- Nie, nie. Nie musisz - trzymał mnie mocniej i szedł dalej.
Podszedł do pierwszych drzwi na górze i popchnął je nogą. Zapalił światło, gdy weszliśmy do środka, a potem ustawił mnie na łóżku. to była jego sypialnia. Położyłam się na łóżku, kiedy Harry podszedł do komody i szukał czegoś w szufladzie. Wrócił do mnie z czarnym kawałkiem tkaniny. Zaśmiał się, widząc mnie odpoczywającą. Rozpiął guzik moich spodni i delikatnie zsunął je z moich bioder. Uważał na mój tylek, który jeszcze trochę bolał. Następnie pozbawił mnie koszuli i zostałam jedynie w bieliźnie.
- Jesteś piękna - szepnął cicho.
Zarumieniona usiadłam i wciągnęłam koszulkę, którą mi wręczył. Przeniosłam ręce pod materiał i rozpięłam stanik, a potem go zdjęłam.
- To było gorące - otworzył usta.
Zaśmiałam się i weszłam pod kołdrę, czekając aż do mnie dołączy. Harry zdjął koszulę i zsunął spodnie. Później zgasił światło, kładąc się obok mnie. Schowałam twarz w jego szyi, kiedy pocałował mnie w czoło i objął ręką. Tak zasnęliśmy.


sobota, 21 lutego 2015

23. La La La.

- Harmony? Kto to jest Harmony? - spytałam. 
Niall podrapał się po karku i spojrzał w podłogę.
- Pewnie nie powinienem tego mówić. -powiedział, kręcąc głową.
- Kto to Harmony, Niall? - powtórzyłam pytanie.
Westchnął, patrząc wszędzie, tylko nie na mnie.
- To nie ja powinienem ci to mówić.
- Niall - jęknęłam. - Błagam, powiedz mi.
- Przykro mi, nie mogę Lowri - pokręcił głową.
Wstałam z kanapy, odkładając wodę na stolik. Niall też wstał i zablokował mi wyjście z salonu.
- Lowri, uspokój się - powiedział, próbując złapać moje ręce i z powrotem pociągnąć mnie na kanapę.
Zrobiłam krok do tyłu i spojrzałam na niego. Myślałam, że mi powie. Popchnęłam go, żeby przejść obok do drzwi. Szybko wyszłam i wsiadłam do swojego samochodu. Odjechałam z podjazdu, kiedy Niall stanął w progu. Nie gonił mnie. Jedynie pomachał. Może zdał sobie sprawę, że to lepiej pozwalając mi wyjść.
Stanęłam pod domem Harry'ego pół godziny później.Z wahaniem zapukałam do jego drzwi. To było głupie. Nawet nie wiedziałam, czy był w domu. Usłyszałam dźwięk bębnienia deszczu o chodnik. Krople zaczęły spadać, a niebo przecięła błyskawica. Już miałam odwrócić się i odejść, ale Harry stanął w progu.
Drzwi zaskrzypiały. Oczy mężczyzny rozszerzyły się ze zdziwienia. Kiedy dotarłam do niego, że to ja, spojrzał na mnie uważnie.
- Dlaczego tu jesteś? Nie powinnaś być u Nialla? 
- Wpuścisz mnie? - wywróciłam oczami.
- Twój chłopak nie będzie zły? - zapytał odnosząc się do Nialla.
- To nie jest mój chłopak, Harry - jęknęłam.
Przepuścił mnie w drzwiach i weszłam do środka. Zrobiłam krok do przodu, opuszczając torbę przy wejściu. Weszłam do jego salonu i usiadłam na kanapie. Nie czekała, aby zobaczyć czy Harry poszedł za mną. Uświadomiłam sobie, że to zrobił, kiedy usiadł obok.
- O co chodzi? - przełknął ślinę.
Spojrzałam w jego oczy, widząc mężczyznę, który nie był akceptowany. Nawet przeze mnie.
- Harmony. Kto to jest? - przeczesałam palcami włosy.
- Kto ci powiedział? - spojrzał na mnie zszokowany.
- Nikt mi nic nie powiedział.- pokręciłam głową. - Chcę tylko wiedzieć kim jest, Harry.
Syknął pod nosem.
- Niall, kurwa Niall, mówiłem ci...- wstał ciągnąc się za włosy. - To wszystko co ci powiedział, Lowri?
Nie odpowiedziałam. Siedziałam z szeroko otwartymi oczami. Obserwowałam jak Harry chodził tam i z powrotem szarpiąc się za włosy. Odwrócił się do mnie. W oczach płonęła złość.
- Kto kurwa Lowri?
Podszedł do mnie. Czułam jego oddech na mojej twarzy.
- Nikt Harry. Dlatego jestem tutaj z prośbą.
- Kłamiesz - syknął.
Straszył mnie. Jego głos był szorstki. Wyglądał tak, jakby skanował mnie od środka.
- Nie kłamię Harry.
Spojrzał na mnie i pociągnął za rękę, tak że wstałam. Podniósł mnie i po prostu przerzucił przez swoje ramię. Zaczęłam szybciej oddychać, kiedy zdałam sobie sprawę, że niesie mnie w stronę pokoju zabaw.
Postawił mnie przy łóżku i obrócił tak, że wypinałam pupę w jego stronę. Próbowałam się odsunąc, ale mnie przytrzymał, a ręce przykuł do ramy łóżka.
- Harry - błagałam - przestań.
Nie słuchał. Ściągnął moje jeansy do samych kostek, a potem moje majtki. Słyszałam, że otwierał kilka szuflad, gdy odsunął się i spacerował po pokoju.
- Harry, przestań. Proszę.
Wciąż mnie ignorował. Wtedy usłyszałam donośny klaps i poczułam to na moim nagim tyłku. Jęknęłam głośno. Uderzył mnie batem jeszcze raz. Tym razem mocniej. Przygryzłam wargę, starając się uspokoić. Kolejny klaps. Mocniej ugryzłam wargę. Bolało, ale to był bół satysfakcjonujący; czułam się dobrze. Lał mnie cały czas, nie mogłam powstrzymać jęków. Było mnie słychać na całym parterze. Musieliśmy porozmawiać...Jeknęłam.
- Harry, przestań to  boli - to była po części prawda..
Bolało, ale dobrze bolało.
Nagle się odsunął. Starałam się spojrzeć za siebie, aby na niego popatrzeć.
- Kurwa! Jestem popierdolony! - był zły na siebie. Dodał coś cicho mrucząc : Jesteś chorym dupkiem, Harry. Jesteś takim popierdolonym dupkiem.
- Harry - wyszeptałam, ale on albo nie usłyszał albo mnie zignorował.
- Harry - powtórzyłam głośniej.
Spojrzał na mnie, a potem na mój tyłek. Potem znów na mnie.
- Chodź tu i ...kajdanki..Porozmawiajmy.
Podszedł do mnie, biorąc głęboki oddech. Uwolnił moje ręce. Wyglądał jakby robił  wszystko aby zachować spokój. 
Zarumieniona wciągnęłam majtki i spodnie z powrotem na biodra. Czemu się czerwienie, skoro widział mnie? Pochyliłam się, aby wziąć go za rękę, starając się zrobić cokolwiek, aby go pocieszyć. Zabrał rękę, mrużąc oczy i patrzył na mnie.
Westchnęłam, kierując się do kanapy pod ścianą i usiadłam. Nie zdawałam sobie sprawy, że tak bardzo boli mnie tyłek i podskoczyłam. Harry dołączył do mnie. Chwycił obie moje ręce, biorąc je między swoje i podniósł moje dłonie, całując każdy czubek palca. Moje ciało zadrżało z rozkoszy. Przesunął się bliżej, układając rękę na moich plecach i pocałował mnie w czoło.
Wtuliłam się w jego szyję.
- Przykro mi -szepnął, całując czubek mojej głowy.
Rozejrzałam się. Zobaczyłam wibratory na komodzie i rożne baty na ścianach. Wierciłam się niespokojnie.
Harry przeniósł mnie na swoje kolana.
- Czy to boli? - zapytał.
W odpowiedzi skinęłam głową i odwróciłam ją, zarumieniona. Ukrył twarz w mojej szyi, szybko oddychając. - Tak mi przykro, Lowri - przyciągnął mnie jeszcze bliżej. Całował moją prawą stronę twarzy.Westchnęłam, kłądąc rękę na jego karku i zataczając kołeczka kciukiem.
Siedziałam tak kilka minut, w jego ramionach. Po chwili pociągnęłam go za tył koszuli, aby spojrzeć mu w oczy. Przeniósł na mnie wzrok.
Pocałowałam jego policzek.
- Proszę, pozwól mi zrozumieć Harry.

piątek, 30 stycznia 2015

22. Love me like you do.

You’re the light, you’re the night
You’re the colour of my blood
You’re the cure, you’re the pain
- On jest kim? - spojrzał na mnie zaskoczony.
Jego oczy i usta były szeroko otwarte. Natychmiast pożałowałam swoich słów. On nie wiedział, a ja mu po prostu to powiedziałam. Pozwoliłam, żeby trochę zaufania które dostałam od Harry, poszło w cholerę.
- Ja..Muszę iść - zerwałam się z kanapy.
Niall chwycił mnie za rękę i pociągnął z powrotem obok siebie.
- On jest sadystą? To znaczy wiedziałem o tym całym popierdolonym gównie, ale nie wiedziałem, że zaszedł z tym tak daleko.
- No coś w rodzaju popieprzenia- westchnęłam.
- Rodzaju? - uśmiechnął się. - Myślę, że to mało. Powiedział mi parę rzeczy, które dały mi do myślenia, ale nigdy nie zapytałem dokładnie.
Kiwnęłam głową. To i tak było dużo. Był jego dobrym kolegą, a ja zniszczyłam jego obraz wyobrażenia idealnego Harryego.
- Przepraszam.
Niall machnął ręką.
- W porządku. Zawsze coś podejrzewałem, ale nigdy nie miałem odwagi zapytać. Dziękuję, że mi powiedziałaś.
Harry jest trochę przerażający. Wiem.
Skinęłam głową.
- Tak, myślę że zastanawiasz się, czemu on to lubi. Ja nie wiem dlaczego. Może właśnie nie powinnam ci mówić i wciągać się w to...- przerwałam, nie wiedząc jak to ująć.
Co właściwie było między mną a Harrym? Podrapał się po karku i westchnął.
- Są rzeczy, które do tego doprowadziły i o nich mogę coś wiedzieć.
- Co możesz mi powiedzieć? - zapytałam ciekawa.
Spojrzał na drzwi i wstał.
- Nie tutaj - pociągnął mnie za rękę i prowadził korytarzem. Weszliśmy do jego klasy, gdzie Zayn siedział na jednej z ławek.
Przygryzł wargę, a na jego twarzy pojawił się wredny uśmieszek.
- To był taki szybki numerek? - spytał.
Wyśmiałam go obrzydzona, a Niall posłał mu wściekłe spojrzenie.
- Zamknij się i wyjdź. Dokończymy to później.
- Dlaczego? Bo zamierzasz wziąć ją na biurku? - zapytał śmiejąc się.
Odwróciłam się i wyszłam na korytarz. Miałam go dość. Szłam w kierunku swojej sali, a za plecami cicho usłyszałam jeszcze "Szybko ci uciekła, Niall".
Za mną ktoś szedł. Szorstkie dłonie złapały moje ramiona i odwróciły twarzą do siebie. Wręczył mi małą karteczkę.
- Przyjdź do mnie wieczorem. Tam spokojnie porozmawiamy o.. - spojrzał na mnie i puścił moje ramiona - wiesz.
A potem odwrócił się i odszedł, zostawiając mnie samą na pustym korytarzu. Dokładnie złożyłam kartkę i schowałam ją. Ruszyłam do klasy, ale kiedy podniosłam głowę , zobaczyłam Harry'ego. Wzięłam drżący oddech, wbijając wzrok w podłogę.
- Lowri ja..- szybko mu przerwałam.
- Muszę wracać do klasy.
Po raz drugi w ciągu minionych 12 godzin, zostawiłam go samego.
~*~
Weszłam po schodach. Stałam przed domem Nialla. Nic dziwnego, że potrzebował współlokatora. Jako nauczyciel nie mógł sobie pozwolić, aby utrzymać taki dom. Miałam tylko nadzieję, że wspomnianego współlokatora, nie było.
Zapukałam do drzwi jednorodzinnego domu. Było cicho. Wyglądał na ciepły i zachęcający. Trawa była świeżo ścięta. Byłam zaskoczona tym, że się przejmowali wyglądem. Ona były nawet błyszczące i czyste. Chciałabym mieć takie miejsce i nazywać je domem. Obudziłam się z transu, kiedy niebieskooki chłopak otworzył drzwi. Wyglądał zupełnie inaczej, kiedy nie był w ubraniu roboczym. Biały podkoszulek zdobił jego tors, a na nogach miał podarte spodenki.
- Hej Lowri - uśmiechnął się, otwierając szerzej drzwi, abym mogła wejść. 
- Hej Niall - oddałam mu uśmiech. - Hm...twojego kolegi Zayna, nie ma?
Pokręcił głową i wszedł do czegoś, co przypominało salon. 
- Nie, on jest w pracy. Siadaj. Chcesz do picia?
- Wody poproszę - pokiwałam głową.
- Za chwilę będę, czuj się jak w domu - powiedział i wyszedł z pokoju.
Rozejrzałam się. Na ścianie było powieszone wiele zdjęć. Jedno z Harrym, kiedy byli dziećmi. Brakowało im przednich zębów, ale uśmiechy mieli słodkie. Obejmowali się ramionami i wyglądali na szczęśliwych. Przeniosłam wzrok na kolejne zdjęcie. niall trzymał dziecko i wyglądał na radosnego. 
- Słodkie, prawda? - usłyszałam za sobą.
Odpowiedziałam na pytanie skinięciem głowy.
- Twoje?
- Nie - zaśmiał się. - Mojego brata, ale kocham jak swoje.
Uśmiechnęłam się, siadając na jednej z kanap. Niall usiadł w fotelu, który był naprzeciwko. Wyciągnął rękę i podał mi szklankę wody, a ja mruknęłam ciche "dziękuję" i wzięłam łyk.
Moje usta były suche, a dłonie spocone. Nerwowo odkaszlnęłam.
- Więc ty i Harry przyjaźnicie się od?
- Mieliśmy 4 lata - pokiwał głową.
- Nie jesteś...zauważyłam twój irlandzki akcent. Kiedy się tu przeniosłeś?
- Kiedy moi rodzice się rozwiedli, moja mama uznała, że tutaj będzie lepiej. Praca i wszystko inne.
- Harry był od zawsze taki...agresywny?
 Pokręcił głową.
- To efekt ostatnich sytuacji.
- Co masz na myśli?- zmarszczyłam brwi.
- Cóż wszystko zaczęło się od Harmony - westchnął.
~~~~~*~~~~~
Prawda jest taka, że jak nie zaczniecie komentować, to ja nie będę mieć dla kogo tłumaczyć. Wybaczcie moje oburzenie, ale 8 komentarzy na ponad 60 obserwatorów to trochę malo.

czwartek, 22 stycznia 2015

21. Teenage dream.

Niall. Postanowiłam, że muszę z nim porozmawiać, jeśli chcę wiedzieć więcej. Jeśli chcę wiedzieć, co się dzieje z Harrym. A jeśli ktoś zna odpowiedzi, to Niall. Był jedyną osobą, o której wiedziałam. Która była jego przyjacielem.
Szłam szkolnym korytarzem. Spotkałam miłą nauczycielkę - Kristen.
- Cześć, Kristen - powiedziałam, zatrzymując się, aby ją pozdrowić
Uśmiechnęła się, pokazując lekko krzywe zęby. Jej długie brązowe włosy opadały na jej ramiona.
- Cześć Lowri, jak się masz?
- Czuję się dobrze - zaczęłam nerwowo bawić się końcem mojej sukienki. - Zastanawiam się, czy możesz mi w czymś pomóc.
Pokiwała z entuzjazmem głową.
- Wiesz może gdzie jest sala Nialla?
Pokazała korytarz po mojej lewej stronie.
- Idź tam, sala 209. - machnęła dokumentami, które trzymała w ręku. To zapewne testy matematyczne,. - Muszę iść zrobić kopię, ale zobaczymy się na lunchu.
Pomachałam jej na pożegnanie i udałam się wskazaną drogą. 206...207...208...209. Wzięłam głęboki wdech i zapukałam. Byłam zadowolona, że trafiłam od razu.
- Wejść - usłyszałam, więc to zrobiłam.
Niall byl odwrócony i pisał po tablicy. Widząc mnie, usiadł za biurkiem. Kolejny który nie wyglądał jak nauczyciel. Blondyn odwrócił się i spojrzał na mnie przez ramię.
- Cześć Lowri - był spięty, lecz nie wiedziałam dlaczego. Chyba nie chciał ze mną rozmawiać.
Zaczęłam się wycofywać.
- Ja..przyjdę później.
- Nie - pokręcił głową. - Potrzebujemy do tego świadka.
Skierowałam wzrok na mężczyznę o ciemnej karnacji z licznymi tatuażami na rękach. Wyglądał trochę jak punk.
- Och, dobrze.
Usiadłam przy ławce blisko drzwi. W razie ucieczki. Niall odkaszlnął i wskazał na mulata.
- To jest mój współlokator, Zayn. Nie zapłacił połowy czynszu przez pół roku - wywrócił oczami i wrócił do pisania na tablicy.
- Powiedziałem, że zapłacę. Uspokój się - jęknął.
Niall odwrócił się w jego stronę tracąc wszelkie resztki spokoju.
- Jasne! Może w końcu przestanę tracić połowę pieniędzy, płacąc za chwastów!
Czułam, że moje serce wali w piersi, a w oczach pojawiają się łzy. Tyler. Szybko wstałam i wybiegłam z klasy blondyna.
- Lowri?! Lowri! - słyszałam, że krzyczał za mną, ale nie obchodziło mnie to.
Musiałam uciec.
Pobiegłam do pokoju nauczycielskiego. Nikogo tam nie było tak wcześnie. Zamknęłam za sobą drzwi. Usłyszałam donośne kroki Nialla za mną. Usiadłam na dużej skórzanej kanapie, gdy wpadł do środka. Spojrzałam na niego. Po moich policzkach spływała rozmazana maskara. Jego oczy rozszerzyły się na mój widok. Był zaskoczony i zmieszany. Cicho zamknął za sobą drzwi, aby potem powoli do mnie podejść.
- Lowri, ja...
Wybuchnęłam płaczem, obejmując twarz dłońmi. Nie wiedziałam, co robić. Niall pośpiesznie podciągnął mnie za ramiona, a ja skryłam się w zagłębieniu jego szyi. Zaczął pocierać moje plecy, tworząc kojące kółeczka.
- Ciii Lowri, cii. Wszystko jest w porządku, ciii.
Schowałam twarz bardziej w jego szyi, wzdychając jego cudowny zapach. On dalej mnie koił, pocierając moje plecy, jakby pocieszał zranione dziecko. Staliśmy tak w ciszy. Zaczęłam się zastanawiać, jak Harry i niall mogli być przyjaciółmi. Byli tak rożni. Jak na zawołanie drzwi od pokoju, otworzyły się. W progu stanął Harry z kubkiem kawy w ręce. Moje oczy rozszerzyły się, a serce stanęło. Rozejrzał się i zamarł widząc mnie i Nialla, siedzącego na kanapie. Moje nogi przewieszone przez jego i ja przytulona do blondyna, prosząc o pomoc.
Świąt w tym momencie, wydawał się zwolnić. Filiżanka kawy, rozbiła się o podłogę, a krople ciemnej cieczy, poplamiły jego koszulę. Otworzyłam usta, by coś powiedzieć, ale słowa uwięzły mi w gardle. Harry zacisnął szczękę, po czym odwrócił się i po prostu wyszedł, zostawiając nas samych.
- Czy między wami coś, bo... - spojrzał na mnie.
Położyłam mu rękę na ustach, aby go uciszyć.
- Niall, to jest to, o czym chciałam porozmawiać - powiedziałam szeptem, kiwając głową w stronę drzwi.
Blondyn zmarszczył zdezorientowany brwi.
- Harry?
W odpowiedzi kiwnęłam głową.
- Ta...Ty i Harry jesteście blisko?
Lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy, więc uznałam to za tak.
- Tak, znamy się od drugiego roku studiów.
Odsunęłam się, więc moje nogi nie spoczywały już na jego kolanach.
- Więc, wiecie o sobie wszystko? - bawiłam się nerwowo rąbkiem sukienki.
- Sądzę, że lepiej sprawdzić co z nim. Był wściekły wychodząc stąd. Nigdy go takiego nie widziałem - skinął głową.
Niall zaczął wstawać z kanapy, ale pociągnęłam go z powrotem za ramię.
- Muszę z tobą porozmawiać. Proszę.
Spojrzał w okno, a potem na mnie i westchnął.
- Co chcesz wiedzieć?
Bawiłam się palcami, nie wiedząc jak to ując w słowa. Hej, twój przyjaciel jest sadystą, opowiesz mi coś więcej? Może wytłumaczę to jako troskę? Chcę wiedzieć co się z nim dzieję i martwię się o jego samopoczucie.
Zadowolona ze swojego rozwiązania, przeczesałam palcami włosy.
- Wiesz, on jest taki..uh.  - nie wiedziałam jakiego słowa użyć. W końcu coś mi przyszło na myśl. - Czy on jest bipolarny?
Niall wyglądał na zmieszanego. Nie myślał pewnie, że oto zapytam. Rozejrzał się i wzruszył ramionami.
- On jest nastrojowy. Nie mówi się o nim bipolarny czy cokolwiek.
Chciałam zacząc obgryzać paznokcie z nerwów. Stary zwyczaj.
- On taki po prostu jest? - spytałam.
- To po prostu Harry i nikt nie może nic z tym zrobić. Pamiętam, że kiedyś kogoś uderzył dlatego, że ruszył jego biurkiem i zepsuł "H" w swoimi imieniu. - zaśmiał się. - Dupek to jakich mało.
Mogłam teraz powiedzieć, że przyszłam do właściwej osoby. Niall i Harry byli bliskimi przyjaciółmi. Kiwnęłam głową i kontynuowałam moje przesłuchanie.
- On jest bardzo...Nie wiem jak to powiedzieć. On jest napalony.- skuliłam się, kończąc zdanie.
Musiałam to powiedzieć. Próbowałam podejść blondyna od delikatniejszej strony, ale nie umiałam.
- To Harry dla ciebie - zaśmiał się. - Ale tak naprawdę taki nie jest.
Rozczarowała mnie jego odpowiedź. Chciałam dowiedzieć się czegoś innego. Wydobyć z niego informacje.
- On wydaje się bardzo zdyscyplinowany.
Niall stał się nerwowy. Przygryzł warge i spojrzał na mnie.
- Co...co sprawia, że tak myślisz?
- On..powiedział to kilka razy.
Mężczyzna skinął głową i odwrócił wzrok. Wiedziałam, że nie powie nic więcej, co chciałabym wiedzieć. Niestety.
- Jesteście blisko Niall..
Spojrzał na mnie podejrzliwie, przytakując.
- Tak, to jest jeden z moich najlepszych kumpli. Dlaczego ciągle o niego pytasz, Lowri?
- Po prostu jestem ciekawa - wzruszyłam ramionami.
- Powiedz mi. Harry zrobił coś, co zmusza cię do tych wszystkich pytań?
- Tak - pokiwałam głową.
- Co to było? - zapytał.
Wzięłam głęboki oddech, kiedy on przygryzł wargę.
- Wiem, że Harry jest sadystą.





sobota, 10 stycznia 2015

20. Crazy In Love.

Moja ręką wyślizgnęła się z ręki Harry'ego. Patrzyłam na dziwne i intrygujące pomieszczenie. Mój wzrok skanował każdy mebel i obiekt pod ścianą. Nagle wszystko miało sens.
- Jesteś.. - przestałam mówić, patrząc na niego z otwartymi ustami, nie mogąc wypowiedzieć ostatniego słowa.
- Tak Lowri. Jestem sadystą - czułam jego wzrok na mojej twarzy, gdy to powiedział.
Chciał ocenić moją reakcję.
Pokręciłam głową i usiadłam na schodach. Musiałam to zrobić, albo bym zemdlała. Myślę, że gdybym usiadła na kanapie...w jego pokoju byłoby to nieco...uległe.
- nie musisz siedzieć na podłodze - Harry chwycił mnie za ramie, aby podciągnąć do góry. Odepchnęłam go, nie chcąc czuć jego dotyku. - Proszę, chodź ze mną tutaj.
- nie Harry. Nie dotykaj mnie. Tylko...zostaw mnie na chwilę - skrzywił się na moje słowa, ale cofnął.
Patrzyłam jak długimi nogami przemierza pokój, aby usiąść na kanapie. Potarłam spocone dłonie o moje uda. Zdenerwował mnie. Być z nim w tym pokoju to niepokojąca sprawa. Już nie czułam się bezpiecznie, tak jak wtedy, gdy mnie przytulał. Widziałam te pejcze pod ścianą. Moja głowa była pełna pytań. Westchnęłam. Co się działo w tym pokoju? Chyba coś mi mówiło, że nie chcę wiedzieć.
Harry musiał zauważyć, że rozmyślam, a na twarzy malowała się niepewność. Spojrzał na mnie szeroko otwartymi oczami.
- Lowri, kochanie, coś nie tak?
Pokręciłam głową i szybko wstałam, odwracając się ku górze schodów, nie pozwalając mu na wyjaśnienia. Słyszałam za sobą "Lowri, Lowri", ale jego głos został zagłuszony, bo trzasnęłam drzwiami.
Podbiegłam do stolika i złapałam moją torebkę. Musiałam wyjść. Potrzebowałam przestrzeni, dystansu między nami. Sięgnęłam do drzwi i zaczęłam je otwierać, kiedy usłyszałam, ze Harry doszedł do szczytu schodów. Już chciałam wyjść, ale jego większa dłoń popchnęła drzwi, zamykając je z powrotem.
- Lowri, poczekaj, proszę.
Bez wątpienia dał znak o swojej obecności, ciepłe powietrze z jego ust uderzyło w moją szyję. Odwróciłam się powoli. Zobaczyłam, że był zdyszany i patrzył na mnie. Moje serce zamarło. Nie podobało mi się to wszystko.
Próbowałam zrobić krok do tyłu od przerażającego mężczyzny, ale wpadłam na drzwi.
- Harry, daj mi odejść. - chciałam znów się odwrócić, ale złapał mnie za ramię.
Spojrzał na mnie rozczarowany.
- Nie, ja nie zamierzam po prostu pozwolić ci odejść. Porozmawiaj ze mną.
Patrzyłem mu w oczy, obserwując jak agresja odpływa z nich kiedy staliśmy tam dłużej. Westchnęłam i lekko go popchnełam, przechodząc do salonu. Zajęłam miejsce na kanapie. Powoli podszedł do mnie, gdzie siedziałam. Wyglądał jakby bał się coś powiedzieć lub zrobić.
Usiadł na przeciwnej stronie sofy, wiedząc że potrzebuję dystansu. Może jemu również potrzebny.
- Dlaczego ode mnie uciekasz, Lowri?
Pokręciłam głową. On nie rozumiał? Chyba nie.
- Harry, ty jesteś sadystą. To wyjaśnia, dlaczego robisz to co robisz. To wszystko mnie przeraża.
- Mogę  ci to wytłumaczyć? - westchnął.
Kiwnęłam głową i czekałam, aż będzie kontynuował. Podciągnęłam nogi i objęłam je rękoma, przyciągając do klatki piersiowej.
- Nie wiem co to jest, ale to jest coś gdzie kontrola pozwala mi...
Przerwalam mu.
- Co robisz? - szepnęłam,
Przeczesał włosy palcami, jak miał w zwyczaju.
- Chciałbym, wiązać ludzi i zostawiać ich na skraju przyjemności. Nie ma nic lepszego, gdy błagają, krzyczą moje imię. Wiesz, typowe rzeczy...
- Dlaczego mi to mówisz? - wzięłam głęboki oddech.
- Cóż, chciałaś wiedzieć dlaczego to zatrzymałem, prawda? - zapytał, przechylając głowę i patrząc na mnie.
Oparłam podbródek na kolanie, myśląc tak chciałam to wiedzieć.
- Wiesz o mnie?
Nie wahał się ani na sekundę. Wiedział, że to się stało.
- Tak.
Siedzieliśmy przez chwilę w ciszy. Czułam, że Harry na mnie patrzy, gdy szarpałam palcami nogawki moich jeansów.
- Powiedz coś, Lowri. Powiedz coś. - był zdesperowany, ale dlaczego?
Pokręciłam jedynie głową, opuszczając nogi na podłogę.
- Myślę, że powinnam iść - podniosłam się i wzięłam ponownie torebkę.
Harry złapał mnie za rękę.
- Czy porozmawiasz ze mną jutro?
Wzruszyłam ramionami, wypuszczając powietrze z ust.
- Być może, Harry. Muszę pomyśleć o tym wszystkim. Nie jesteśmy parą i nie będziemy.
Jego twarz zbladła. Zraniłam go.
- Do zobaczenia Harry.
W drodze do drzwi, odwróciłam się, aby zobaczyć go załamanego na kanapie. Twarz miał schowaną w dłoniach, a jego ramiona opadły. Nie chciałam nic więcej, jak go przytulić. Aby powiedzieć mu, że wszystko będzie w porządku, ale to nie było realne.
Odwróciłam wzrok i wyszłam, zamykając za sobą drzwi.
~~*~~~
Zaobeserwujcie mnie na tt @Skyfallgirl
zawsze follow back :)

środa, 31 grudnia 2014

19. Start a Fire.

Dzień Dobry - Zdjęcia na osi czasu | via FacebookReszta dnia przeszła wolno. Spędziłam większość myśląc o Harrym i wszystkim, co wydarzyło się miedzy nami. Pod koniec ostatniej lekcji, rozbolała mnie głowa. Marzyłam o powrocie do domu.
siedziałam przy biurku, gdy kątem oka zobaczyłam ruch. Wstałam i podeszłam do drzwi. Jakaś notatka została wsunięta pod nimi. Schyliłam się, podnosząc ją i otwierając. Niechlujne, nabazgrane pismo.
Brzmiała ona tak:
Musimy porozmawiać Przyjdź do mnie do domu, dziś wieczorem około 7:30. Przepraszam za wcześniej - H"
Zostawił swój adres na dole karteczki. Czytałam tą wiadomość wiele razy, aby upewnić się, że to co widzę jest realne. Wyobraźnia nie płatała mi figli.
Podeszłam do biurka i usiadłam przy nim. Moje serce waliło w klatce piersiowej jak oszalałe.W mojej głowie pojawiły się sceny tego, co stało się parę godzin wcześniej. To było skomplikowane, ale ...miłe. Lekki uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Pokręciłam głową, zbierając swoje rzeczy. Ostatni raz rozejrzałam się po klasie, przed wyłączeniem światła.
Była 18:45, kiedy zwlekłam się z kanapy. Chciałam iść do Harry'ego, aby uzyskać odpowiedzi na dręczące pytania. Chciałam wiedzieć cokolwiek. Potrzebne mi było coś, choć nie wiedziałam czym to coś jest.
Przebrałam się w obcisłe jeansy i jasny, czerwony top z dekoltem. Gdy schodziłam na dół, przypomniałam sobie dlaczego wstrzymałam się od seksu tak długo. Od relacji z mężczyznami.Wszystko uderzyło we mnie. Wszystkie wspomnienia z tamtych chwil.
Chase. Dziecko. Tyler. Moje dziecko.
Westchnęłam, ocierając kilka słonych łez, które spłynęły po policzku. Założyłam conversy i szybko poszłam do wyjścia. Mój oddech był niespokojny i urywany, kiedy szłam do samochodu. To pewnie przez zimne, nocne powietrze.
Krople deszczu, zaczęły uderzać o okno, gdy jechałam przez miasto. Gorzej widziałam przez szybę, co było utrudnieniem. Włączyłam wycieraczki, aby usunąć deszcz, ale okazało się, że problemem nie był deszcz, a łzy w moich oczach. Wyciągnęłam rękę, aby znów je otrzeć.
Nie trwało to długo. Dojechałam pod dom Harry'ego. To ten adres. Przez chwilę siedziałam w aucie, aby zrobić wszystko co w mojej mocy, aby ukryć dowody płaczu. Harry miałby pole do popisu, jeśli by się dowiedział.
Wzięłam głęboki oddech i w końcu zapukałam do drzwi małej kamienicy naprzeciwko mnie. Po kilku sekundach w progu stanął Harry. Miał na sobie jeansy i luźną koszulę w kratę, co nie przypominało jego stylu. Czułam się dziwnie widząc go takiego: nie w szkole, gdzie mógł być kim chciał.
- Hej - uśmiechnął się. - Nie spodziewałem się, że przyjdziesz.
Spojrzałam w dół na swoje buty i kopnęłam w kamyk przy progu domu.
- Więc dobrze, że jednak tu jestem.
Zimne palce dotknęły mojej brody. Podniósł moją głowę, aby móc na mnie spojrzeć, a ja na niego. Zrobiłam krok do tyłu. Harry wyszedł na zewnątrz i stanął ze mną na zimnie. Nie mógł mnie wciągnąć do środka? Tutaj było zbyt chłodno. Bez słowa zaczął się pochylać ku mnie. Obróciłam głowę w ostatniej chwili, więc pocałował mnie w policzek, zamiast w usta. Tyler.
Westchnął i złapał mnie za rękę.
- Dlaczego nie wejdziemy do środka? - zasugerował cicho.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, a mocno mnie do siebie przyciągnął. Weszliśmy do domu. Spodziewałam się, że mnie puści, ale tego nie zrobił. Obrócił moje ciało twarzą do siebie i złapał moje ręce w swoje dużo większe. Zmarszczył brwi z widoczną dezaprobatą.
- Twoje ręce są zimne - szepnął.
Musiałam się bardzo wysilić, aby nie roześmiać. Dopiero minutę temu staliśmy na dworze, więc czego się spodziewał? Poczułam się winna, nie wiem czego, kiedy podniósł moje ręce i zaczął składać ciepłe pocałunki na mojej skórze, chuchając na nie ciepłym powietrzem, aby rozgrzać. Przyciągnął mnie i zamknął w uścisku, owijając swoje ramiona wokół mnie.
- Przepraszam, za to co stało się wcześniej. Że nam przerwałem. - mruknął cicho.
Moje ręce opuściłam bezradnie wzdłuż ciała. Harry wciąz mnie przytulał. Byłam zbyt zajęta przetwarzaniem tego, co się dzieje, aby odwzajemnić gest, choć część mnie, nie wiedziała czy powinnam. Mężczyzna westchnął.
- Proszę mnie przytulić, Lowri.
Brzmiał jak dziecko, które potrzebuje akcpetacji. Jego głos był miękki, nie chłodny jak zwykle, wypełniony niewinnością. Myślałam, ze to nie możliwe, bo to Harry. Kojarzyło mi się to z Taylerem...
Zamknęłam oczy i przytuliłam Harry'ego. Staliśmy w jego drzwiach, a ja czułam się bezpieczna w objęciach mężczyzny.  Jakby nikomu nie pozwolilby mnie zranić.
Minęło kilka minut zanim Harry, odsunął się, zostawiając dłonie na moich plecach.
- Usiądziemy, tak? - spytał.
Kiwnęłam głową. Ręka bruneta zsunęła się z mojej tali i chwyciła moją dłoń., prowadząc do swojego pokoju. Usiadł pierwszy, śledząc mój ruch. Zajęłam miejsce obok niego na kanapie.
- Więc - wziął głęboko oddech, zaczynając mówić. - Myślę, że muszę ci coś powiedzieć.
Wszystkie emocje, ktory byly we mnie kilka minut temu, zniknęły, gdy przewrócił oczami.
- No cóż, skoro powiedziałeś, że mnie chcesz, a potem mnie odepchnąłeś...to tak, masz co wyjaśniać.
Harry westchnął i przeczesał palcami włosy.
- Przykro mi Lowri. Powinienem ci powiedzieć wcześniej, ja...
Przerwałam mu, chcąc wiedzieć najważniejsze.
- Dlaczego to zatrzymałeś, Harry?
Wyglądał na przegranego. Spojrzał na moją twarz.
- Jeśli po tym co powiem, będziesz chciała mnie zostawić, mówię ci że rozumiem.
Zmarszczyłam brwi, nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- O czym mówisz? Chcę tylko...
- dlaczego to zatrzymałem - przerwał mi, kończąc. Znów przejechał ręką po włosach, ciągnąc za nie na karku. - Jestem popieprzony, Lowri.
- Co masz na myśli? - zapytałam.
Wstał gwałtownie, ciągnąc mnie za sobą.
- Wolę ci pokazać, niż powiedzieć.
Poszłam za nim, korytarzem, nie wiedząc czy nie popełniam błędu. Jego ręka zadrżała w mojej i wtedy zaczęłam się martwić. Co mogło go tak denerwować? Otworzył drzwi i prowadził mnie w dół schodami. To było zapewne w piwnicy. Zatrzymał się, gdy ja byłam na trzecim schodku, a on na piątym. Byłam wyższa od niego teraz. Może o cal, ale wyższa.
- Najpierw mnie pocałuj, Lowri.
Jego słowa trochę mnie zmieszały, ale pochyliłam się i dałam mu lekkiego buziaka. Zachował się tak, jakby całował mnie ostatni raz. Potem znów zaczęliśmy iść niżej. Nie byłam przygotowana na to co miałam zobaczyć, w żadnym stopniu. Stało się to jasne, gdy otworzył drzwi. Moje oczy rozszerzyły się, gdy uświadomiłam sobie gdzie byłam.
 Stałam w pokoju zabaw Harry'ego Stylesa.
~~~~~~*~~~~~~~~~
Szczęsliwego nowego roku! Może wy dacie linki do opowiadań, ktore chcielibyście abym przetłumaczyła, a ja może wybiorę? Ale z Harrym prosze.

Obserwatorzy